Niestety żadne, większe niespodzianki się z tej strony nie pojawiły, a zatem wydarzenia te przeszły ostatecznie bez większego echa i nie miały silnego wpływu na rynek. Jeśli chodzi o dane makroekonomiczne, to takim hitem tygodnia w najbliższych dniach zapowiada się piątkowy raport z amerykańskiego rynku pracy, a w tym najważniejsza jego składowa, czyli Nonfarm Payrolls (zmiana zatrudnienia w sektorze pozarolniczym). Tutaj wpływ na rynek powinien być znaczny. Oprócz tych danych, w poniedziałek zapoznamy się z wydatkami na konstrukcje budowlane oraz indeksem ISM w sektorze produkcyjnym. We wtorek opublikowane zostaną informacje odnośnie przychodów i wydatków Amerykanów, jak również zamówienia fabryczne. W środę zapoznamy się z indeksem ISM w sektorze usługowym, jak również raportem Challengera na temat planowanych zwolnień. W środę dostaniemy także cotygodniowe dane dotyczące zmian zapasów paliw. Na czwartek zaplanowano jedynie publikację również cotygodniowych danych o ilości nowych podań o zasiłki dla bezrobotnych, przy czym należy pamiętać, że ze względu na fakt, że poprzedzają one piątkowy raport o bezrobociu, będą nieco baczniej obserwowane, niż zwykle. W piątek, oprócz raportu z 14:30 o 21:00 naszego czasu opublikowane zostaną jeszcze informacje na temat kredytu konsumenckiego. Jak więcej widać, potencjalnych impulsów ze strony fundamentalnej nie powinno brakować. Proponuję teraz przejść do części technicznej.
Rynek zagraniczny
EUR/USD
Miniony tydzień na rynku eurodolara nie przyniósł niestety żadnych rozstrzygnięć, jeśli chodzi o kwestię trendu w średnim terminie. Od początku czerwca mamy tu bowiem do czynienia z trendem horyzontalnym w zakresie 1.1867 - 1.2250. Jego dolne ograniczenie zostało obecnie nieco podniesione, bowiem popyt widoczny jest już w okolicach 1.20. W zasadzie w dalszym ciągu można się tu doszukiwać formacji odwróconej RGR, choć fakt jej dosyć dużego rozciągnięcia w czasie nieco podważa jej wiarygodność. Aby mówić o zmianie kierunku i zakończeniu trendu spadkowego w średnim terminie, popyt musiałby doprowadzić do wyraźnego przebicia ceny 1.2250. W tych okolicach znajduje się również kilkumiesięczna linia trendu spadkowego, która (w razi przebicia) wzmacniałaby sygnał kupna. Jeśli chodzi o kontynuację trendu aprecjacji dolara, to oczywiście musiałyby zostać wyznaczone nowe minima (poniżej 1.1867). Pozostaje zatem jedynie czekać na wybicie, a co za tym idzie, na wyznaczenie dalszego kierunku zmian cen.
USD/JPY