Wczorajsza sesja przyniosła nieznaczne umocnienie się złotego. Pozytywną dla rynku informacją były wyniki przetargu 5-letnich obligacji (a także aukcji dodatkowej), które pokazały, że zainteresowanie naszymi papierami nadal jest spore, chociaż dominowali inwestorzy krajowi. Głównym tematem było i jest jednak to, czy i o ile zostaną obniżone stopy procentowe podczas przyszłotygodniowego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej. W wywiadzie dla agencji Reuters, członek RPP, Jan Czekaj stwierdził, iż polityka pieniężna powinna być "luzowana" stopniowo, a zagrożeniem dla inflacji może być zachowanie się cen paliw, a także niepewność i nerwowość związana z jesiennymi wyborami. I to właśnie ona może wpłynąć na dalsze osłabienie się naszej waluty, mimo, że podstawy fundamentalne za tym nie przemawiają. Dzisiejsza wypowiedź Czekaja nie odbiega od tego co mówiła wcześniej większość członków Rady Polityki Pieniężnej (chociaż miało to miejsce przed publikacją wczorajszych danych o produkcji przemysłowej) i raczej sugeruje, że jej łonie nie ma woli do większego, niż tylko 25 p.b. cięcia stóp. Jedynym "jawnie" opowiadającym się za 50 p.b. obniżką jest Mirosław Pietrewicz, który dał temu wyraz we wczorajszym wywiadzie dla agencji Bloomberg.

Nieco na wartości zyskały wczoraj przecenione ostatnio waluty regionu, chociaż to uspokojenie może być chwilowe. Dzisiejsza "Rzeczpospolita" opublikowała negatywny artykuł na temat przyszłorocznego budżetu, który może okazać się tzw. budżetem wyborczym, a jeżeli posłowie chcieliby zrealizować wszystkie swoje "pomysły" to deficyt zwiększyłby się co najmniej o 10 mld zł. Biorąc ostatni negatywny wydźwięk informacji budżetowych z Węgier, nie jest to informacja dobra dla złotego. Kurs EUR/PLN spadł wczorajw okolice wsparcia 4,15 od których dosyć szybko się odbiliśmy. Może to sugerować, iż rynek ma ochotę do dalszych zwyżek. Kluczowe będzie zachowanie się w okolicach 4,18. Jeżeli zostanie on przełamany to powrócimy w okolice 4,20. Dla kursu USD/PLN wsparciami są okolice 3,17, których okolice były testowane dzisiaj rano, a oporem rejon 3,2150. Na dzisiaj nie zostały zapowiedziane żadne istotne publikacje makroekonomiczne i tak też będzie jutro. Kluczowym dla inwestorów wydarzeniem będą dopiero przyszłotygodniowe dane o sprzedaży detalicznej za marzec i posiedzenie RPP i oczywiście pojawiające się spekulacje wokół polityki i budżetu.

Rynek międzynarodowy:

Wczorajsza sesja przyniosła kolejne osłabienie się "zielonego", mimo, że w pewnym momencie amerykańska waluta zyskiwała na wartości. Przyczyniły się do tego opublikowane o godz. 14:30 dane o marcowej inflacji CPI w USA. W ujęciu miesięcznym była ona wyższa od rynkowych prognoz (a w przypadku bazowej był to największy miesięczny wzrost od sierpnia 2002 r.), co sprawiło, iż powróciły obawy co do zagrożenia ze strony wzrostu inflacji i tym samym możliwych działań ze strony FED. Tyle, że biorąc pod uwagę wtorkowe dane odnośnie wskaźnika inflacji PPI Core i dzisiejszy odczyt CPI Core (tyle, że w ujęciu rocznym) obawy inflacyjne nie do końca są uzasadnione. Zapewne ta interpretacja, a także inna mówiąca o negatywnym wpływie inflacji (inwestorzy zwracali tutaj wpływ na znów drożejące ceny ropy) na wzrost gospodarczy stały się przyczyną wyraźnych spadków "zielonego" w dalszej części sesji i sporych zniżek giełdowych indeksów. Spadały także rentowności amerykańskich obligacji. Przemówienia Johna Snowa i dwóch członków FED (Fergusona i Geithnera), a także publikacja Beżowej Księgi tego złego obrazu nie zmieniły i dzisiaj kurs EUR/USD ustanowił nowe lokalne maksimum w okolicach 1,3110. Dzisiaj rynek powinien jednak zareagować na wystąpienia oficjeli, zwłaszcza, że przemawia ten "najważniejszy", czyli Alan Greenspan. O godz. 16:00 ma on skoncentrować się na problemach deficytu strukturalnego i postępu reform budżetowych. Oczywiście, ktoś powie, że jego wydźwięk może okazać się pesymistyczny i na rynek z większą siłą powrócą stare obawy odnośnie problemu deficytów USA, jednak wydaje się, że jeszcze nie teraz, a siła słów Greenspana jak zawsze może być dosyć duża. Poza tym dzisiaj mamy także kilka kolejnych wystąpień innych przedstawicieli FED, a także cotygodniowe dane o bezrobociu (godz. 14:30), wskaźniki wyprzedzające i dane o aktywności przemysłowej w regionie Filadelfii. Z technicznego punktu widzenia zwyżka EUR/USD zatrzymała się w okolicach 1,3110, czyli rejonie 50 proc. zniesienia spadków z poziomu 1,3482 do 1,2766. Biorąc pod uwagę fakt dzisiejszego wystąpienia Alana Greenspana można spodziewać się powrotu w kluczowe okolice 1,3050-60. W perspektywie kolejnych sesji zwyżki EUR/USD powinny być kontynuowane.

Marek Rogalski