Reklama

Komentarz poranny Palladia.pl

Codzienny Puls Rynku 27 kwietnia 2005r., godz. 9:45 Po raz kolejny 50 pkt? Rynek krajowy

Publikacja: 27.04.2005 10:47

Wczorajsza sesja przyniosła osłabienie się naszej waluty. Kurs EUR/PLN ponownie przetestował okolice oporu w okolicach 4,2170-90, a USD/PLN w rejonie 3,25. Przed zaplanowaną na dzisiaj decyzją Rady Polityki Pieniężnej rosły ceny obligacji, a coraz więcej obserwatorów skłania się ku 50 p.b. obniżce stóp. Na rynku wciąż duże znaczenie ma jednak polityka, a raczej nowe obawy z nią związane. Po tym jak we wtorek media rozgłosiły informacje o konflikcie PO z PiS w Warszawie część analityków zaczęła się na pewno zastanawiać, czy oba te ugrupowania będą w stanie utworzyć silny rząd w przyszłym parlamencie. Przedstawiciele PIS i PO w wypowiedzi dla mediów starali się zbagatelizować ten problem, a Andrzej Urbański z PIS nazwał to "drobnym nieporozumieniem rodzinnym". Kwestia rozbija się także o nasz długi weekend podczas którego odbędzie się posiedzenie FED (3 maja) i kilka dni po, bo już 5 maja będziemy mieć głosowanie nad samorozwiązaniem się Sejmu. O ile wyniki obu tych wydarzeń wydają się być do przewidzenia - FED podwyższy stopy o 25 p.b. a Sejm pozostanie - to inwestorom (zwłaszcza zagranicznym) zawsze towarzyszy niepewność.

Dzisiaj kluczowa będzie decyzja Rady Polityki Pieniężnej. O ile pomoże ona rynkowi obligacji (wzrosną ceny papierów), to widać, że złotemu nie do końca, a pesymizm na rynku robi się coraz większy. Na rynku zaczynają dominować jednak emocje, co zazwyczaj bywa dobrym prognostykiem bliskiego zwrotu na rynku. Kurs EUR/PLN nie zdołał na razie wyraźnie naruszyć kluczowego oporu w okolicach 4,23, a USD/PLN ważnego rejonu 3,28. Od wczoraj do góry przesunęły się jednak wsparcia. Dla EUR/PLN jest nim poziom 4,20, a dla USD/PLN strefa 3,23-3,25. Wpływ na notowania złotego będzie mieć także zachowanie się kursu EUR/USD, zwłaszcza, że powróciła odwrotna korelacja - mocniejszy dolar oznaczać będzie słabszą złotówkę.

Rynek międzynarodowy:

Wczorajsza sesja przyniosła umocnienie się dolara. Do takiego obrotu spraw przyczyniły się niewątpliwie informacje z Niemiec (sześć wiodących instytutów obniżyło swoje prognozy na ten rok stwierdzając dodatkowo, że ożywienie utknęło w martwym punkcie), a także wypowiedź wiceprezesa Europejskiego Banku Centralnego Lucasa Papademosa, którą można skwitować w kilku wyrazach "nic się nie zmienia". Na tym tle informacje, które napłynęły z USA pomogły "zielonemu". Indeks zaufania konsumentów był tylko "nieco" gorszy od prognoz (97,7 pkt. wobec oczekiwanych 98 pkt.), a o ponad 12 proc. wzrosła sprzedaż nowych domów. Te ostatnie informacje oddaliły zagrożenie związane z pogorszeniem się sytuacji na rynku nieruchomości.

Później inwestorzy otrzymali kolejne pro-dolarowe informacje. Do góry poszły rentowności amerykańskich obligacji, a na wykresie chociażby 10-latek pojawiły się sygnały przełamania niekorzystnej w ostatnich tygodniach passy. Zniżkowała cena ropy, której zachowanie powoduje pojawianie się kolejnych opinii nt. jej możliwego negatywnego wpływu na wzrost gospodarczy USA. W takiej sytuacji każdy sygnał o spadku cen "czarnego złota" będzie odbierany pozytywnie. Dolarowi pomógł także francuski minister finansów, Thierry Breton, który przyznał, że "zielony" jest niedowartościowany, a niemiecki instytut Gfk poinformował o pogorszeniu się nastroju tamtejszych konsumentów.

Reklama
Reklama

Z technicznego punktu widzenia spadek kursu EUR/USD poniżej 1,2950 należy odbierać jednak negatywnie. Otwiera to drogę do spadków w okolice 1,2850 w perspektywie kolejnych sesji. Najbliższym wsparciem jest już jednak strefa 1,2890-1,2900.

Czas na kolejne 50 pkt

Coraz niższa inflacja oraz perspektywy jej kształtowania w przyszłości (w miesiącach wakacyjnych wskaźnik CPI w ujęciu rocznym może spaść nawet w okolice 1 proc.), a także słabe wyniki gospodarki (wzrost PKB w I kwartale br. nie powinien znacząco przekroczyć 3 proc.) nie pozostawiają wątpliwości co do tego, że Rada Polityki Pieniężnej podejmie dziś (najprawdopodobniej ok. 12:00 - 13:00) decyzję o obniżeniu poziomu głównych stóp procentowych. Rynek jest jednak podzielony, co do skali tego "cięcia". W ostatniej ankiecie agencji Reuters z 21 kwietnia 60 proc. analityków prognozowało 25 pkt, a 35 proc. 50 pkt obniżkę. Ostatnie dni pokazują jednak, że na rynku zaczęła przeważać opinia o potrzebie głębszego z tych cięć.

Pytanie czy słabnący w oczach złoty może powstrzymać Radę przed 50 pkt obniżką? Raczej nie. Pamiętajmy, że choć w komunikacie po marcowym posiedzeniu RPP podkreśliła, że "dostrzega wzrost niepewności dotyczącej kształtowania się kursu walutowego ze względu na sytuację na międzynarodowych rynkach finansowych i niepewność związaną z okresem przedwyborczym" to jednak obniżyła poziom stóp i to nie w minimalnej skali, ale o 50 pkt bazowych. Dlaczego więc teraz miałoby być inaczej. Co do szkodzącej złotemu polityki, to cała sprawa zdaje się być mocno demonizowana. 5 maja szans na samorozwiązanie się Sejmu nie ma żadnych, a ewentualne odrzucenie przez Francuzów eurokonstytucji to zła informacja dla krajów aspirujących do UE, a nie tych członków Unii, którzy chcieliby przyjąć wspólną walutę. Drugie pytanie co z ropą? Tu Rada może się zastanawiać. Na arenie międzynarodowej cena "czarnego surowca" w zeszłym oraz na początku obecnego tygodnia mocno poszła do góry. Ostatnie dwa dni przyniosły już jednak jej wyraźne odreagowanie. Nadal znajduje się jednak ona niebezpieczne blisko maksimów.

Marek Rogalski

Marek Nienałtowski

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama