Wczorajsza sesja przyniosła dalsze umocnienie się naszej waluty. Kurs EUR/PLN spadł w okolice 4,08 zł, a za USD/PLN 3,32 zł. Co ciekawe aprecjacja złotego wyraźnie przyspieszyła. Dzisiaj rano rynek otworzył się w okolicach 4,0750 za euro i 3,3150 za dolara. Silna złotówka to wynik ogólnej poprawy klimatu na rynkach wschodzących - od kilku dni zyskuje także węgierski forint. Z kolei na rynku naszych obligacji obserwowaliśmy wczoraj stabilizację cen, która była dzisiaj rano kontynuowana - to pozytywny sygnał po wcześniejszych sporych wzrostach. Podczas cotygodniowej aukcji sprzedano wszystkie oferowane bony o rocznym terminie wykupu - oferta w wysokości 600 mln zł spotkała się z popytem w wysokości 1,73 mld zł. Średnia rentowność wyniosła 4,907 proc. Ministerstwo finansów poinformowało także o ustaleniu wysokości podaży na środową ofertę 7-letnich obligacji o zmiennym terminie wykupu. Podano, że wyniesie ona 1,2 mld zł podczas, gdy wcześniejsze widełki wynosiły 0,5-2,0 mld zł. Złoty tylko na krótko osłabił się po wypowiedzi ministra Mirosława Gronickiego, który powiedział, że przed wyborami nasza waluta może stracić na wartości. Nie jest jednak nic dla rynku nowego i wydaje się, że jego uczestnicy uwzględniają tą możliwość. Na razie dominuje jednak chciwość i chęć podłączenia się do trendu. Wydaje się, że kwestią tygodnia jest jego zakończenie. W obecnej sytuacji jedynym argumentem przemawiającym za siłą złotego są zwyżki cen obligacji - tu jednak zaraz oczekiwany fakt obniżek stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej w czerwcu i lipcu będzie zdyskontowany. Z kolei dyskusja prowadzona pomiędzy Narodowym Bankiem Polskim, a Głównym Urzędem Statystycznym w kwestii metodologii liczenia składowych PKB może przynieść w zasadzie jeden efekt - jeżeli GUS przyzna, że dane mogą zostać zrewidowane wyraźniej do góry, to natychmiast spadną oczekiwania na większe cięcia stóp procentowych i przecena obligacji, a tym samym złotego może być wyraźna. Inna sprawa to ta, że o podanych już danych nie powinno się dyskutować. Z kolei z kwestii politycznych - wybory dopiero za trzy miesiące, jednak niepokoić może brak wyraźnych sygnałów ze strony PO i PIS odnośnie tego jak nowy gabinet miałby wyglądać. Jak na razie obie partie wydają się ze sobą rywalizować, a kolejne sondaże pokazują, że idą w zasadzie "łeb w łeb". Do tej pory rynki zakładały, że to Jan Rokita zostanie premierem i to on będzie rozdawał karty w nowym rządzie. Rzeczywistość może okazać się jednak inna, a to nie jest jeszcze ujęte w wycenie naszej waluty.
Podsumowując, mimo, że w długim terminie pojawiają się zagrożenia dla kondycji naszej waluty, to w krótkim złoty może jeszcze być silny. Celem dla EUR/PLN są okolice 4,0550-4,0600, a dla USD/PLN 3,29-3,30. Nie można wykluczyć, że osiągniemy jeszcze niższe poziomy (4,04 za euro i 3,28 za dolara), jednak taki scenariusz nie koniecznie musi się udać. Dlatego też przy pierwszych wskazywanych poziomach sugerowalibyśmy już częściowe zakupy walut za złotówki.
Rynek międzynarodowy
Wczorajsza sesja nie przyniosła dużej zmienności na rynku EUR/USD. W zasadzie można stwierdzić, że część traderów albo zasnęła przy monitorach, albo zrobiła sobie dłuższy weekend. Przez większą część dnia obserwowaliśmy niewielkie oscylacje, które jednak charakteryzowało jedno - systematycznie do góry. Jeszcze z samego rana mieliśmy przecenę EUR/USD za którą stała wypowiedź głównego ekonomisty Europejskiego Banku Centralnego, Otmara Issinga. Nie wykluczył obniżki stóp procentowych w tym roku. Wcześniej bank centralny w zasadzie opierał się presji otoczenia w tej kwestii. Naszym zdaniem mimo tego bardzo trudno będzie zakładać nawet 25 p.b. cięcie stóp w tym roku, choć zdaniem niektórych ekonomistów możliwe jest nawet 50 p.b. Najpewniej kierowali się oni słabymi danymi makro, a ich potwierdzeniem były wczorajsze dane z Niemiec. Zamówienia w tamtejszym przemyśle spadły w kwietniu aż o 2,9 proc. m/m podczas kiedy oczekiwano zniżki o 0,8-0,9 proc. Rynek wydawał się także być odporny na kolejne polityczne perturbacje związane z referendum konstytucyjnym. Kwestia brytyjskiego "czasu na refleksję" wydaje się być już w cenach. Paradoksalnie jednak może to przyczynić się do uspokojenia się nastrojów na rynkach już od lipca, kiedy to Wielka Brytania obejmie przewodnictwo w Unii Europejskiej. Wczoraj rozpoczęło się dwudniowe spotkanie ministrów finansów Unii Europejskiej, gdzie głównym tematem będzie kwestia ostatnich rewelacji nt. euro. Można się tym samym spodziewać zapewnień o dobrych perspektywach i sile wspólnej waluty. Inna sprawa, że słabsze euro jest tak naprawdę wszystkim na rękę. Wczoraj po południu agencje zacytowały kilka istotnych wypowiedzi mogących mieć wpływ na rynek w najbliższej przyszłości. Prezes Europejskiego Banku Centralnego, Jean Claude Trichet powiedział podczas spotkania szefów banków centralnych w Pekinie, że bank zrobi "wszystko co może", aby przyczynić się do zwiększenia popytu wewnętrznego. Przez inwestorów będących pod wpływem wcześniejszej wypowiedzi Otmara Issinga zostało to odebrane jako kolejne potwierdzenie tezy o zbliżającej się obniżce stóp procentowych w strefie euro. To na moment osłabiło notowania euro. Później jednak sam Trichet zaprzeczył twierdzeniu jakoby przygotowywał rynki do obniżki stóp. O wiele ważniejsza może okazać się wczorajsza wypowiedź Alana Greenspana. Zdaniem szefa FED jest możliwe aby spadające rentowności długoterminowych papierów skarbowych były ostrzeżeniem przed możliwością spowolnienia wzrostu gospodarczego. Przez część obserwatorów zostało to odebrane jako sygnał, iż amerykański bank centralny pomału przygotowuje się do pauzy w podwyżkach stóp procentowych. W tym kontekście rynek może szykować się pod zaplanowane na czwartek okresowe wystąpienie Greenspana przed Kongresem, które będzie poświęcone sytuacji gospodarczej USA i jej perspektywom. Naszym zdaniem niekoniecznie musi ona pomóc dolarowi.
Z technicznego punktu widzenia spodziewalibyśmy się dalszych zwyżek EUR/USD w takiej postaci jak miało to miejsce wczoraj. Celem są okolice 1,2340, a później niewykluczone, że 1,2460. Wsparcia można wskazać w okolicach 1,2250. Dzienne wskaźniki zaczynają generować wyraźniejsze sygnały kupna EUR/USD.