W minionym tygodniu najważniejszym wydarzeniem miały być piątkowe dane z amerykańskiego rynku pracy, jednakże nie było tutaj żadnego, większego odchylenia od prognoz, zatem również reakcja rynku była stosunkowo wyważona. Nadchodzący tydzień pod względem publikacji makroekonomicznych również zapowiada się ciekawie. Pierwsze dane otrzymamy we wtorek, a będzie to decyzja FED w sprawie poziomu stóp procentowych (oczekuje się podwyższenia ceny pieniądza o 25pb). Nie spodziewałbym się tutaj większego wpływu na rynek w momencie publikacji, bowiem komunikacja FED z rynkiem jest zawsze na tyle dobra, że decyzje zwykle są zgodne z wcześniejszymi oczekiwaniami, a więc zdyskontowane i nie ma tutaj elementu zaskoczenia, co mogłoby się wówczas przełożyć na jakieś dynamiczne zmiany wartości amerykańskiej waluty. Na środę zaplanowano również istotne informacje, a będzie to publikacja danych dotyczących amerykańskiego deficytu budżetowego za lipiec. W czwartek zapoznamy się z cotygodniowymi danymi na temat ilości noworejestrowanych bezrobotnych, jak również ze sprzedażą detaliczną za lipiec. Na piątek przewidziano jeszcze publikację danych na temat zmian cen w imporcie oraz eksporcie, jak również zapoznamy się z bilansem handlu zagranicznego oraz indeksem nastroju Michigan Sentiment (dane wstępne za sierpień). Jak więc widać, makroekonomicznej pustki nie będzie i nieco atrakcji nas czeka. Proponuję teraz przyjrzeć się aktualnej sytuacji technicznej na poszczególnych parach.
Rynek zagraniczny
EUR/USD
Miniony tydzień nie był zbyt pomyślny dla posiadaczy dolara względem euro. Popytowi na tej parze udało się zdecydowanie przekroczyć opór przy 1.2250, gdzie oprócz linii szyi 2-miesięcznej formacji odwróconej RGR znajdowała się również 5-miesięczna linia trendu spadkowego. Przekroczenie tych okolic wywołało dość spory impuls wzrostowy. Przypomnę, że teoretyczny zasięg deprecjacji dolara, jaki z formacji RGR wynika, to okolice 1.2635. Oczywiście do tego poziomu droga usłana różami nie będzie, bowiem przy 1.2425 znajduje się pierwszy, docelowy poziom, wynikający z wysokości 161,8% prawego ramienia. Nieco wyżej (1.2480) spodziewać się można podaży ze względu na obecność 38,2% zniesienia trendu spadkowego, z jakim mieliśmy tu do czynienia od marca. Warto jednak zauważyć, że na razie nie pojawił się żaden, znaczący ruch powrotny po przebiciu oporów, zatem należy się cały czas liczyć z możliwością krótkoterminowego umocnienia dolara, natomiast jego skala pokaże nam, czy aktualne wybicie było wiarygodne, czy może okaże się fałszywką, po której amerykańska waluta ponownie znajdzie się w centrum zainteresowania.
USD/JPY