Wczorajsza sesja nie była najlepszą dla złotego, który stracił na wartości. Kurs euro przetestował poziom 4,12, a dolara 3,22. Tendencja ta była kontynuowana także dzisiaj rano, kiedy to kurs wspólnej waluty zaatakował silną strefę oporów 4,14-4,15, a "zielonego" 3,2350. Do czynników politycznych (tutaj mieliśmy coraz większą grę "emocji") i mocnego dolara i tym samym negatywnego przełożenia tego stanu rzeczy na waluty naszego regionu (korony i forinta) doszły także wypowiedzi członków RPP (Haliny Wasilewskiej-Trenkner i Dariusza Filara), którzy raczej nie byli zbyt chętni do sygnalizowania wyraźnych obniżek stóp procentowych. Wsparciem dla złotego mogą okazać się jednak wczorajsze dane o marcowej inflacji (była niższa od oczekiwań i wyniosła 3,4 proc. r/r) i dzisiejszy pozytywny wynik sejmowego głosowania nad wotum nieufności dla ministra Sochy (za było 212 posłów, a przeciw 192 przy 3 wstrzymujących się). Oddala to na jakiś czas ryzyko polityczne, jednak jego fundamentalne problemy nadal pozostają - dzisiaj prezydent Kwaśniewski przyznał, że czerwcowy termin wyborów parlamentarnych byłby dobrym rozwiązaniem. Ta wypowiedź jednak nie zaskakuje, jednak pokazuje, że tegoroczny maj (podobnie zresztą jak zeszłoroczny będzie dosyć gorący). Jeżeli nawet dymisja premiera Belki nie zostanie przyjęta, to ten rząd może być narażony na ciągłe ataki polityczne ze strony opozycji podobne do ostatniego wotum dla ministra Sochy, co z pewnością nie będzie sprzyjało stabilności. W takiej sytuacji można oczekiwać, że przyszły miesiąc nie będzie dla naszej waluty najlepszy, zwłaszcza, że na krajowe czynniki mogą nałożyć się te globalne (dalsze umacnianie się dolara i tym samym exodus inwestorów z rynków wschodzących).
Dzisiaj o godz. 16:00 GUS opublikuje dane odnośnie przeciętnego wynagrodzenia i płac w marcu - oczekuje się dynamiki na poziomie 1,7 proc. r/r wobec 1,4 proc. r/r w lutym. Dane zgodne z oczekiwaniami przejdą bez echa, niższe będą korzystne dla rynku obligacji, gdyż pokażą dalszy spadek presji inflacyjnej, a tym samym większe szanse na dalsze obniżki stóp procentowych.
Z technicznego punktu widzenia silnym wsparciem dla EUR/PLN stały się teraz okolice 4,10-4,11 i o spadek poniżej tego poziomu może być trudno. Oporem pozostają okolice 4,14-4,15 i nie powinny być dzisiaj pokonane. Dla USD/PLN wsparciem są okolice 3,19-3,20, a oporem 3,2350-3,25. Dla bliskiej przyszłości złotego kluczowe będą publikowane dzisiaj o godz. 15:00 dane o przepływach kapitałowych z USA. Jeżeli po ich publikacji "zielony" zyska na rynkach światowych to exodus inwestorów z rynków wschodzących będzie kontynuowany i nasza waluta straci na wartości. Na razie większe szanse są niestety za negatywnym scenariuszem.
Rynek międzynarodowy
Dolar kontynuował wczoraj swoją dobrą passę na rynkach światowych, mimo, że jest to tendencja nieco na przekór temu co jeszcze niedawno (bo tydzień temu) twierdziła większość największych światowych banków inwestycyjnych straszących zgubnymi konsekwencjami wysokich deficytów w USA. Na rynku coraz wyraźniej zwycięża jednak przekonanie o tym, że dobre perspektywy wzrostu amerykańskiej gospodarki i tym samym wzrostu stóp procentowych w USA będą sprzyjać dolarowi. Zwłaszcza, że Eurostrefa i Japonia wypadają na tym tle coraz gorzej. Wymownym faktem są tutaj obniżki prognoz wzrostu dla Niemiec (ze strony MFW i OECD), a także wczorajsze stwierdzenie zawarte w kwietniowym biuletynie Europejskiego Banku Centralnego o tym, iż nie widać "wyraźnych sygnałów" ku temu, że wzrost gospodarczy miałby przyspieszyć. Tymczasem wczoraj amerykański Sekretarz Skarbu John Snow powtórzył optymistyczne prognozy dla gospodarki USA. Inwestorzy nieco zignorowali wypowiedź członka FED, Bena Bernanke, który przypomniał o zagrożeniach płynących ze zbyt dużego deficytu na rachunku obrotów bieżących USA. Zresztą ta właśnie kwestia będzie dzisiaj kluczową - o godz. 15:00 dowiemy się jakie były przepływy kapitałowe netto w lutym. Rynek szacuje figurę na poziomie 65 mld USD wobec 91,5 mld USD w styczniu. Gorszy odczyt pogrążyłby dolara, chociaż biorąc pod uwagę zachowanie się rynku w ostatnich dniach wcale nie jest to takie pewne - nadal zbyt dużo banków posiada krótkie pozycje w dolarze i każde okazje wykorzystuje do ich zamknięcia.Dzisiejszy dzień będzie obfitował w wiele danych makro. Poza wspomnianymi wcześniej kluczowymi TIC będziemy mieć informacje o cenach importu i eksportu, aktywności gospodarczej w regionie Nowego Jorku, produkcji przemysłowej i nastrojach konsumenckich. Ich sumaryczny bilans i to przy rozemocjonowanym ostatnio rynku jest trudny do przewidzenia. W takiej sytuacji pomocnym narzędziem staje się analiza techniczna. Wczorajsze przebicie poziomu 1,28 jest negatywnym sygnałem, mimo, że później rynek powrócił powyżej. Wczoraj także pojawił się wyraźny sygnał kupna dolarów na wykresie US Dollar Index. Podsumowując, wydaje się, że podejście w okolice 1,2860-1,2875 można wykorzystać do sprzedaży EUR/USD. W perspektywie kilku dni wzrasta ryzyko pokonania styczniowych wsparć w okolicach 1,2730.