Reklama

Komentarz poranny Palladia.pl

Codzienny Puls Rynku 29 kwietnia 2005r., godz. 10:15 Emocje rządzą złotym Rynek krajowy

Publikacja: 29.04.2005 10:47

Wczorajsza sesja przyniosła dalsze osłabienie się złotego. Kurs EUR/PLN pokonał poziom 4,28, a USD/PLN naruszył okolice 3,3200. Dzisiaj przed otwarciem rynku za jedno euro płacono aż 4,3018 zł, a za dolara 3,3278 zł. Poziomy te okazały się jednak najwyższymi i nie wykluczone, że na parę tygodni. To co obserwowaliśmy w ostatnich dniach, a zwłaszcza wczoraj było istną emocjonalną spiralą spadków naszej waluty. W takiej sytuacji zachowanie się rynku przypomina przysłowiowe "harce słonia w składzie porcelany" i kursy mają tendencję do wyraźnego przerysowywania. Wczoraj słabsze były także waluty regionu, do czego przyczyniła się m.in. decyzja czeskiego banku centralnego do obniżenia stóp procentowych poniżej poziomu obowiązującego w strefie euro (1,75 proc.). U nas główną informacją podawaną przez agencje były opinie Międzynarodowego Funduszu Walutowego na temat Polski, choć w niczym one nie zaskoczyły i w efekcie zostały przez rynek zignorowane. Zdaniem MFW wzrost gospodarczy w tym roku wyniesie około 4 proc. i istnieje ryzyko, że odczyt ten może być gorszy. Eksperci MFW dobrze jednak ocenili wczorajszą decyzję o obniżce stóp i zmianie nastawienia - w opinii Susan Schandler zmiana nastawienia przez RPP może oznaczać przejście do polityki "małych kroków". Dodano, że w II połowie roku wskaźnik inflacji może spaść poniżej 2,5 proc. r/r i w te okolice powróci dopiero w końcu 2006 r. W kwestii przyjęcia euro stwierdzono, że wiele zależy od działań nowego rządu, zwłaszcza w kwestii reform finansów publicznych. Jednocześnie poparto obecną politykę nie interweniowania na rynku walutowym. Kolejną informacją dnia, były opublikowane późnym popołudniem przez resort finansów wyniki przetargu zamiany obligacji. I tak sprzedano papiery o łącznej wartości 1,24 mld zł - to niewiele wobec tego co było oferowane.

Dzisiaj rano w wywiadzie dla publicznego radia, doradca prezydenta Dariusz Szymczycha przyznał, że prezydent prowadzi rozmowy z premierem Belką, aby ten nie rezygnował ze stanowiska, jeżeli Sejm nie podejmie decyzji o samorozwiązaniu. Dodał tym samym, że ewentualna dymisja szefa rządu nie zostałaby przez Aleksandra Kwaśniewskiego przyjęta. Do 5 maja, czyli zaplanowanego terminu sejmowego głosowania może być jeszcze gorąco. Wydaje się jednak, iż obawy zagranicznych inwestorów odnośnie naszej polityki są mocno przesadzone, co już w II połowie maja powinno znaleźć swoje przełożenie w umocnieniu się kursu złotego. Podobnie sprawa ma się z francuskim referendum zaplanowanym na 29 maja. Wczoraj pisaliśmy, że obecne wysokie poziomy walut można wykorzystać do ich sprzedaży za złote. Dzisiaj także to podtrzymujemy. Silnym oporem dla EUR/PLN , który nie powinien zostać naruszony są dzisiejsze, ranne okolice 4,30, a najbliższym wsparciem jest 4,27. W perspektywie kilku tygodni notowania euro powinny zmierzać w kierunku 4,20. Z kolei dla USD/PLN silnym oporem są również dzisiejsze, ranne 3,32 (dodatkowo wyznaczane przez zniesienie Fibonacciego), a najbliższym wsparciem rejon 3,28. Notowania złotego, a zwłaszcza USD/PLN będą także determinowane przez zachowanie się EUR/USD, który powinien wejść w nową falę wzrostową trwającą przynajmniej do wakacji. Podsumowując, w perspektywie kilku tygodni kurs USD/PLN powinien zmierzać w okolice 3,19-3,20. Wracając do danych makroekonomicznych - dzisiaj o godz. 16:00 opublikowane zostaną dane o bilansie płatniczym za luty (progn. 75 mln EUR deficytu). Dzisiaj inwestorzy będą obserwować także sytuację na Słowacji, gdzie rano tamtejszy bank centralny interweniował w celu umocnienia korony.

Rynek międzynarodowy

Wczorajsza sesja przyniosła bardzo istotne informacje, które najpewniej okażą się bardzo istotne z punktu widzenia i dolara i giełd. "Najpewniej", gdyż wczoraj rynek wyraźnie chciał zignorować informacje, które się pojawiły i próbował skoncentrować się tylko na jednym elemencie (inflacji). Tymczasem z opublikowanych wczoraj o godz. 14:30 danych z USA wynika, że wzrost amerykańskiego PKB w I kwartale był gorszy niż oczekiwano (3,1 proc. kw/kw) i był najniższy od I kw. 2003 r., ale jednocześnie obserwowany przez FED inflacyjny wskaźnik PCE Core wzrósł o 2,2 proc. wobec 1,7 proc. w IV kw. 2004 r. Nawet nie wnikając szczegółowo w dane widać, że wcześniejsze obawy co do możliwości wystąpienia stagflacji w największej światowej gospodarce zaczynają się pomału materializować. To jedna z najgorszych mieszanek jaką można sobie wyobrazić i niewątpliwie amerykański FED będzie miał trudny orzech do zgryzienia. Patrząc na zachowanie się rynku długu widać, że rynek zaczyna dostosowywać się do myśli, że podwyżki stóp procentowych zakończą się w tym roku na poziomie 3,5 proc. (obecnie 2,75 proc.) wobec prognozowanych jeszcze kilka tygodni temu 4,0 proc. - wczoraj rentowności obligacji rządowych dalej spadały. Co ciekawe negatywnej reakcji nie było na rynku walutowym - dolarowy indeks zyskał jeszcze wczoraj na wartości. Jednak jak mówią co się odwlecze to nie uciecze i dzisiaj rano kurs EUR/USD pokonał strefę oporu 1,2940-1,2960.

Na rynku znów zaczęło mówić się głośno o chińskim juanie, zwłaszcza, że zarówno w Chinach jak i w Japonii rozpoczynają się trwające blisko tydzień święta narodowe, podczas których aktywność tamtejszych rynków ( i najpewniej całej Azji) będzie niższa niż zazwyczaj. W kwestii rewaluacji chińskiej waluty nadal napływają jednak sprzeczne informacje i tak naprawdę trudno jest jednoznacznie określić kiedy do takiej operacji rzeczywiście dojdzie - w każdym razie presja na Chińczyków staje się coraz większa. Z istotnych informacji makro rynek będzie zwracał dzisiaj uwagę na publikowane dane o nastrojach w Eurostrefie o godz. 11:00, a także kolejny pakiet kluczowych danych ze Stanów: PCE Deflator za marzec, nastroje konsumentów Uniwersytetu Michigan na koniec kwietnia, a także indeks aktywności Chicago PMI. Wszystkie te informacje mogą okazać się gorszymi dla dolara.

Reklama
Reklama

Z technicznego punktu widzenia można założyć, że rynek EUR/USD rozpoczyna właśnie nową falę wzrostową, która zakończy się najwcześniej w wakacje i to raczej nie niżej niż na poziomie 1,35. Poza obawami o stagflację w USA ponownie zacznie się mówić o problemach deficytów USA, które tak naprawdę nie zostały rozwiązane (poza deklaracjami). Wczoraj amerykański Kongres głosami republikanów zaaprobował przyszłoroczny budżet o którym najpewniej również będzie się dyskutować. Podsumowując, na dzisiaj wsparciem są okolice 1,2940-60, a oporem okolice 1,30. Rynek powinien sukcesywnie zmierzać na północ.

Marek Rogalski

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama