W zasadzie najszybciej pozbierał się rynek giełdowy w Stanach Zjednoczonych. Po czwartkowym, niższym otwarciu sesja została zakończona tam już na plusie i w ślad za nim poszły również rynku azjatyckie. Potrzeba było zatem raptem kilkunastu godzin, aby przywrócić równowagę. Podobnie działo się na walutach, gdzie na większości par ruchy wywołane atakiem, zostały już w większej części, bądź nawet w całości skorygowane. Największa zmienność pojawiła się oczywiście na samym funcie brytyjskim, który od dwóch tygodni bardzo dynamicznie traci na wartości względem dolara. Sporo działo się również na szwajcarskiej walucie, bowiem jest ona uważana za bezpieczną, a tym samym w sytuacjach zagrożenia inwestorzy przenoszą swoje pozycje właśnie na franka szwajcarskiego. Piątkowe dane z rynku pracy nie zmieniły za wiele w obrazie rynku. Nadchodzący tydzień, pod względem danych rynkowych również powinien być ciekawy. Pierwsze informacje ze Stanów Zjednoczonych napłyną w środę, a będą to ceny w imporcie i eksporcie, bilans handlu zagranicznego, zmiana zapasów paliw oraz deficyt budżetowy za czerwiec. W czwartek zapoznamy się z ilością noworejestrowanych bezrobotnych (dane tygodniowe), jak również inflacją CPI (cen konsumentów) oraz sprzedażą detaliczną. W piątek opublikowana zostanie inflacja PPI (cen producentów) oraz indeks NY Empire State, dynamika produkcji przemysłowej, wykorzystanie potencjału produkcyjnego oraz indeks nastroju liczony przez Uniwersytet Michigan. Jak więc widać, w najbliższych dniach potencjalnych impulsów ze strony makroekonomicznej nie powinno zabraknąć. Proponuję teraz przejść do sytuacji technicznej na poszczególnych parach.
Rynek zagraniczny
EUR/USD
Miniony tydzień na parze eurodolara był stosunkowo spokojny. Przez większość czasu wahania przebywały w zakresie 1.1870 - 1.1950. Jedynie czwartkowe informacje o zamachach w Londynie nieco zachwiały tutaj rynkiem. Reakcja nie była jednak zbyt duża i po odbiciu od najbliższego oporu na 1.2040, jakim jest około 1,5-miesięczna linia trendu spadkowego, ceny powróciły ponownie w zakres poprzedniej konsolidacji. Wsparciem w dalszym ciągu jest poziom 1.1870. Jest to 161,8% wysokości fali wzrostowej sprzed dwóch tygodni. Przekroczenie tego poziomu w krótkim terminie powinno przełożyć się na dalszą aprecjację dolara do okolic 1.1760, czyli zeszłorocznego dołka. Aktualnie, aby mówić o możliwości wyczerpania tendencji spadkowej, kurs musiałby wyjść ponad poziom 1.20, gdzie znajduje się wybroniona w czwartek linia trendu. Jeśli chodzi o możliwość zapoczątkowania jakieś trwalszej korekty, to tutaj warunkiem byłoby przekroczenie ceny 1.23. Jak na razie, posiadacze amerykańskiej waluty mają zatem przewagę.
USD/JPY