Wczoraj nasza waluta wyraźnie straciła na wartości. Kurs EUR/PLN poszybował w okolice 3,9870 zł, a USD/PLN w rejon 2,97 zł. Później odrobiliśmy część strat, jednak niewiele. Dzisiaj rano za jedno euro płacono niecałe 3,98 zł, a za dolara nieco powyżej 2,96 zł.
Dlaczego wczoraj złoty tak stracił? Na początku trzeba zaznaczyć, że nie tylko złoty, a także pozostałe waluty naszego regionu, zwłaszcza węgierski forint. Bezpośrednią przyczyną takiego stanu rzeczy był zanotowany w środę, wyraźny wzrost rentowności 10-letnich obligacji rządowych USA do najwyższego poziomu od sierpnia ub.r. Wcześniej rosły także rentowności obligacji europejskich. Wszystko to spowodowało, iż różnica w rentownościach pomiędzy tamtejszymi, a naszymi papierami zaczęła się zmniejszać, a dodatkowo warto dodać tutaj oczekiwania na wyraźne cięcia stóp procentowych w Polsce. To jednak jedna z przyczyn. Drugą był mający w ostatnich dniach miejsce wzrost ryzyka politycznego - poza odejściem Jerzego Hausnera, które było mało istotne, zagraniczni inwestorzy zaczęli zwracać większą uwagę na publikowane sondaże poparcia dla partii politycznych, a tutaj pomału, ale jednak zwiększa się siła populistów. Kolejną z przyczyn mogła być także informacja o planowanym raporcie Komisji Europejskiej w którym ma dojść do obniżenia prognoz wzrostu gospodarczego dla Polski w tym roku, wytykając nam przy tym zaniechanie w reformach finansów publicznych. Dodatkowo wczoraj pojawiła się także wypowiedź wiceprezesa NBP, Krzysztofa Rybińskiego, który wczoraj rano przyznał, że w II połowie roku możemy zanotować wyhamowanie eksportu. O tym negatywnym wpływie na gospodarkę mówiono już wcześniej.
Czy jednak złoty może nadal tracić w najbliższych dniach? Wydaje się, że nie. Dzisiaj o godz. 16:00
opublikowane zostaną dane o wzroście PKB w IV kwartale (II odczyt). Według naszych szacunków był on jednak nieco niższy (4,0 proc.) niż podawano to wcześniej. Kluczowe będą jednak inwestycje. A tutaj spodziewamy się, że poszły one w górę o 7,1 proc., a spożycie indywidualne wzrosło o 1,6 proc. Poza tym w przyszłym tygodniu mamy dane o inflacji za luty. Wydaje się zatem, iż w najbliższych dniach powrócą oczekiwania co do działań ze strony RPP. Oczekujemy, iż podczas posiedzenia 29-30 marca Rada obniży stopy o 50 p.b. To może wzmóc presję rynku na dalsze cięcia, co z kolei powinno wspomóc rynek obligacji - wzrost cen. Warto wspomnieć także o tzw. planie "B" Ministerstwa Finansów, którego szczegóły ujawniła dzisiaj prasa. Ma on doprowadzić do przyjęcia euro w 2009 r. mimo możliwego niekorzystnego rozstrzygnięcia ws. księgowania transferów do OFE w budżecie. Głównym jego elementem jest ograniczenie w latach 2006-07 wydatków budżetowych o 17 mld zł. Dodaje się także pomysł zrównania stawek podatkowych VAT,CIT i PIT do poziomu 18 proc. od 2008 r. Wszystko wygląda ładnie, jednak trudno powiedzieć, co zdecyduje nowy rząd....
Podsumowując: z technicznego punktu widzenia na EUR/PLN dotarliśmy wczoraj w okolice długoterminowej spadkowej linii trendu, która powstrzymywała wszystkie większe korekty złotego. Przebiega ona w okolicach 3,97 zł. Wprawdzie poziom ten został nieznacznie naruszony, jednak w takiej sytuacji warto przyjąć tzw. "filtr", co zresztą często stosuje się w analizie technicznej - w takiej sytuacji kluczowym poziomem powinien być poziom 4 zł. Dzisiaj spodziewamy się, że sesja na EUR/PLN zamknie się poniżej 3,95 zł, który to poziom jest zresztą jednym ze wsparć. Sytuacja taka powinna otworzyć pole do dalszych zniżek EUR/PLN. Tak jak pisaliśmy we wczorajszym raporcie specjalnym w perspektywie najbliższych tygodni możemy znaleźć się poniżej 3,87 zł. A co z dolarem? Tutaj silnym oporem są okolice 2,9650/2,9700. Oczekiwalibyśmy powrotu poniżej 2,94 zł i w dalszej perspektywie zniżki poniżej silnego wsparcia na 2,90 zł.Rynek międzynarodowy