Sygnały sprzedaży dolara jednak nie zostały wygenerowane i amerykańska waluta w dalszym ciągu się umacnia. Najbliższy tydzień, podobnie, jak już kończący się, również nie będzie obfitował w jakieś bardzo ważne dane makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych. Pierwsze informacje napłyną na rynek we wtorek, a będzie to indeks zaufania konsumentów. W środę zapoznamy się z odczytem końcowym na temat dynamiki PKB w I kwartale, jak również wartością deflatora oraz tradycyjnie tygodniowymi danymi dotyczącymi zmian zapasów paliw. W czwartek podane zostaną przychody i wydatki Amerykanów, cotygodniowa ilość podań o zasiłki dla bezrobotnych, jak również indeks Chicago PMI oraz wieczorem komunikat po posiedzeniu FOMC, dotyczący zmian w polityce monetarnej (w środę decyzję w sprawie poziomu stóp procentowych podejmie RPP). Tydzień zakończymy piątkowymi danymi o indeksie nastroju Michigan Sentiment, indeksie ISM w sektorze produkcyjnym oraz wydatkami na konstrukcje budowlane. Z tych wydarzeń uwagę inwestorów przykują zapewne czwartkowa decyzja FOMC, a na rynku krajowym środowa RPP. Proponuję teraz przejść do części technicznej na poszczególnych parach.
Rynek zagraniczny
EUR/USD
Miniony tydzień na parze eurodolara był stosunkowo ciekawy. Zaczęliśmy dość wyraźną luką bessy i w zasadzie niemal do końca przeważała strona kupująca amerykańską walutę. Ceny w piątek przetestowały poziom 1.20, który jest obecnie wsparciem i doprowadził do wzrostowego odbicia o około 1 centa. Należy zwrócić uwagę, że nadal posiadacze dolara są tu w uprzywilejowanej sytuacji. Poprzedni tydzień kończyliśmy dość wyraźną falą osłabienia dolara, co dawało szanse na utworzenie formacji odwróconej RGR, która miałaby z założenia doprowadzić do wyznaczenia nieco głębszej korekty całego, aktualnego trendu umocnienia amerykańskiej waluty. Aprecjacja dolara z tego tygodnia skutecznie jednak zanegowała taką możliwość, zatem o formacji RGR nie może być już mowy. Tym samym nic nie stoi na przeszkodzie, aby dolar dalej się umacniał, oczywiście poza wsparciem przy 1.20. Jeśli zostałoby ono trwale przełamane, to spodziewać należałoby się spadku kursu przynajmniej do poziomu 1.1850, gdzie znajduje się 161,8% wysokości fali osłabienia dolara sprzed dwóch tygodni. Nieco niżej (1.1760) zlokalizowany jest już dołek z kwietnia 2004r., skąd cały trend wzrostowy został zapoczątkowany. Skierowanie się rynku do tego poziomu zostało w zasadzie "przypieczętowane" przełamaniem poziomu 1.25, gdzie znajdowało się ostatnie, 61,8% zniesienie. Jego przekroczenie zwykle bowiem przekłada się na skorygowanie całego trendu.
USD/JPY