Reklama

Komentarz poranny Palladia.pl

Codzienny Puls Rynku 10 marca 2005r., godz. 1 Hausner nie zatrząsł zbytnio rynkami Rynek krajowy

Publikacja: 10.03.2005 09:29

Wczorajsza sesja mimo, że była ciekawa i emocjonująca to nie przyniosła tak naprawdę większych zmian w poziomie złotego. Dzisiaj rano pozostawaliśmy powyżej 19 proc. odchylenia po mocnej stronie parytetu, czyli podobnie jak wczoraj. Mimo tego niejako "po drodze" doszło do lokalnego osłabienia się naszej waluty. Kurs EUR/PLN poszybował w okolice 3,92 zł, a dolar w okolice 2,94 zł. Później jednak sytuacja zaczęła się uspokajać, a o kursie złotego zaczęła decydować sytuacja na rynku eurodolara. W efekcie dzisiaj z samego rana za jedno euro płacono 3,91 zł, a za dolara niecałe 2,91 zł.

Do małego "trzęsienia ziemi" przyczyniła wczoraj się oficjalna informacja o odejściu Jerzego Hausnera z rządu. Wicepremier powiadomił, że złożył na ręce premiera wniosek o rezygnację i zamierza zająć się teraz budowaniem nowego ugrupowania. Dodał jednak, iż nie wie kiedy premier przyjmie jego wniosek. Przyznał, że może stać się to nie wcześniej niż za 2 tygodnie. Na rynku natychmiast zaczęto spekulować o tym, kto obejmie schedę po Hausnerze - tutaj typowany jest wiceminister Jacek Piechota. Trudno jednak wyjaśnić dlaczego reakcja na złotym była aż tak nerwowa. Wprawdzie każda zmiana w rządzie faktycznie może budzić niepokój, jednak w obecnej sytuacji było jasne, iż misja Jerzego Hausnera w rządzie była bardzo trudna, gdyż nie posiadał on zaplecza politycznego koniecznego do realizacji reform. Niemniej jednak faktem jest to, iż ryzyko polityczne naturalnie wzrosło, a inwestorzy zagraniczni pomału zaczynają brać również pod uwagę wyniki sondaży politycznych. A tutaj zaczyna robić się nieciekawie - zaczyna wzrastać poparcie dla partii populistycznych i można zaryzykować twierdzenie, że trudno będzie powstrzymać ten wzrostowy trend, jeżeli obraz instytucji społecznych będzie się pogarszał (zamieszanie wokół prezydenta i sejmowych komisji).

Dzisiaj rano prasa przyniosła informacje o tym, że 4 kwietnia Komisja Europejska zamierza opublikować raport w którym obniży ona prognozę tegorocznego wzrostu PKB dla Polski do 4 proc. z 4,9 proc. podawanych wcześniej. Ponownie wytyka się nam zaniechanie reform, chociaż powinno się także zaznaczyć fakt coraz bardziej prawdopodobnego wyhamowania eksportu. O tym czynniku mówił dzisiaj rano także wiceprezes NBP, Krzysztof Rybiński. Dodał on również, iż na koniec roku wskaźnik inflacji powinien znaleźć się bardzo blisko celu banku centralnego.

Co na dzisiaj? W skomplikowanej walutowej łamigłówce kolejne plusy dla złotego zaczynają zamieniać się pomału w minusy, niemniej te pierwsze jeszcze dominują w średnioterminowej perspektywie. Wczorajsze białe świece na wykresach dziennych mogą sugerować nieznaczne wyhamowanie trendu spadkowego, jednak nie jego zmianę i to raczej na krótko. Dla EUR/PLN wsparciem są okolice 3,8950/3,9000, a silnymi oporami są okolice 3,9200/3,9250. Ich wyraźne pokonanie otworzy drogę do zwyżek w okolice 3,95. Dla dolara wsparciem są okolice 2,90, a oporem 2,94 i 2,9650.

Rynek międzynarodowy

Reklama
Reklama

Wczorajsza sesja i dzisiejszy poranek pokazały, że dolarowy "armageddon" nadal trwa. Notowania EUR/USD poszybowały powyżej figury 1,34 i przetestowały dzisiaj okolice w zasadzie ostatniego istotnego zniesienia Fibonacciego (76,4 proc.) spadków z początku roku, które przebiegają w okolicach 1,3450.

Do dolarowej "anty-łamigłówki" zaczynają dołączać kolejne elementy. Opublikowana wczoraj wieczorem Beżowa Księga pokazała, iż na przełomie stycznia i lutego amerykańska gospodarka rozwijała się stabilnie. Stwierdzono jednak, że mimo rosnących kosztów produkcji impulsy inflacyjne nadal pozostawały słabe. Oznacza to niemniej ni więcej, a tylko nadal "umiarkowane" podwyżki stóp procentowych przez FED. Wczoraj doszło jednak do dosyć interesującej sytuacji na rynku długu- rentowności 10-letnich obligacji rządowych USA wyraźnie wzrosły osiągając najwyższy poziom od sierpnia ubiegłego roku. Fakt ten umocnił dolara, ale na bardzo krótko.Kluczową informacją dzisiejszego poranka była ta, która napłynęła z Japonii. Przemawiający w parlamencie premier Junichiro Koizumi przyznał, że jego kraj powinien zastanowić się nad dywersyfikacją swoich rezerw. Stwierdzenie to zaskoczyło rynki, zwłaszcza, że Japonia (największy na świecie posiadacz dolarowych aktywów - ponad 800 mld USD na koniec lutego) nigdy nie wspominała o takiej możliwości. Dodatkowo zaledwie kilka dni temu sam szef Bank of Japan wykluczył takie działanie. Przypomnijmy, że 22 lutego rynki zeelektryzowała informacja o tym o zmianie swoich rezerw myśli Korea Południowa. Później szybko temu zaprzeczono i zapewne też będzie tak teraz - niemniej jednak pewien niepokój pozostaje, a trudno zakładać, że banki centralne nie rozważały de facto korzystnej z punktu widzenia rozkładu ryzyka, dywersyfikacji.

Dzisiaj rano nadeszły informacje z Niemiec. Okazało się, że niemiecki eksport wzrósł w styczniu o 6,1 proc. m/m i osiągnął rekordową wartość 63,5 mld EUR. Uwaga rynku skupi się jednak na danych o cotygodniowym bezrobociu (o godz. 14:30- oczekiwania 310 tys.) i zwłaszcza na danych o lutowym deficycie budżetowym USA - Congressional Budget Office spodziewa się jego sporego wzrostu do 115 mld USD wobec 9 mld USD nadwyżki w styczniu. To nie nastraja najlepiej. W krótkim terminie wsparciami są okolice 1,3410/20. Do wieczora można jednak spodziewać się pokonania oporu 1,3450/60 i zwyżki powyżej figury 1,35.

Marek Rogalski

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama