Reklama

Komentarz poranny Palladia.pl

Codzienny Puls Rynku 23 marca 2005r., godz. 9:55 Greenspan zaskoczył inwestorów Rynek krajowy

Publikacja: 23.03.2005 09:14

Ktoś powie, że wczorajsza sesja była dobra dla złotego. Ktoś inny, że nie do końca. I faktycznie. Do czasu zamknięcia naszego rynku międzybankowego o godz. 17:00 złoty wyraźnie zyskiwał na wartości w porównaniu z kursami otwarcia. Euro oscylowało w granicach 4,07 zł, a dolar 3,08 zł. Naszej walucie pomogła decyzja agencji ratingowej S&P, która podniosła do pozytywnej ze stabilnej perspektywy ratingu dla Polski, stwierdzając przy okazji, że perspektywy gospodarcze i fiskalne cały czas się poprawiają. Ocenę tą umotywowano również wiarą w to, że nowy rząd będzie kontynuował reformy. Pytanie tylko jaki on będzie, a tego nie wie nikt. Można mieć jedynie nadzieję, iż ciągłe pogarszanie wizerunku państwa w oczach społeczeństwa, co ma miejsce w ostatnich tygodniach nie przełoży się w końcu na wzrost poparcia dla partii populistycznych...

Końcówka wczorajszej sesji, a zwłaszcza godziny wieczorne nie były już dla złotego korzystne, a wykresy miały dosyć "dramatyczne przebiegi". Komunikat towarzyszący decyzji FED (o czym szerzej będzie w sekcji międzynarodowej) wyraźnie zaskoczył rynki. Na wartości gwałtownie zyskał dolar, do góry poszły rentowności amerykańskich obligacji i rozpoczął się odwrót od rynków wschodzących, w tym Polski. Dzisiaj rano tendencja ta była kontynuowana i trudno na razie liczyć na jej zmianę. Testowanie przez EUR/PLN oporów w przedziale 4,14-4,15 zł, a przez USD/PLN w okolicach 3,16-3,18 zł jest bardzo prawdopodobne. Czy będzie wyżej? Niekoniecznie. Po pierwsze reakcja rynków po FED wydaje się trochę przerysowana, po drugie fundamenty naszej gospodarki są dobre (co potwierdziła decyzja agencji S&P), a po Świętach mamy decyzję Rady Polityki Pieniężnej. Dlatego też nie można wykluczyć, że na koniec tygodnia znajdziemy się poniżej najbliżej ulokowanych wsparć - 4,0950 zł dla EUR/PLN i 3,1250 zł dla USD/PLN.

Dzisiaj rynek otrzyma dwie informacje - pierwsza to dane GUSu o sprzedaży detalicznej i bezrobociu za luty, a druga to wyniki przetargu zamiany obligacji. W obecnej sytuacji nie powinny mieć one jednak większego znaczenia, a nawet mogą nieco zaszkodzić (bardzo słaba aukcja obligacji). Podobnie ignorowane są również informacje o tym, że Jerzego Hausnera 31 marca ma zastąpić Jacek Piechota.

Rynek międzynarodowy

Wczorajsza sesja eurodolara (i nie tylko) na rynkach światowych przypominała typowy "rollercoaster". Na początku dolar tracił na wartości po tym jak część uczestników rynku uznała, że amerykański FED nie zaskoczy (przypomnijmy, że tylko 3 z 22 ankietowanych wcześniej przez Bloomberga ekonomistów oczekiwała bardziej "jastrzębiego" komunikatu). W tym kontekście nieco zignorowane zostały dane wskazujące na nieco wyższy wzrost cen producenckich (PPI) w lutym, które wzrosły o 0,4 proc. Niespodzianka okazała się jednak dosyć duża i po godz. 20:15 byliśmy świadkami gwałtownych przetasowań na rynkach: na wartości zaczął zyskiwać dolar, do góry poszły rentowności rządowych obligacji, a w dół poszybowała giełda. FED wprawdzie podniósł stopy o 25 p.b. do poziomu 2,75 proc. tak jak tego oczekiwał rynek i utrzymał zapis o "umiarkowanych" podwyżkach stóp procentowych, to jednak wyraźnie dodał, że niepokoi się wzrostem presji inflacyjnej, na co spory wpływ ma zachowanie się rynku surowców, zwłaszcza ropy. Zapis ten podziałał na inwestorów jak kubeł zimnej wody - odebrano to jako zapowiedź 50 p.b. podwyżki stóp procentowych na następnym, zapowiedzianym na 3 maja posiedzeniu, gdyż FED będzie wyraźniej walczył z inflacją. Czy tak się jednak stanie, tak naprawdę niewiadomo. Nie można wykluczyć, że odwrócenie trendu wzrostowego na ropie i indeksie CRB jest dosyć bliskie. Dodatkowo należy pamiętać o tym, że Alan Greenspan tak naprawdę nie kieruje się tylko czynnikami inflacyjnymi. Niemniej jednak "efekt domina" został wczoraj wieczorem uruchomiony i może jeszcze przetaczać się przez rynki.Wczorajsza decyzja FEDu nieco przyćmiła to co stało się w Europie. Podczas szczytu Unii Europejskiej przyjęto reformę paktu stabilizacyjnego euro, która wśród ekonomistów i bankowców (nie polityków) budzi dosyć mieszane odczucia. Każde "majstrowanie" przy regułach, a zwłaszcza "indywidualne ocenianie" budzi obawy, czy jeden precedens nie doprowadzi do następnych, czyli wyraźnego poluzowania dyscypliny fiskalnej. A wiadomo, że wzrost deficytów budżetowych nie jest dobrze postrzeganą kwestią, mimo, że Europejski Bank Centralny "straszy" przy takiej okazji podwyżką stóp procentowych.

Reklama
Reklama

Ale wróćmy do tego co wydarzy się dzisiaj. Przed południem otrzymamy sporą "paczkę" danych ze strefy euro z czego najważniejszy będzie niemiecki indeks IFO. Nieco lepszy odczyt (powyżej 95,6 pkt.) byłby dobrze odebrany, gorszy pogłębiłby tylko rozdźwięk pomiędzy Europą a USA i przyczyniłby się do dalszego spadku EUR/USD. Niemniej jednak dalsze spadki EUR/USD w pierwszej połowie sesji powinny być powstrzymane ("zadziałać" może strefa wsparcia 1,3050-1,3070) i oczekiwalibyśmy odreagowania w okolice 1,3120-1,3130. Po południu (o godz. 14:30) mamy jednak dane o inflacji CPI w USA za luty (oczekiwania mówią o 0,3 proc. i 0,2 proc. bazowa), a po wczorajszym komunikacie FED rynek będzie zwracał na nie teraz szczególną uwagę. Tym samym popołudniu kurs EUR/USD może ponownie poszybować do dołu przebijając wsparcie w okolicach 1,3050-70 i schodząc w okolice 1,3020.

Marek Rogalski

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama