Minione dni nie przyniosły jakiś szczególnie ważnych informacji makroekonomicznych. Jeśli chodzi o kwestie publikacji, to kolejny tydzień też nie zapowiada się jakoś specjalnie interesująco. Istotna będzie jedynie środa, kiedy to inwestorzy będą się wsłuchiwali w półroczne wystąpienie Alana Greenspana na temat stanu gospodarki przed Kongresem USA. Jeśli chodzi o pozostałe dane, to w poniedziałek zapoznamy się z przepływami kapitałów do USA, we wtorek otrzymamy garść informacji z amerykańskiego rynku nieruchomości, czyli zezwolenia na budowy domów oraz ilości faktycznie rozpoczętych inwestycji budowlanych. W środę, oprócz wystąpienia Alana Greenspana, zapoznamy się również z tygodniową zmianą zapasów paliw. W czwartek podane zostaną jak zwykle cotygodniowe dane o ilości nowych zasiłków dla bezrobotnych, jak również indeks wyprzedzający koniunkturę (LEI) oraz indeks Philadelphia FED. Na piątek nie przewidziano już żadnych publikacji, zatem spodziewać należałoby się spokojnego zakończenia tygodnia. Jeśli chodzi o krajowy rynek, to z wydarzeń, które mogą na niego wpłynąć, warto może wspomnieć o wtorkowych danych na temat dynamiki produkcji przemysłowej oraz piątkowych informacjach o inflacji bazowej w czerwcu (wielu analityków spodziewa się w lipcu kolejnego cięcia stóp procentowych o 50pb, a to przekładałoby się na dalsze osłabienie złotego - co również byłoby zgodne z aktualną sytuacją techniczną krajowej waluty). Dla naszej waluty istotna może się również okazać czwartkowa prezentacja programu gospodarczego przez Prawo i Sprawiedliwość. Proponuję zatem przejść teraz do sytuacji technicznej na poszczególnych parach.
Rynek zagraniczny
EUR/USD
Miniony tydzień na rynku eurodolara miał dosyć gwałtowny przebieg. W zasadzie mowa tu głównie o jego pierwszej części, bowiem druga przyniosła już uspokojenie nastrojów. Początek tygodnia stał pod znakiem dynamicznej przeceny amerykańskiej waluty, która od dołka z ubiegłego piątku w okolicach 1.1870, do wtorkowego wierzchołka przy ok. 1.2250 straciła tu niemal 4 figury. Mocniejsza korekta (2-figury) pojawiła się w środę i od tego momentu ceny oscylują już nieco spokojniej w okolicach 1.2050 - 1.2150. W zasadzie nadal nie ma podstaw, by uznać, że posiadacze dolara zaczynają tracić przewagę. Ten dynamiczny, ale krótkotrwały spadek wartości amerykańskiej waluty zatrzymał się dokładnie na poziomie 23,6% zniesienia trendu aprecjacji dolara, zapoczątkowanego z marcowego wierzchołka, zatem przewaga posiadaczy dolara w średnim terminie nadal jest tu niepodważalna. Sytuację mogłoby dopiero zmienić przekroczenie poziomu 1.2350, gdzie znajduje się około 4-miesięczna linia trendu spadkowego. Można założyć, że do jej poziomu trend spadkowy (umocnienia dolara) jest obowiązujący.
USD/JPY