Członkowie Rady mają prezydenckie rozterki co do skali obniżki stóp, czyli
część będzie"za, a nawet przeciw" dzisiejszej mocniejszej obniżce stóp. Spór
ornitologiczny (między gołębiami, a jastrzębiami) na posiedzeniu Rady na
pewno będzie bardzo gorący, a potwierdza to choćby tylko rozbieżność prognoz
analityków (obniżka od 25 do 75 pb.). Czy to stawia RPP w niezręcznej
sytuacji ? Wręcz przeciwnie. Każda podjęta decyzja będzie mogła być zgrabnie
wytłumaczona. Wszystkich argumentów "za" i "przeciw" nie zamierzam
powtarzać, bo dość szczegółowo opisywała to prasa w ostatnich dniach. Warto
jednak zwrócić uwagę na to, co przesądzić może o skali dzisiejszej obniżki,
a jest to kurs złotego. Choć RPP nie powinna tak naprawdę kierować się
krótkoterminowymi fluktuacjami, to choćby tylko zaskoczenie rynku lutową
zmianą nastawienia (słusznie) pokazało co innego. Przypomnę jednocześnie,
że ówczesna zmiana nastawienia niemal zbiegła się ze szczytami złotego i od
tego czasu polska waluta np. względem dolara straciła prawie 10%. Co to
oznacza ? Ostrożnie szacując (czysta teoria w Polsce), ostatnie osłabienie
kursu złotego zwiększa inflację o około 0,15 pkt. proc. w okresie następnego
roku. Do usprawiedliwienia "brakujących" 25 pb (czytaj obniżki tylko 25 pb,
a nie prognozowanej przez większość, w tym i mnie, 50 pb.) wystarczy więc
dodać choćby tylko marcowe rekordowe ceny ropy i innych surowców. Jestcznymi małymi obniżkami i jednocześnie przekona dziś rynek, że nie
przestraszy się kampanii wyborczych, które tradycyjnie w polityce monetarnej
rozpoczynają sezon polowań na "gołębie", czyli ograniczają obniżki stóp
procentowych.
Kontrowersji raczej dzisiejsza decyzja nie wzbudzi. Jak wspominałem, każda
strona zbyt dużo ma argumentów dla wytłumaczenia swojej decyzji, a kwestia
oceny, który z nich jest ważniejszy/trwalszy jest dość subiektywna. Ale brak
kontrowersji nie oznacza, że nie będzie emocji. Właśnie przez rozbieżność
rynkowych prognoz i ostatnią nerwowość rynku walutowego dzisiaj po
ogłoszeniu komunikatu do gry powinni wejść duzi gracze, zarówno na rynku
walutowym, jak i na rynku akcji i długu. Decyzja Rady kończy świąteczny
okres. Wydaje się, że reakcja "powinna być" (kto dłużej inwestuje, ten
zapewne wie czemu jest cudzysłów) następująca: 1) Obniżce 75 pb. dałbym 15%
szans i reakcją byłoby mocne dalsze osłabienie złotego i przecena rynku
akcji. Kapitał spekulacyjny kontynuowałby odpływ z rynku polskiego w
kierunku USA, gdzie rentowność obligacji systematycznie rośnie i tym samym
zmniejsza się premia za ryzyko inwestowania w tak egzotycznym i niestabilnym
kraju jak Polska. Taka decyzja Rady jest dla GPW z jednej strony najmniej
prawdopodobna, ale z drugiej strony zdecydowanie byłaby bardziej szkodliwa,
niż najlepsze z rozwiązań. 2) Tym najlepszym byłaby obniżka tylko 25 pb.
Tutaj dałbym 35% szans na podjęcie przez Radę takiej decyzji. Zagraniczny
kapitał grając pod kolejne "measured" .... znaczy stopniowe cięcia (ze
względu na zawirowania polityczne na kolejnych posiedzeniach RPP nie będzie
już gwałtownie ciąć stóp) szybko wróciłby do Polski, głównie po zyski na
rynku obligacji i złotym, dla którego taka decyzja w mojej ocenie
oznaczałaby odrobienie całych strat, które złoty zanotował po lutowej
decyzji o zmianie nastawienia. Na rynku akcji rozbudziłoby to nadzieje, że
znowu coś tutaj skapnie, niezależnie czy byłyby to tylko mrzonki, czy
faktyczny popyt zagranicznych funduszy. 3) W końcu trzecie rozwiązanie z
największym 50% prawdopodobieństwem wystąpienia. Ostatnie dynamiczne
osłabienie złotego dało podstawy, by szanse na taki ruch malały, ale
wszystkie dane (inflacja, PPI, sprzedaż detaliczna, produkcja przemysłowa,
spadek oczekiwań inflacyjnych, dynamika płac) wskazują właśnie na takie
cięcie. Taka decyzja wcale nie oznacza, że złoty się uspokoi. Złoty, a więc
i GPW, w takim układzie dalej pozostanie pod silnym wpływem globalnych
rynków, ze szczególnym uwzględnieniem eurodolara (wzmocnienie dolara szkodzi
złotemu, także względem euro, bo odbierane jest jako wyraźny powrót
kapitałów do USA) oraz rynku obligacji (rosnąca rentowność obligacji szkodzi
rynkom wschodzącym). Jeśli chodzi o technikę, to wsparciem ostatnie dołki, a
oporem
niedawna luka bessy Kontrakty.gif Indeks.gif MP