Dane były jednak jedynie impulsem do spadku wartości dolara, bowiem na nieco większy ruch zanosiło się tu już od kilku dni, ze względu na przebywanie eurodolara w męczącej konsolidacji w zakresie 1.2020 - 1.2150. W nadchodzącym tygodniu niestety znów będzie wiało nudą, przynajmniej, jeśli chodzi o publikacje makroekonomiczne z rynku amerykańskiego. W poniedziałek zapoznamy się z indeksem wskaźników wyprzedzających (LEI). W środę podana zostanie cotygodniowa zmiana zapasów paliw, natomiast w czwartek również cotygodniowa publikacja ilości nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych, a ponadto zapoznamy się z informacjami dotyczącymi rynku nieruchomości, a będzie to sprzedaż domów na rynku wtórnym. Ostatni dzień tygodnia to już dane o sprzedaży domów na rynku pierwotnym oraz zamówienia na dobra trwałego użytku. Jak więc widać, danych nie ma zbyt wiele oraz nie są one zbyt dużego kalibru, zatem z ich strony większego wpływu na rynek w tym tygodniu bym nie oczekiwał. Inwestorzy skupić się będą musieli zatem nieco bardziej na analizie technicznej, tym bardziej, że piątkowe osłabienie dolara nieco zmieniło tutaj perspektywy tej waluty w najbliższym okresie i wiele wskazuje na to, że dynamiczny trend wzrostu jej wartości mamy chwilowo za sobą.
Rynek zagraniczny
EUR/USD
Miniony tydzień na rynku eurodolara w zasadzie można by zaliczyć do nudnych. Ceny przez większość czasu oscylowały w konsolidacji w zakresie 1.2020 - 1.2150. Dopiero piątek przyniósł zdecydowane wybicie górą i tydzień zakończyliśmy nieco pod poziomem 1.23. Tym samym można założyć, że trend umocnienia dolara został chwilowo zażegnany i obecnie spodziewać należałoby się konsolidacji na nieco wyższym poziomie i zbierania sił pod kontynuację wzrostowego odreagowania niedawnego trendu spadkowego (umocnienia dolara). Za wzrostowym odreagowaniem przemawiają również dzienne wskaźniki, gdzie pojawiły się sygnały kupna (również na tych wolniejszych, jak MACD). Mają one teraz spory potencjał wzrostowy. Warto jednak obserwować zachowanie rynku w najbliższych dniach. Oporem jest teraz cena 1.2350, czyli czerwcowy wierzchołek. Jeśli w tych okolicach dolar zacząłby się ponownie umacniać, realna stałaby się możliwość tworzenia prawego ramienia formacji odwróconej RGR. Wówczas spadek dotrzeć powinien ponownie w okolice 1.2150, które stanowią teraz wsparcie. Dopiero przekroczenie minimów całego trendu spadkowego na 1.2020 dałoby podstawę do oczekiwania kontynuacji trendu, a na wariant jego korekty przyszłoby nam jeszcze nieco poczekać.
USD/JPY