Wczorajsza sesja przyniosła duże niezdecydowanie na rynku złotego. W pierwszych godzinach złoty tracił po tym jak nieudane pokonanie poziomu 4 zł za euro skłoniło część inwestorów do realizacji zysków. Nastroje pogorszyły się po tym jak przed południem kancelaria prezydenta poinformowała, iż Aleksander Kwaśniewski zdecydował się podpisać kontrowersyjną ustawę o górniczych emeryturach. W perspektywie kolejnych lat będzie mieć to fatalne skutki dla budżetu i może opóźnić harmonogram naszego przystąpienia do strefy euro. Prezydent nie dotrzymał tym samym wcześniejszych obietnic, które zakładały wetowanie wszystkich niekorzystnych "wyborczych" ustaw. To nie jest dobry sygnał w kontekście zbliżających się wyborów. Dodatkowo najnowszy sondaż poparcia społecznego sporządzany przez IPSOS przyniósł wzrost poparcia dla PiS (27 proc.) kosztem lubianej przez inwestorów PO (21 proc.). Łeb w łeb idą natomiast ze sobą prezydenccy kandydaci - Donald Tusk i Lech Kaczyński (po 24 proc.). Zaczyna się zatem realizować scenariusz zakładający, iż po wyborach parlamentarnych, a przed prezydenckimi może dojść do konfliktu interesów pomiędzy PO a PiS. Gorzej będzie, jeżeli oba te ugrupowania będą musiały znaleźć "trzeciego" do rządzenia. Na razie jednak te dywagacje zdają się nie zaprzątać głów inwestorów. Wydaje się, iż liczą oni na to, że kontrowersyjna ustawa górnicza zostanie zablokowana w Trybunale Konstytucyjnym, a z wyborami to jakoś ujdzie. W krótkim okresie liczą się natomiast dzisiejsze dane o produkcji przemysłowej i cenach PPI, które GUS opublikuje o godz. 16:00. Dodatkowo spekuluje się o możliwym wpływie wrześniowej emisji akcji PGNiG, o której wczoraj wieczorem zadecydowało Ministerstwo Skarbu. Jej łączna wartość to około 1,5 mld zł i na pewno będzie się ona cieszyć zainteresowaniem ze strony inwestorów zagranicznych. Z drugiej jednak strony, gdyby dzisiejsze dane GUS okazały się powyżej oczekiwań (odpowiedno 5,0 proc. r/r i 0,3 proc. r/r) to mogłoby doprowadzić do większej przeceny obligacji, które i tak ucierpiały ostatnio po wypowiedziach członków Rady Polityki Pieniężnej. Na to wszystko pomału zacznie nakładać się kampania wyborcza, która jak pokazują ostatnie dni może być brudna i bezwzględna.
Technika pokazuje, iż na rynku nadal panuje duże niezdecydowanie. Wydaje się jednak, iż poziom 4 zł za euro może zostać obroniony, a sesja może zakończyć się w okolicach 4,0250-4,03 zł. Z kolei w przypadku USD/PLN można oczekiwać oscylacji w przedziale 3,25-3,28 zł. Na tej parze większe znaczenie będzie mieć zachowanie się EUR/USD.
Rynek międzynarodowy:
Wczorajsza sesja przyniosła nieznaczne umocnienie się dolara w relacji do euro (1,2265), chociaż na rynku można było zauważyć zmianę dotychczasowego sentymentu. Kluczowe dzisiaj były dane o inflacji PPI w USA, które okazały się wyższe od wcześniejszych oczekiwań. I tak wskaźnik wyniósł aż 1,0 proc. m/m, a bazowy (czyli z wyłączeniem zmian cen żywności i energii) wzrósł o 0,4 proc. m/m. W ujęciu rocznym wskaźnik bazowy (core) wyniósł 2,8 proc. r/r i był tym samym najwyższy od listopada 1995 r. Wczorajsze dane pokazują, że drożejąca w ostatnich tygodniach ropa zaczyna negatywnie wpływać na ceny produkcji i jest coraz bardziej prawdopodobne, iż w ciągu najbliższych miesięcy przełoży się to na ceny konsumenckie (CPI). Może być to tym samym sygnałem narastającej presji inflacyjnej i skłonić FED do zaostrzenia polityki monetarnej. Nie można jednak wykluczyć, iż z czasem pojawią się głosy obawiające się stagflacji w amerykańskiej gospodarce (w kontekście wtorkowych danych o produkcji przemysłowej). Czynnikiem to negującym byłby wyraźny sygnał do zmiany trendu na rynku ropy - na razie wczorajszy jej gwałtowny spadek trudno uznać za wystarczający.
Dzisiaj inwestorzy będą zwracać szczególną uwagę na publikowane o godz. 18:00 dane o sierpniowym indeksie aktywności gospodarczej w regionie Filadelfii. Oczekiwania mówią jednak "tylko" o wzroście z 9,6 pkt. do 14,0 pkt. Tym samym może się okazać, że czynnik ten zostanie już wcześniej zdyskontowany. Dodatkowo warto wspomnieć, że dzisiaj o godz. 11:00 nadejdą dane z Eurostrefy - produkcja przemysłowa za czerwiec i inflacja za lipiec. Dane lepsze od oczekiwań (odpowiednio 0,5 proc. r/r i 2,2 proc. r/r) przyczynią się do powrotu sentymentu do wspólnej, europejskiej waluty. Technika pokazuje, że dołek na EUR/USD (1,2260) może być już za nami. Nie można jednocześnie wykluczyć, że obserwowana od piątku korekta spadkowa dobiegła już do końca. Dzisiaj celem są okolice 1,2350.