Wczorajsza sesja przyniosła oczekiwane od kilku dni osłabienie się naszej waluty. Kurs EUR/PLN odbił się z okolic 4,0150 zł i poszybował w rejon 4,05 zł, z kolei USD/PLN pokonał rejon oporu na 3,35 zł i poszybował aż w okolice 3,37 zł, co teoretycznie otwiera drogę do ataku na maksimum z 1 czerwca na 3,4050 zł. Dzisiaj rano sytuacja się nieco uspokoiła. Kurs USD/PLN za sprawą słabszego dolara na rynkach światowych powrócił w okolice 3,34 zł, a EUR/PLN był kwotowany w okolicach 4,06 zł.
Wczoraj podczas cotygodniowej aukcji rocznych bonów skarbowych sprzedano wszystkie papiery o wartości 0,6 mld zł. Zgłoszony przez inwestorów popyt wyniósł 1,17 mld zł, a średnia rentowność spadła do 4,853 proc. wobec 4,907 proc. na poprzednim przetargu. Resort finansów poinformował także o wysokości oferty na środową aukcję 5-letnich obligacji PS0310, która wyniesie 2,8 mld zł. To bliżej górnej granicy widełek podawanych wcześniej (2,5-3,0 mld zł). Z kolei znany z gołębiego nastawienia członek Rady Polityki Pieniężnej, Mirosław Pietrewicz wyraził opinię, iż jest przestrzeń do 50 p.b. cięcia stóp i zmiany nastawienia na łagodne podczas zaplanowanego na końcówkę czerwca posiedzenia RPP. Jego zdaniem przemawiają za tym gorsze dane gospodarcze - chodzi o gorszy odczyt PKB i dosyć niska dynamika inwestycji w I kwartale b.r. Stwierdził on, iż RPP nie powinna być obojętna na to co dzieje się w gospodarce, a utrzymanie się rocznej stopy wzrostu PKB w okolicach 4 proc. powinno być dla niej istotne. Zaznaczył jednocześnie, iż figura poniżej 3 proc. mogłaby zaszkodzić planowanemu wykonaniu tegorocznego budżetu. W kontekście finansów publicznych rynki będą zwracać uwagę na zaplanowane na dzisiaj przyjęcie przez rząd założeń budżetowych na 2006 r. Jak poinformowało wczoraj po południu źródło rządowe przyszłoroczny deficyt może wahać się w przedziale 28-34 mld zł. Wcześniej podawano także, że PKB spadnie do 4,0 proc. r/r, a średnioroczna inflacja wyniesie 1,5 proc. Głównym pytaniem jest oczywiście jak do tych założeń podejdzie nowa rządowa ekipa, która obejmie "stery" już w październiku. Czy to będzie koalicja PIS z PO? Wczoraj wieczorem "konflikt teczkowy" został załagodzony, a liderzy obu ugrupowań wiedzą, że nie mają zbytniego wyboru. Przy okazji polityki, wczorajsze informacje z ministerstwa finansów w zasadzie przeważyły o tym, że minister Gronicki zachowa stanowisko. Ogłosił on bowiem wczoraj, że rezygnuje z projektu zrównania akcyzy na olej opałowy i napędowy. W tym kontekście wydaje się mało prawdopodobne, aby posłowie zdecydowali o jego odwołaniu w najbliższy piątek.
Dzisiaj uwaga rynku skupi się na posiedzeniu rządu ws. przyszłorocznego budżetu, a także publikowanych o godz. 16:00 danych o majowej inflacji. Jak się szacuje mogła ona spaść do poziomu 2,3 proc. r/r wobec 3,0 proc. r/r w kwietniu. Oczywiście im niższa figura tym lepiej, gdyż zwiększy to szanse na większe cięcia stóp procentowych. Naszym zdaniem jest to mało prawdopodobne, a odczyt może wynieść 2,4 proc. r/r. Na rynku dużo mówi się jednak o piątkowych danych o produkcji przemysłowej i cenach PPI i przyszłotygodniowych informacjach o sprzedaży detalicznej, które mogą pokazać odbicie w gospodarce. Tym samym RPP mogłaby się zdecydować "tylko" na 25p.b. cięcie. Pytanie oczywiście, czy ktoś realnie zakłada więcej?
Wczorajsza sesja pokazała, że na naszym rynku rozpoczęła się zapowiadana korekta złotego, a także cen obligacji. Wykresy sugerują, że do raczej dopiero początek tendencji. Najbliższym oporem dla EUR/PLN są okolice 4,05-4,06, a później rejon 4,08-4,10. Z kolei dla USD/PLN są to okolice 3,3750 zł i dalej 3,4050 zł. Wsparciami są odpowiednio 4,04-4,05 dla EUR/PLN i 3,3250-3,3350 dla USD/PLN. Warto zwrócić na zachowanie się 10-letnich rentowności amerykańskich obligacji co raczej nie sprzyja sile naszej waluty, a także pozostałym rynkom wschodzącym, mimo że zachowywały się one ostatnio względnie stabilnie.Rynek międzynarodowy
Poniedziałek przyniósł zatrzymanie aprecjacji dolara na rynkach światowych. Głównym pytaniem zadawanym teraz przez inwestorów jest na jak długo. Przez większa część dnia "zielony" jednak zyskiwał, a kurs EUR/USD ustanowił nowe lokalne minimum w okolicach 1,2029. Na rynek napływały różne informacje, w tym z Europejskiego Banku Centralnego. Zamieszanie na rynku bondów wywołała wypowiedź głównego ekonomisty ECB dla tygodnika "Der Spiegel", Otmara Issinga, który stwierdził, iż presja inflacyjna ulega wyhamowaniu z racji słabszego wzrostu gospodarczego. Możliwości obniżek stóp procentowych ponownie zaprzeczyli jednak przedstawiciele ECB. Z kolei po południu szef Banku Anglii, Mervyn King próbował rozwiać nadzieje rynku na szybkie poluzowanie polityki monetarnej.