W minionym tygodniu w dalszym ciągu nie udało się bykom przekroczyć oporu przy poziomie dołka z końca sierpnia wyznaczonego przy cenie 108.73. Co więcej, niedawno jego poziom pokrył się z jeszcze wtedy potencjalnym, górnym ograniczeniem średnioterminowej formacji kanału wzrostowego (dość stromy). Potwierdzenie ukształtowania takiej formacji kazałoby się teraz spodziewać spadku wartości dolara do okolic ograniczenia dolnego, które aktualnie znajduje się przy 105.20. Wcześniej sprzedający muszą się jednak uporać z poziomem 107.00. Krótkoterminowo piątkowa postawa popytu również może rozczarowywać. Przebita w czwartek, krótkoterminowa linia trendu spadkowego stanowiła dość dobry prognostyk, by oczekiwać skierowania się rynku w stronę kwietniowych maksimów. Piątkowa przecena amerykańskiej waluty przełożyła się już na cofnięcie pod wcześniej przebity opór, a tym samym pułapkę sygnału kupna. Obecnie najbliższym wsparciem w krótkim terminie są dołki z kończącego się właśnie tygodnia, które wyznaczone zostały przy 107.13. Ich przekroczenie kazałoby się już spodziewać skierowania rynku do wspomnianego wcześniej wsparcia o charakterze średnioterminowym na 107.00, natomiast jego przebicie w zasadzie oddalałoby możliwość wyznaczenia ponownej fali wzrostu wartości amerykańskiej waluty.EUR/JPY
Zachowanie się cen w minionym tygodniu zmienia również nieco sytuację na rynku eurojena. Przede wszystkim widać tu nieco zmianę sentymentu i rynek reaguje teraz wprost proporcjonalnie do zmian eurodolara. Wzrost wartości euro do dolara powoduje tu bowiem wzrost wartości euro do jena. Niedawno rynek ten reagował bardziej na USD/JPY i jeśli jen zyskiwał do dolara, zyskiwał również względem euro (podobnie, jak ma to miejsce na rynku złotego). Obecnie ta zależność została zachwiana. Między innymi z tego powodu nie został w piątek wygenerowany krótkoterminowy sygnał sprzedaży w postaci wybicia się dołem z niewielkiego trójkąta symetrycznego, który sugerował tu tworzenie się formacji chorągiewki, co stanowiło również zapowiedź kontynuacji spadku wartości euro. Tak się jednak nie stało i ceny wybiły się ze wspomnianego, niewielkiego trójkąta górą. Ten piątkowy wzrost wartości euro ma również spore szanse mieć swoje implikacje w nieco szerszym horyzoncie, bowiem w znacznym stopniu przybliżył już załamanie się średnioterminowej formacji RGR. Nie udało się tu bowiem ukształtować w pełni prawego ramienia i wygląda na to, że ceny ponownie zmierzają do średnioterminowej linii trendu spadkowego, która również przed dwoma tygodniami zatrzymała popyt. Obecnie wspomniany opór znajduje się w strefie 139.95 - 140.10 i jego sforsowanie miałoby szansę przełożyć się na dalszy wzrost wartości europejskiej waluty względem jena.
GBP/USD
Piątkowe osłabienie dolara widoczne było również dość wyraźnie względem funta. Zadziałała tu przyspieszona, krótkoterminowa linia trendu wzrostowego (obecnie na 1.8780) i ceny odbiły się od niej bardzo wyraźnie. Piątkowa końcówka przyniosła już oscylacje ponownie w okolicach oporu przy 1.8950. Nieco wyżej podaży spodziewać należy się również w okolicy 1.8975, gdzie wyznaczone zostały maksima z 1 i 12 kwietnia. Jeśli udałoby się bykom przejść te poziomy, to liczyć należałoby się z kontynuacją trendu wzrostu wartości funta do kolejnego, podażowego poziomu, który zlokalizowany jest przy cenie 1.9050, czyli w okolicach ostatniego, 61,8% zniesienia niedawnej fali aprecjacji dolara. Podażowe znaczenie tego poziomu wzmocnione jest również poprzez znajdujące się tam hipotetyczne, górne ograniczenie kanału wzrostowego. Sytuacja nie jest niestety zbyt klarowna, jeśli spojrzymy na średni termin. Można tu założyć, że rynek próbuje kształtować wielomiesięczną formację trójkąta. Jego aktualne ograniczenia to 1.8640 - 1.92. Jeśli byłaby to prawidłowa diagnoza, to na przestrzeni kilku najbliższych tygodni powinniśmy być świadkami spadku wartości dolara i skierowania się tej pary w stronę górnego ograniczenia wspomnianej formacji. Wydaje się, że najpoważniejszym problemem dla wykonania takiego ruchu jest poziom 1.8975, pod którym rynek już nie pierwszy raz utknął.
USD/CHF
Bardzo podobnie pod względem technicznym zachowywał się ostatnio rynek dolara do franka szwajcarskiego. Tutaj również obserwowaliśmy oscylacje pod poziomem średnioterminowej linii trendu spadkowego, która zatrzymywała kupujących amerykańską walutę. Jej czwartkowe sforsowanie nie znalazło jednak swojej kontynuacji i w efekcie mamy cofnięcie się cen ponownie pod poziom wsparcia, czyli analogiczną pułapkę, jak na pozostałych parach. Zwracałem jednak w piątek rano uwagę na pewien mankament tego wybicia, który jak się okazało był istotny. Otóż wybicie ponad opory zatrzymane zostało niemal dokładnie na niemal miesięcznej linii trendu wzrostowego, co sugerowało tu utworzenie ruchu powrotnego do przebitego wsparcia. W takim układzie spodziewać należałoby się teraz osłabienia dolara przynajmniej do okolic kwietniowych minimów, które zlokalizowane są przy cenie ok. 1.19. Jeśli udałoby się niedźwiedziom sprowadzić ceny pod jego poziom, to korekta ostatniego wzrostu miałaby sporą szansę jeszcze zostać pogłębiona. Warto jeszcze zwrócić uwagę na dość ciekawą kwestię. Otóż chwilowa porażka na poziomie średnioterminowej linii trendu spadkowego nie przesądza jeszcze byczych możliwości, bowiem od końca marca utworzona została tu dość nietypowa formacja rozszerzającego się trójkąta prostokątnego. Jego ograniczenia to obecnie 1.19 - 1.22. Co prawda rynek wydaje się teraz kierować w stronę ograniczenia dolnego, to jednak cała wymowa formacji sprzyja posiadaczom dolara, bowiem sugeruje wybicie górą i kontynuację poprzedzającego ją wzrostu, zatem szans byków (do poziomu 1.19) jeszcze bym nie przekreślał.