Kluczowym wydarzeniem minionego tygodnia była publikacja danych o bilansie płatniczym. Wbrew wcześniejszym prognozom w czerwcu odnotowano nadwyżkę w saldzie obrotów bieżących w wysokości 222 mln euro wobec oczekiwanego deficytu na poziomie 300 mln euro. NBP skorygował także dane za maj do poziomu 690 mln euro deficytu. Zaskakująco dobre dane o bilansie płatniczym doprowadziły do aprecjacji złotego. Kurs EUR/PLN znalazł się w okolicy poziomu 4,02, a za jednego dolara płacono 3,2250 zł. Korzystne dane o bilansie płatniczym o tyle stanowiły zaskoczenie, iż czerwiec podobnie jak maj jest okresem wypłaty dywidend dla inwestorów zagranicznych. Z tego względu większość analityków spodziewała się zdecydowanie gorszych danych o bilansie płatniczym.

Obserwowane w minionym tygodniu umocnienie złotego wobec walut wynikało w dużej części z napływu na rynek krajowy kapitału ze strony inwestorów zagranicznych. Impulsem do tego było osłabienie waluty amerykańskiej na rynkach zagranicznych. Inwestorzy pozbywając się waluty amerykańskiej szukali alternatywnego źródła inwestycji kupując aktywa na rynkach Europy Środkowowschodniej. Poziom stóp procentowych jaki obecnie utrzymuje się w Polsce stanowi w dalszym ciągu źródło zachęty dla kapitału spekulacyjnego.

W nadchodzącym tygodniu rynek będzie oczekiwał na publikację ważnych danych makroekonomicznych. We wtorek poznamy dane o inflacji, a pod koniec przyszłego tygodnia dane o produkcji przemysłowej. Publikacje te wskażą dalszy kierunek zmian w polityce monetarnej. Rada Polityki Pieniężnej utrzymała na swoim ostatnim posiedzeniu nastawienie ekspansywne w polityce pieniężnej, co otwiera drogę do dalszych obniżek stóp. Skala tych redukcji będzie zależała od danych o produkcji, które wskażą na kształt dynamiki PKB. Obecnie główna stopa procentowa jest na poziomie najniższym w historii i wynosi 4,75%.

Ograniczeniem dla ekspansywnej polityki są zbliżające się wybory parlamentarne. Przedstawiciele banku centralnego wielokrotnie ostrzegali polityków przed nadmiernym poluzowaniem polityki fiskalnej, które może doprowadzić do pogorszenia sytuacji w finansach publicznych. W minionym tygodniu premier M. Belka zaapelował do prezydenta o wstrzymanie się z podpisem, niektórych ustaw uchwalonych w ostatnich tygodniach przez sejm z uwagi na zagrożenie zwiększenia wydatków budżetowych w kolejnych latach.