Z racji tego, że prawdopodobieństwo zmiany przez FED treści komunikatu (szerzej na ten temat w części poświęconej rynkowi międzynarodowemu) w marcu jest raczej niewielkie należałoby oczekiwać, że krótkoterminowy (gorący) kapitał spekulacyjny powinien zacząć powracać z aktywów denominowanych w dolarach w kierunku tych oferowanych przez gospodarki wschodzące. Nie da się ukryć, że głównym celem takich przepływów może stać się Polska (choćby tylko ze względu na perspektywy spadku stóp procentowych i związanego z tym faktem możliwego ruchu do góry na rynku obligacji). To niewątpliwie wzmocni złotego. Aprecjacji naszej waluty należy oczekiwać tym bardziej, że dziś agencja Standard & Poor?s podjęła decyzję o podniesieniu perspektywy dla ratingu naszego kraju do pozytywnej. W jej opinii wynika to z poprawy: średnioterminowych perspektyw fiskalnych oraz dobrych perspektyw gospodarczych Polski. Do końca tego miesiąca ruch w kierunku poziomów 4,00 i 3,00 i być może poniżej jest jak najbardziej możliwy.
Co do danych makro z naszego kraju, to obecny tydzień będzie w nie o wiele uboższy niż zeszły. Jeszcze dziś o godz. 16:00 NBP opublikuje informacje o inflacji bazowej za luty. W grudniu wyniosła ona 2,4 proc. r/r. Zmiana wag koszyka inflacyjnego przez GUS spowodowała, że we wtorek poznamy jej wyniki za dwa miesiące, za styczeń i za luty. Z kolei w środę GUS przedstawi dane o sprzedaży detalicznej i bezrobociu za luty. Jeżeli chodzi o tą pierwszą to należy oczekiwać, że tempo jej wzrostu rocznego będzie niższe niż w styczniu. Prognoza rynkowa mówi o +4,1 proc. r/r. wobec + 7,5 proc. r/r miesiąc wcześniej. Wszystko wskazuje na to, że dane za marzec i kwiecień mogą być jeszcze gorsze. Choć fakt ten wynika w dużej części z wysokiej zeszłorocznej bazy, to podobnie jak to miało miejsce w przypadku z zeszłotygodniowymi informacjami makro stanowi kolejny argument dla Rady, że stopy procentowe powinny pójść szybko i wyraźnie w dół. W dalszym ciągu jesteśmy zdania, że w marcu skala "cięcia" wyniesie 50 pkt bazowych. Co do stopy bezrobocia to na rynku oczekuje się, że pozostanie ona bez zmian w stosunku do stycznia i wyniesie 19,5 proc. Ministerstwo Gospodarki i Pracy spodziewa się jednak spadku do 19,4 proc. Tylko co to zmienia? Bezrobocie i tak mamy najwyższe w UE.
Rynek międzynarodowy
Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że najważniejszym wydarzeniem obecnego tygodnia jest dzisiejsza, wieczorna (20:15) decyzja FED. To, że bank centralny Stanów Zjednoczonych po raz siódmy z rzędu podniesie poziom stóp procentowych o 25 pkt bazowych jest więcej niż pewne. Pytanie tylko czy zmieni treść komunikatu towarzyszącego temu ruchowi? Wiara inwestorów w to, że FOMC (Federalny Komitet Otwartego Rynku) zaniepokojony wzrastającymi cenami ropy i wpływem tego zjawiska na poziom inflacji zdecyduje się na prowadzenie bardziej jastrzębiej polityki i usunięcie z komunikatu zapisu o "wyważonym tempie" podnoszenia stóp jest bardzo duża. W takich warunkach bardzo uważnie na rynku obserwowane będą także dane za luty o cenach produkcji sprzedanej przemysłu oraz o inflacji. Pierwsze z nich opublikowane zostaną jeszcze dziś o godz. 14:30. Drugie przedstawione zostaną dokładnie 24 godziny później, czyli już po decyzji FED.
To, że nadzieje graczy na takie właśnie krok ze strony FOMC są ogromne wyraźnie widać po notowaniach dolara, który był kupowany na całej linii. Jak podkreślono we wstępie w zeszłym tygodniu amerykańska waluta wyraźnie zyskała na wartości zarówno do głównych walut jak i do tych gospodarek wschodzących. Podczas poniedziałkowej sesji amerykańska waluta dodatkowo powiększyła zyski. Dla przykładu kurs EUR/USD, który jeszcze na zamknięciu piątkowej sesji wynosił 1,3315, to podczas pierwszego w tym tygodniu dnia handlu spadł do 1,3135/40. Początek wtorkowej sesji przyniósł już jednak lekkie odreagowanie tego ruchu.
To, że dalsze losy dolara uzależnione są od decyzji FED nie jest myślą odkrywczą, ale takie są fakty. Jeżeli treść komunikatu nie ulegnie zmianie należy spodziewać się spadku wartości zielonego. Obecnie nadzieje na bardziej jastrzębie zachowania FOMC są bowiem bardzo duże, a wartość amerykańskiej waluty mocno wyśrubowana. W przypadku kursu EUR/USD mowa tu o powrocie w kierunku kluczowych oporów na 1,3480 - oczywiście nie w jednej chwili. Naszym zdaniem do porzucenia przez FED zapisu o "wyważonym tempie" podnoszenia stóp może dojść, ale dopiero podczas nie tyle majowego, co czerwcowego posiedzenia. W przypadku gdyby jednak amerykański bank centralny zdecydował się na taki ruch (czego oczywiście nie oczekujemy) należałoby spodziewać dalszej aprecjacji dolara. W takich warunkach kurs EUR/USD szybko znalazłby się poniżej kluczowego wsparcia na 1,3085. Droga w kierunku styczniowych minimów na 1,2730 stanęłaby otworem.