Wczorajsza sesja przyniosła osłabienie się naszej waluty. Kurs EUR/PLN ponownie przetestował okolice oporu w okolicach 4,2170-90, a USD/PLN w rejonie 3,25. Przed zaplanowaną na dzisiaj decyzją Rady Polityki Pieniężnej rosły ceny obligacji, a coraz więcej obserwatorów skłania się ku 50 p.b. obniżce stóp. Na rynku wciąż duże znaczenie ma jednak polityka, a raczej nowe obawy z nią związane. Po tym jak we wtorek media rozgłosiły informacje o konflikcie PO z PiS w Warszawie część analityków zaczęła się na pewno zastanawiać, czy oba te ugrupowania będą w stanie utworzyć silny rząd w przyszłym parlamencie. Przedstawiciele PIS i PO w wypowiedzi dla mediów starali się zbagatelizować ten problem, a Andrzej Urbański z PIS nazwał to "drobnym nieporozumieniem rodzinnym". Kwestia rozbija się także o nasz długi weekend podczas którego odbędzie się posiedzenie FED (3 maja) i kilka dni po, bo już 5 maja będziemy mieć głosowanie nad samorozwiązaniem się Sejmu. O ile wyniki obu tych wydarzeń wydają się być do przewidzenia - FED podwyższy stopy o 25 p.b. a Sejm pozostanie - to inwestorom (zwłaszcza zagranicznym) zawsze towarzyszy niepewność.
Dzisiaj kluczowa będzie decyzja Rady Polityki Pieniężnej. O ile pomoże ona rynkowi obligacji (wzrosną ceny papierów), to widać, że złotemu nie do końca, a pesymizm na rynku robi się coraz większy. Na rynku zaczynają dominować jednak emocje, co zazwyczaj bywa dobrym prognostykiem bliskiego zwrotu na rynku. Kurs EUR/PLN nie zdołał na razie wyraźnie naruszyć kluczowego oporu w okolicach 4,23, a USD/PLN ważnego rejonu 3,28. Od wczoraj do góry przesunęły się jednak wsparcia. Dla EUR/PLN jest nim poziom 4,20, a dla USD/PLN strefa 3,23-3,25. Wpływ na notowania złotego będzie mieć także zachowanie się kursu EUR/USD, zwłaszcza, że powróciła odwrotna korelacja - mocniejszy dolar oznaczać będzie słabszą złotówkę.
Rynek międzynarodowy:
Wczorajsza sesja przyniosła umocnienie się dolara. Do takiego obrotu spraw przyczyniły się niewątpliwie informacje z Niemiec (sześć wiodących instytutów obniżyło swoje prognozy na ten rok stwierdzając dodatkowo, że ożywienie utknęło w martwym punkcie), a także wypowiedź wiceprezesa Europejskiego Banku Centralnego Lucasa Papademosa, którą można skwitować w kilku wyrazach "nic się nie zmienia". Na tym tle informacje, które napłynęły z USA pomogły "zielonemu". Indeks zaufania konsumentów był tylko "nieco" gorszy od prognoz (97,7 pkt. wobec oczekiwanych 98 pkt.), a o ponad 12 proc. wzrosła sprzedaż nowych domów. Te ostatnie informacje oddaliły zagrożenie związane z pogorszeniem się sytuacji na rynku nieruchomości.
Później inwestorzy otrzymali kolejne pro-dolarowe informacje. Do góry poszły rentowności amerykańskich obligacji, a na wykresie chociażby 10-latek pojawiły się sygnały przełamania niekorzystnej w ostatnich tygodniach passy. Zniżkowała cena ropy, której zachowanie powoduje pojawianie się kolejnych opinii nt. jej możliwego negatywnego wpływu na wzrost gospodarczy USA. W takiej sytuacji każdy sygnał o spadku cen "czarnego złota" będzie odbierany pozytywnie. Dolarowi pomógł także francuski minister finansów, Thierry Breton, który przyznał, że "zielony" jest niedowartościowany, a niemiecki instytut Gfk poinformował o pogorszeniu się nastroju tamtejszych konsumentów.