Minione dni nie obfitowały w jakieś szczególnie ważne dane makroekonomiczne. Wpływ na rynek okazały się mieć jedynie czwartkowe publikacje odnośnie zweryfikowanej dynamiki PKB (3,5%) w I kwartale, które pomogły dolarowi. Bez echa przeszła również środowa decyzja RPP o pozostawieniu ceny pieniądza, jak i również nastawienia w polityce monetarnej, bez zmian. Reakcja rynku jak najbardziej zasadna, bowiem dokładnie takie były prognozy, a więc posunięcie Rady było już przez rynek zdyskontowane.
Zbliżający się, nowy tydzień zaczniemy prawdopodobnie stosunkowo nudno, a skończymy mocnym akcentem. Nudno, bowiem w poniedziałek mamy w USA Memorial Day i rynki będą tam zamknięte (powinno się to również przełożyć na zmniejszenie aktywności na rynku dolara amerykańskiego). We wtorek czeka nas publikacja indeksu Chicago PMI oraz zaufania konsumentów (podawanego przez Conference Board). W środę zapoznamy się z wydatkami na konstrukcje budowlane oraz indeksem ISM w sektorze produkcyjnym, a także tygodniową zmianą zapasów paliw. Czwartek i piątek pod względem danych makro przyniosą już całkowitą odmianę. W czwartek zaczniemy od cotygodniowej ilości noworejestrowanych bezrobotnych (w tym tygodniu dane te będą miały większą wagę, bowiem poprzedzają piątkowy, comiesięczny raport z amerykańskiego rynku pracy), wydajności pracy oraz zamówień fabrycznych. Zapoznamy się również z Raportem Challengera, dotyczącym planowanych zwolnień. Tydzień zakończymy wspomnianym już przed chwilą, piątkowym, comiesięcznym raportem z amerykańskiego rynku pracy. Najważniejsza jego składową będzie jak zwykle zmiana zatrudnienia w sektorze pozarolniczym (Nonfarm Payrolls). Oprócz informacji z rynku pracy czeka nas jeszcze publikacja indeksu ISM w sektorze usług. Tydzień zatem zapowiada się ciekawie i zapewne zweryfikuje aktualną sytuację techniczną na poszczególnych parach, gdzie krótkoterminowo pojawiły się przesłanki za osłabieniem dolara na rynku międzynarodowym, jak również umocnieniem złotego względem większości walut.
Rynek zagraniczny
EUR/USD
Miniony tydzień za udany mogą uznać posiadacze amerykańskiej waluty. Aktualny trend spadkowy eurodolara jest cały czas kontynuowany, czego dowodem są jego nowe, czwartkowe dołki poniżej poziomu 1.25. Należy jednak podkreślić, że pojawiają się już pewne, techniczne przesłanki, za jego wyczerpywaniem. Na przestrzeni dwóch ostatnich tygodni ukształtowała się tu formacja klina zniżkującego, a pojawienie się takowego w trendzie spadkowym zwykle kończy się wybiciem górą i zapoczątkowaniem wzrostowej korekty. Aktualnie ograniczenia formacji to 1.2485 - 1.2585. Warto jednak zauważyć, że miniony tydzień (w pierwszej części) przyniósł również pojawienie się ruchu powrotnego do przebitej wcześniej, rocznej linii trendu wzrostowego, co stawia tu nadal średnioterminowych posiadaczy dolara w korzystnej sytuacji. Dopiero wyraźny powrót nad poziom wsparcia (1.2610), co mogłoby być następstwem wybicia się ze wspomnianego, krótkoterminowego klina górą, miałby szansę wyczerpać aktualny potencjał podaży. Możliwość zatrzymania średnioterminowego spadku w aktualnych okolicach jest możliwa również z innego powodu. Otóż strefa 1.2460 - 1.2500 naszpikowana jest wieloma, istotnymi wsparciami. Znajdują się tu między innymi 61,8% zniesienie ponad rocznego trendu wzrostowego, jak również poziom szczytu z lipca (2004), a także hipotetyczne, dolne ograniczenie półrocznego, spadkowego kanału. Wyraźne zejście pod ten poziomu otwierałoby już drogę do kolejnego, popytowego rejonu, czyli okolic sierpniowego dołka przy 1.1969. To z tego poziomu najsilniejsza, wzrostowa fala została zapoczątkowana.USD/JPY