Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 30.03.2005 08:53

Sesję w USA podsumować dziś należy krótko - była bardzo słaba, a wymieniane

w serwisach powody zupełnie tego nie usprawiedliwiają. Wzrost cen ropy

przywołujący obawy o inflację zupełnie nie pasował przecież do słabnącego

(lekko) dolara względem euro, bo właśnie kurs waluty najsilniej reagował

(umocnienie dolara) ostatnio na presję inflacyjną. Informacje ze spółek też

Reklama
Reklama

były mieszane i choć serwisy podają tylko te złe informacje, to dla

"wytłumaczenia" wzrostów też doszukałyby się rekomendacji i podwyższonych

prognoz. Takie zachowanie rynku mocno niepokoi, tym bardziej, że odbywa się

tuż nad wsparciami. Dow.gif SP500.gif Nasdaq.gif Sporo pomogły

niedźwiedziom obawy o dane makro, a w szczególności o piątkowy raport z

rynku pracy. Inwestorzy boją się kombinacji agresywnych podwyżek stóp z

Reklama
Reklama

kłopotami na rynku pracy.

Jeśli chodzi o dane makro, to raz jeszcze trzeba zacząć od przypomnienia, że

czas w USA zmieniony zostanie dopiero w weekend. Wczoraj już pisałem o tym i

nie wiem, czemu większość serwisów cały dzień podawała publikację indeksu

nastrojów o 16:00, tak samo jak dzisiejsze dane o 14:30, gdy faktycznie będą

godzinę później. Wczorajszy indeks nastrojów podany o 17:00 wyniósł 102,4

Reklama
Reklama

(najniżej od listopada), ale nie wzruszyło to za bardzo rynków na początku

sesji. Choć oficjalna prognoza to 103,0 to rozczarowania nie było ze względu

na fakt, że ulica po cichu szeptała o wartościach zbliżonych do 100 pkt.

Jeśli rynek miał się już czegokolwiek przestraszyć, to bardziej subindeksu

pokazującego sytuację na rynku pracy ("employment - jobs hard to get" indeks

Reklama
Reklama

wzrósł z 22,4 do 23,8). Dane jednak tak naprawdę przeszłyby bez echa, gdyby

właśnie nie piątkowy ważny raport z rynku pracy. Jeśli chodzi o dzisiejsze

publikacje, to o 15:30 dostaniemy ostateczną rewizję danych PKB za IV

kwartał. Oczekuje się, że wstępne dane zrewidowane zostaną z 3,8% do 4,0%.

Dla mediów świetna informacja, ale dla inwestorów to "stare" dane i tylko

Reklama
Reklama

dziennikarze usprawiedliwiają sobie nimi giełdowe fluktuacje. Rzadko kiedy

ostateczne odczyty faktycznie wskazują rynkowi kierunek. No chyba, że

deflator pokazałby jakąś niespodziankę, ale to jeszcze mniej prawdopodobne.

USA czeka na piątkowe Payrolls

U nas w centrum zainteresowania będzie dziś oczywiście posiedzenie RPP.

Reklama
Reklama

Członkowie Rady mają prezydenckie rozterki co do skali obniżki stóp, czyli

część będzie"za, a nawet przeciw" dzisiejszej mocniejszej obniżce stóp. Spór

ornitologiczny (między gołębiami, a jastrzębiami) na posiedzeniu Rady na

pewno będzie bardzo gorący, a potwierdza to choćby tylko rozbieżność prognoz

analityków (obniżka od 25 do 75 pb.). Czy to stawia RPP w niezręcznej

sytuacji ? Wręcz przeciwnie. Każda podjęta decyzja będzie mogła być zgrabnie

wytłumaczona. Wszystkich argumentów "za" i "przeciw" nie zamierzam

powtarzać, bo dość szczegółowo opisywała to prasa w ostatnich dniach. Warto

jednak zwrócić uwagę na to, co przesądzić może o skali dzisiejszej obniżki,

a jest to kurs złotego. Choć RPP nie powinna tak naprawdę kierować się

krótkoterminowymi fluktuacjami, to choćby tylko zaskoczenie rynku lutową

zmianą nastawienia (słusznie) pokazało co innego. Przypomnę jednocześnie,

że ówczesna zmiana nastawienia niemal zbiegła się ze szczytami złotego i od

tego czasu polska waluta np. względem dolara straciła prawie 10%. Co to

oznacza ? Ostrożnie szacując (czysta teoria w Polsce), ostatnie osłabienie

kursu złotego zwiększa inflację o około 0,15 pkt. proc. w okresie następnego

roku. Do usprawiedliwienia "brakujących" 25 pb (czytaj obniżki tylko 25 pb,

a nie prognozowanej przez większość, w tym i mnie, 50 pb.) wystarczy więc

dodać choćby tylko marcowe rekordowe ceny ropy i innych surowców. Jestcznymi małymi obniżkami i jednocześnie przekona dziś rynek, że nie

przestraszy się kampanii wyborczych, które tradycyjnie w polityce monetarnej

rozpoczynają sezon polowań na "gołębie", czyli ograniczają obniżki stóp

procentowych.

Kontrowersji raczej dzisiejsza decyzja nie wzbudzi. Jak wspominałem, każda

strona zbyt dużo ma argumentów dla wytłumaczenia swojej decyzji, a kwestia

oceny, który z nich jest ważniejszy/trwalszy jest dość subiektywna. Ale brak

kontrowersji nie oznacza, że nie będzie emocji. Właśnie przez rozbieżność

rynkowych prognoz i ostatnią nerwowość rynku walutowego dzisiaj po

ogłoszeniu komunikatu do gry powinni wejść duzi gracze, zarówno na rynku

walutowym, jak i na rynku akcji i długu. Decyzja Rady kończy świąteczny

okres. Wydaje się, że reakcja "powinna być" (kto dłużej inwestuje, ten

zapewne wie czemu jest cudzysłów) następująca: 1) Obniżce 75 pb. dałbym 15%

szans i reakcją byłoby mocne dalsze osłabienie złotego i przecena rynku

akcji. Kapitał spekulacyjny kontynuowałby odpływ z rynku polskiego w

kierunku USA, gdzie rentowność obligacji systematycznie rośnie i tym samym

zmniejsza się premia za ryzyko inwestowania w tak egzotycznym i niestabilnym

kraju jak Polska. Taka decyzja Rady jest dla GPW z jednej strony najmniej

prawdopodobna, ale z drugiej strony zdecydowanie byłaby bardziej szkodliwa,

niż najlepsze z rozwiązań. 2) Tym najlepszym byłaby obniżka tylko 25 pb.

Tutaj dałbym 35% szans na podjęcie przez Radę takiej decyzji. Zagraniczny

kapitał grając pod kolejne "measured" .... znaczy stopniowe cięcia (ze

względu na zawirowania polityczne na kolejnych posiedzeniach RPP nie będzie

już gwałtownie ciąć stóp) szybko wróciłby do Polski, głównie po zyski na

rynku obligacji i złotym, dla którego taka decyzja w mojej ocenie

oznaczałaby odrobienie całych strat, które złoty zanotował po lutowej

decyzji o zmianie nastawienia. Na rynku akcji rozbudziłoby to nadzieje, że

znowu coś tutaj skapnie, niezależnie czy byłyby to tylko mrzonki, czy

faktyczny popyt zagranicznych funduszy. 3) W końcu trzecie rozwiązanie z

największym 50% prawdopodobieństwem wystąpienia. Ostatnie dynamiczne

osłabienie złotego dało podstawy, by szanse na taki ruch malały, ale

wszystkie dane (inflacja, PPI, sprzedaż detaliczna, produkcja przemysłowa,

spadek oczekiwań inflacyjnych, dynamika płac) wskazują właśnie na takie

cięcie. Taka decyzja wcale nie oznacza, że złoty się uspokoi. Złoty, a więc

i GPW, w takim układzie dalej pozostanie pod silnym wpływem globalnych

rynków, ze szczególnym uwzględnieniem eurodolara (wzmocnienie dolara szkodzi

złotemu, także względem euro, bo odbierane jest jako wyraźny powrót

kapitałów do USA) oraz rynku obligacji (rosnąca rentowność obligacji szkodzi

rynkom wschodzącym). Jeśli chodzi o technikę, to wsparciem ostatnie dołki, a

oporem

niedawna luka bessy Kontrakty.gif Indeks.gif MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama