Wczorajsza sesja nie przyniosła większych zmian na złotym, gdzie dominował nastrój wyczekiwania przed wieczorną decyzją FED. Kurs EUR/PLN utknął w wąskim przedziale 4,0350-4,0460 zł, a USD/PLN 3,3380-3,3560 zł. Rynek otrzymał kilka wypowiedzi, które jednak przeszły bez większego echa: unijnego komisarza Joaquina Almunii, a także Leszka Balcerowicza i członka RPP, Stanisława Owsiaka. Pierwszy przyznał, że Polska ma szanse na przyjęcie euro, chociaż nowy rząd musi podjąć odważniejsze działania zmierzające do ograniczenia deficytu budżetowego poniżej poziomu 3 proc. PKB. Drugi stwierdził, iż reformy fiskalne są konieczne do tego, aby w dłuższym terminie ustabilizować wahania złotego. Trzeci odniósł się do pytania dziennikarzy odnośnie możliwości zmiany celu inflacyjnego przez RPP. Jego zdaniem będzie to możliwe dopiero w sytuacji wejścia do systemu ERM-II, kiedy to najprawdopodobniej dojdzie jeszcze tzw. cel inflacyjny. O godz. 16:00 Narodowy Bank Polski poinformował, iż w kwietniu zanotowaliśmy 537 mln EUR nadwyżki w bilansie obrotów bieżących (C/A) wobec oczekiwanych +16 mln EUR. Z kolei bilans handlowy był ujemny i wyniósł 7 mln EUR wobec 334 mln EUR deficytu w marcu. Eksport wyniósł 6,073 mld EUR wobec 6,177 mld EUR w marcu, a import spadł do 6,080 mld EUR wobec 6,511 mld EUR. Do góry zrewidowano dane za marzec o C/A (do 235 mln EUR z 67 mln EUR). To bardzo dobre informacje, chociaż rynek słusznie podszedł do nich nieco sceptycznie z racji ich częstych rewizji. Wczoraj wieczorem głos zabrał także minister finansów Mirosław Gronicki, który przyznał, iż w czerwcu inflacja spadnie poniżej 2,0 proc. r/r, a w grudniu będzie niższa od 1,0 proc. r/r. Będzie to wynikiem wolniejszego tempa wzrostu gospodarczego i mocnej złotówki, choć resort finansów nadal podtrzymuje prognozy dotyczące 3 proc. wzrostu gospodarczego w II kwartale i 3,7 proc. r/r w całym bieżącym roku. W tym kontekście, a także prognoz inflacyjnych istotna jest dzisiejsza wypowiedź członek RPP, Haliny Wasilewskiej-Trenkner, która stwierdziła, iż nie widać zagrożeń, aby w najbliższych 2-latach inflacja przekroczyła cel inflacyjny NBP na poziomie 2,5 proc. Tym samym przyznała, iż nie można wykluczyć dalszych obniżek stóp procentowych.
Technika sugeruje, iż silne wsparcia na EUR/PLN można zlokalizować w okolicach 4,0250 (podobnie jak pisaliśmy wczoraj) i nadal są szanse na to, iż wyjdziemy górą z obecnej konsolidacji. Najbliższym kluczowym poziomem oporu jest poziom 4,05. W przypadku USD/PLN wsparcia można zlokalizować w rejonie 3,3250-3,33, a oporem są okolice 3,3550-3,36. Na tym krossie w przeciągu nadchodzących dni możliwa jest konsolidacja.
Rynek międzynarodowy
Przez większą część wczorajszej sesji na na rynku EUR/USD mieliśmy dzisiaj sytuację podobną do tego co działo się na złotym, czyli wyczekiwanie na decyzję FED. Biorąc pod uwagę to co działo się na GBP/USD to bardzo dobry wynik - dzisiaj notowania funta sporo straciły po publikacji gorszego odczytu odnośnie danych PKB za I kwartał, a także słabego odczytu indeksu konsumentów Gfk. Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że zbliżają one nas do obniżki stóp procentowych przez Bank Anglii w najbliższych miesiącach i czynnik ten będzie negatywnie wpływać na kondycję brytyjskiej waluty. Wczoraj mieliśmy także sporo danych z E-12 i USA. W strefie euro w czerwcu nieznacznie poprawiły się nastroje w przedsiębiorców, nie uległy zmianie wśród konsumentów, a także wyższa była inflacja (2,1 proc. r/r). To dane, które raczej nie zmuszają Europejskiego Banku Centralnego do obniżki kosztu pieniądza. Dla rynku istotniejsze były jednak dane z USA. I tak o godz. 14:30 nadeszły nieco lepsze dane o cotygodniowym bezrobociu, które spadło do 310 tys. z 316 tys. po korekcie przed tygodniem. Kolejne figury były już gorsze - niższe były zarówno wydatki jak i dochody konsumentów w maju, a także tzw. PCE Deflator i indeks Chicago PMI, który spadł do poziomu 53,6 pkt. Te, a także informacje jakie ukazywały się w na przestrzeni ostatnich tygodni mogły stać się pretekstem do zmiany komunikatu FED, który zawsze towarzyszy decyzji o stopach procentowych. O godz. 20:15 nic takiego się jednak nie stało. Tak jak to zakładał rynek główna stopa wzrosła o 25 p.b. do 3,25 proc. (już dziewiąty raz z rzędu), a w treści komunikatu znalazły się te same stwierdzenia co wcześniej - gospodarka rozwija się w zadowalającym tempie, a głównym zagrożeniem pozostaje inflacja, którą napędza zwłaszcza wzrost cen ropy naftowej. Tym samym polityka "małych kroków" zostanie utrzymana. Kolejne posiedzenie FED zaplanowano na 9 sierpnia i jak się oczekuje dojdzie podczas niego do kolejnej podwyżki. W pierwszych godzinach po decyzji FED dolar nieznacznie tracił, jednak podczas sesji tokijskiej znów obserwowaliśmy wyraźne zakupy "zielonych". W efekcie z okolic 1,2115 na EUR/USD powróciliśmy dzisiaj rano w rejony 1,2030, które wielokrotnie były już lokalnym wsparciem. Co dalej? Nadal nie widać wyraźnych sygnałów, które miałyby doprowadzić do wyraźnego pokonania podawanych wcześniej wsparć na 1,1980-1,2000. Tym samym rynek nadal pozostaje w zawieszeniu, a dopiero wyraźne wyjście powyżej 1,2150 da sygnał do wyraźnej zmiany trendu. Najbliższym oporem są dzisiaj okolice 1,2115. Rynek będzie zwracał dzisiaj uwagę na informacje odnośnie indeksu PMI w przemyśle w strefie euro (wzrósł on do poziomu 49,9 pkt.), a także zaplanowane na dzisiaj wystąpienie premiera Tony?ego Blaira w związku z objęciem przez Wielką Brytanię półrocznej prezydencji w Unii Europejskiej i głosowanie w Bundestagu nad wotum nieufności dla rządu kanclerza Gerharda Schroedera. Przypomnijmy, że perspektywa wcześniejszych, jesiennych wyborów w Niemczech zostałaby dobrze przyjęta przez rynek. O godz. 15:45 opublikowane zostaną informacje o amerykańskich nastrojach konsumenckich Uniw. Michigan w czerwcu (prognoza mówi o wyraźnym wzroście do 94,8 pkt. choć ponownie można zadać pytanie o negatywny wpływ drogiej ostatnio ropy), a o godz. 16:00 dane o kondycji sektora przemysłowego USA w tym samym okresie (indeks ISM Mfg). Na rynku szacuje się, iż jego wartość utrzyma się na poziomie z maja (51,4-51,5 pkt.), choć warto pamiętać o tym, iż spadek poniżej 50 pkt. zostałby odebrany dosyć negatywnie.
Marek Rogalski