Reklama

Komentarz poranny Palladia.pl

Codzienny Puls Rynku 11 marca 2005r., godz. 10:15 Krótka burza na złotym Rynek krajowy

Publikacja: 11.03.2005 09:27

Wczoraj nasza waluta wyraźnie straciła na wartości. Kurs EUR/PLN poszybował w okolice 3,9870 zł, a USD/PLN w rejon 2,97 zł. Później odrobiliśmy część strat, jednak niewiele. Dzisiaj rano za jedno euro płacono niecałe 3,98 zł, a za dolara nieco powyżej 2,96 zł.

Dlaczego wczoraj złoty tak stracił? Na początku trzeba zaznaczyć, że nie tylko złoty, a także pozostałe waluty naszego regionu, zwłaszcza węgierski forint. Bezpośrednią przyczyną takiego stanu rzeczy był zanotowany w środę, wyraźny wzrost rentowności 10-letnich obligacji rządowych USA do najwyższego poziomu od sierpnia ub.r. Wcześniej rosły także rentowności obligacji europejskich. Wszystko to spowodowało, iż różnica w rentownościach pomiędzy tamtejszymi, a naszymi papierami zaczęła się zmniejszać, a dodatkowo warto dodać tutaj oczekiwania na wyraźne cięcia stóp procentowych w Polsce. To jednak jedna z przyczyn. Drugą był mający w ostatnich dniach miejsce wzrost ryzyka politycznego - poza odejściem Jerzego Hausnera, które było mało istotne, zagraniczni inwestorzy zaczęli zwracać większą uwagę na publikowane sondaże poparcia dla partii politycznych, a tutaj pomału, ale jednak zwiększa się siła populistów. Kolejną z przyczyn mogła być także informacja o planowanym raporcie Komisji Europejskiej w którym ma dojść do obniżenia prognoz wzrostu gospodarczego dla Polski w tym roku, wytykając nam przy tym zaniechanie w reformach finansów publicznych. Dodatkowo wczoraj pojawiła się także wypowiedź wiceprezesa NBP, Krzysztofa Rybińskiego, który wczoraj rano przyznał, że w II połowie roku możemy zanotować wyhamowanie eksportu. O tym negatywnym wpływie na gospodarkę mówiono już wcześniej.

Czy jednak złoty może nadal tracić w najbliższych dniach? Wydaje się, że nie. Dzisiaj o godz. 16:00

opublikowane zostaną dane o wzroście PKB w IV kwartale (II odczyt). Według naszych szacunków był on jednak nieco niższy (4,0 proc.) niż podawano to wcześniej. Kluczowe będą jednak inwestycje. A tutaj spodziewamy się, że poszły one w górę o 7,1 proc., a spożycie indywidualne wzrosło o 1,6 proc. Poza tym w przyszłym tygodniu mamy dane o inflacji za luty. Wydaje się zatem, iż w najbliższych dniach powrócą oczekiwania co do działań ze strony RPP. Oczekujemy, iż podczas posiedzenia 29-30 marca Rada obniży stopy o 50 p.b. To może wzmóc presję rynku na dalsze cięcia, co z kolei powinno wspomóc rynek obligacji - wzrost cen. Warto wspomnieć także o tzw. planie "B" Ministerstwa Finansów, którego szczegóły ujawniła dzisiaj prasa. Ma on doprowadzić do przyjęcia euro w 2009 r. mimo możliwego niekorzystnego rozstrzygnięcia ws. księgowania transferów do OFE w budżecie. Głównym jego elementem jest ograniczenie w latach 2006-07 wydatków budżetowych o 17 mld zł. Dodaje się także pomysł zrównania stawek podatkowych VAT,CIT i PIT do poziomu 18 proc. od 2008 r. Wszystko wygląda ładnie, jednak trudno powiedzieć, co zdecyduje nowy rząd....

Podsumowując: z technicznego punktu widzenia na EUR/PLN dotarliśmy wczoraj w okolice długoterminowej spadkowej linii trendu, która powstrzymywała wszystkie większe korekty złotego. Przebiega ona w okolicach 3,97 zł. Wprawdzie poziom ten został nieznacznie naruszony, jednak w takiej sytuacji warto przyjąć tzw. "filtr", co zresztą często stosuje się w analizie technicznej - w takiej sytuacji kluczowym poziomem powinien być poziom 4 zł. Dzisiaj spodziewamy się, że sesja na EUR/PLN zamknie się poniżej 3,95 zł, który to poziom jest zresztą jednym ze wsparć. Sytuacja taka powinna otworzyć pole do dalszych zniżek EUR/PLN. Tak jak pisaliśmy we wczorajszym raporcie specjalnym w perspektywie najbliższych tygodni możemy znaleźć się poniżej 3,87 zł. A co z dolarem? Tutaj silnym oporem są okolice 2,9650/2,9700. Oczekiwalibyśmy powrotu poniżej 2,94 zł i w dalszej perspektywie zniżki poniżej silnego wsparcia na 2,90 zł.Rynek międzynarodowy

Reklama
Reklama

Wczorajsza sesja przyniosła ustabilizowanie się kursu EUR/USD - nie zdołał on pokonać okolic 1,3450/60, które wyznacza 76,4 proc. zniesienie Fibonacciego spadków od końca grudnia do lutego. Z samego rana rynki elektryzowała informacja o tym, że Japończycy mogą zacząć poważniej myśleć o dywersyfikacji swoich rezerw walutowych (kraj ten jest największym posiadaczem aktywów dolarowych na świecie - ponad 800 mld USD). O takiej możliwości wspomniał w parlamencie premier Koizumi. Najciekawsze jest to, iż wcześniej Japonia nigdy o tym nie wspominała, a na początku tygodnia wykluczali to przedstawiciele tamtejszego ministerstwa finansów i BOJ. Takie też głosy pojawiły się wczoraj. Rynek zaczął jednak spekulować o tym co mogą zrobić Chińczycy, których aktywa również są zdominowane przez dolara. Pojawiły się one po tym jak Alan Greenspan nie wykluczył wczoraj, że inwestorzy zagraniczni będą zastanawiać się nad dywersyfikacją swoich aktywów i będą szukali do tego korzystnej okazji. Wczoraj mieliśmy także wypowiedzi Sekretarza Skarbu Johna Snowa (słynna mantra o silnym dolarze), a także Bena Bernanke z FEDu, który wspominał o perspektywach obniżenia deficytu na rachunku obrotów bieżących.

Wczoraj podane zostały dane o deficycie budżetowym USA za luty - wzrósł on do poziomu 113,9 mld USD, czyli więcej niż oczekiwał rynek. Natomiast dzisiaj podane zostaną kluczowe dane o deficycie handlowym za luty - co ciekawe rynek bardzo się obawia odczytu, jednak ekonomiści dają dosyć optymistyczne prognozy na poziomie 56,5 mld USD (Reuters) i 56,8 mld USD (Bloomberg). Tymczasem może się okazać, że dane będą gorsze. Z technicznego punktu widzenia silnym wsparciem dla EUR/USD są okolice 1,3400, a oporem 1,3450. Pokonanie górnego poziomu zależne będzie od danych - jednak aby tak się stało będą one musiałyby być dużo gorsze od oczekiwań.

Marek Rogalski

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama