Reklama

Komentarz poranny Palladia.pl

Codzienny Puls Rynku 16 maja 2005r., godz. 9:45 Poranna przecena złotego Rynek krajowy

Publikacja: 16.05.2005 09:58

Piątkowa sesja przyniosła osłabienie się złotego, która to tendencja była dzisiaj kontynuowana. Po godz. 9:00 za jedno euro płacono 4,21 zł, a za dolara 3,34 zł. Rynek nie otrzymał wielu informacji. O godz. 16:00 Główny Urząd Statystyczny podał, że zrewidował do góry dane o zeszłorocznym wzroście gospodarczym. I tak wzrost PKB wyniósł 5,4 proc. wobec 5,3 proc. podawanych wcześniej, a wzrost nakładów brutto na środki trwałe wyniósł 5,3 proc. wobec 5,1 proc. Informacje przedstawił także Narodowy Bank Polski - w kwietniu podaż pieniądza M3 wzrosła o 1,5 proc. w relacji do marca i wyniosła 386,1 mld zł. Dla inwestorów są to jednak dane historyczne, lub nie aż tak istotne. Większe znaczenie mogły mieć opublikowane w piątek przez francuski ośrodek TNS-Sofres wyniki sondażu, które pokazały, że liczba zwolenników traktatu we Francji zwiększyła się do 52 proc. Warto zaznaczyć, że w połowie kwietnia ten sam sondaż ukazywał inną, niekorzystną relację (45proc./55 proc.). To może dobrze wróżyć końcówce maja, chociaż przewaga zwolenników mieści się w granicach błędu statystycznego. Na rynek napłynęły także informacje świadczące o tym, że ewentualne odrzucenie traktatu konstytucyjnego nie doprowadzi do obniżenia ratingów dla nowych krajów członkowskich (tak uważają Fitch i Moody?s), ani do opóźnienia harmonogramu przyjęcia przez nie wspólnej waluty (czwartkowa ankieta Reutera).

W krótkiej perspektywie kluczowy wpływ na rynek złotego mają jednak notowania dolara na rynkach światowych, który ostatnio gwałtownie się umacnia. To sprawia, że waluty krajów wschodzących tracą na wartości. Patrząc na rynek EUR/USD widać, że zatrzymania spadków euro można spodziewać się dopiero w okolicach 1,2450-1,2500. W takiej sytuacji złoty mógłby jeszcze tracić na wartości. Dzisiaj uwaga inwestorów skupi się na publikowanych o godz. 16:00 danych o inflacji za kwiecień, która wg. prognoz ma wynieść 2,9 proc. wobec 3,4 proc. w marcu. Naszym zdaniem figura może być jednak nieco wyższa i ukształtować się w granicach 3,1 proc.

Z technicznego punktu widzenia: Na EUR/PLN obserwujemy szybsze niż zakładano rozwinięcie się nowej fali wzrostowej, co potwierdziło pokonanie okolic 4,1950-4,20 dzisiaj rano, które stały się teraz wsparciem. Najbliższe opory można zlokalizować w okolicach 4,22-4,23. W perspektywie kolejnych dni kluczowe będzie zachowanie się notowań w okolicach 4,24-4,25. Z kolei na USD/PLN doszło do pokonania ostatniego szczytu w okolicach 3,33, a zwyżka uległa gwałtownemu przyspieszeniu. Najbliższym oporem są okolice 3,36-3,38, a wsparciami rejon 3,32. Patrząc na EUR/USD wydaje się, że górne poziomy powinny zostać przetestowane w najbliższych dniach.

Rynek międzynarodowy:

Piątkowa sesja przyniosła dalsze umocnienie się dolara w relacji do pozostałych walut i ruch ten był kontynuowany także dzisiaj rano. Na parze EUR/USD ustanowiliśmy nowe, lokalne minimum na poziomie 1,2584. Nadal kupującymi są banki azjatyckie i amerykańskie dla których gospodarka amerykańska ma się coraz lepiej (w porównaniu z europejską, czy japońską).

Reklama
Reklama

Rynek otrzymał w piątek porcję informacji z USA. Opublikowane o godz. 14:30 dane pokazały wzrost zapasów w przemyśle w marcu o 0,4 proc. (oczekiwano 0,6 proc.) i 0,8 proc. wzrost cen importu (oczekiwano 0,4 proc.) i 0,6 proc. wzrost cen eksportu. Mimo, że ceny importu były nieco wyższe niż oczekiwano to i tak był to najmniejszy procentowy wzrost od trzech miesięcy po tym jak w marcu figura wyniosła 2 proc. Warto jednak zwrócić uwagę, że z wyłączeniem ropy ceny importu wzrosły w kwietniu o 0,4 proc. wobec 0,3 proc. w marcu, co tym samym pokazuje, że presja inflacyjna w gospodarce utrzymuje się - w tym kontekście rynek zacznie się pomału pozycjonować pod dane o inflacji, które zostaną opublikowane w najbliższych dniach. Inwestorów rozczarowały jednak dane o nastrojach konsumenckich. Wskaźnik sporządzany przez Uniwersytet w Michigan spadł na początku maja do poziomu 85,3 pkt. wobec 87,7 w końcu kwietnia. Na rynku zakładano jednak wzrost do poziomu 88,0-88,2 pkt. Pogorszyły się zarówno wskaźniki bieżącej kondycji jak i oczekiwań. Za powód takiego stanu rzeczy podano wyższe ceny benzyny i spadki na giełdach.Tymczasem w strefie euro nadal panują minorowe nastroje. Zdaniem członka Europejskiego Banku Centralnego, Gonzalesa Paramo, wskaźnik inflacji konsumenckiej (CPI) może w najbliższych miesiącach spaść poniżej 2,0 proc. Jeżeli tendencja ta utrzymałaby się na dłużej to mogą pojawić się naciski ze strony polityków co do ewentualnej obniżki stóp procentowych. Dodał on jednak, że spory wpływ na poziom inflacji ma zachowanie się cen ropy naftowej. Wydaje się jednak, że trudno jest liczyć na to, żeby ECB zdecydował się na obniżkę stóp procentowych. Informacje takie pokazują jednak, że trudno mówić o podwyżce (choć to rynek już wie i reakcji na EUR/USD nie należy się spodziewać). Dosyć wymowna była wypowiedź premiera Luksemburga, który w tym półroczu przewodniczy Unii Europejskiej, Jean Claude Junckera, który przyznał, że wzrost gospodarczy stanowi "poważny problem".

Dzisiaj rano Bloomberg opublikował wyniki ankiety przeprowadzonej wśród inwestorów i traderów, z których aż 75 proc. z nich zaleca zakupy dolarów (najwięcej od sierpnia 2003 r.). Taki obrót spraw może paradoksalnie sugerować, że w ciągu najbliższych dni będziemy świadkami większej korekty wzrostowej EUR/USD. Z technicznego punktu widzenia zatrzymania spadków można spodziewać się jednak dopiero w okolicach 1,2450-1,2500. Oporami są okolice 1,2620. Z danych makro warto wspomnieć o zaplanowanej na dzisiaj publikacji comiesięcznych danych o przepływach kapitałowych netto (TIC) o godz. 15:00. Prognozy są jednak dobre dla dolara (70 mld USD).

Marek Rogalski

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama