Reklama

Komentarz poranny Palladia.pl

Codzienny Puls Rynku 25 sierpnia 2005r. , godz. 9:42 Czy Cimoszewicz zaszkodzi złotemu? Rynek krajowy

Publikacja: 25.08.2005 10:05

Wczorajsza sesja na rynku złotego ponownie nie przyniosła rozwiązań - po południu odchylenie od parytetu wynosiło 13,87 proc. wobec 13,97 proc. rano. Droższe było euro (4,0240), a tańszy dolar (3,28) za sprawą osłabienia się "zielonego" względem euro na rynkach światowych. Osłabienie złotego przyszło jednak dzisiaj rano, kiedy to w pewnym momencie za jedno euro płacono powyżej 4,04 zł, a za dolara więcej niż 3,28 zł.

W środę inwestorzy dostali kilka informacji z kraju. Przed południem Lech Kaczyński z PiS zaprzeczył jakoby podczas wtorkowej rozmowy z Donaldem Tuskiem z PO doszło do szczegółowych ustaleń w kwestii polityki gospodarczej. Przypomnijmy, że rano kandydat PO na prezydenta przyznał, że rząd będzie realizował program gospodarczy tej partii, która uzyska większe poparcie. Rynek informacje te przyjmuje z zupełną obojętnością, gdyż i tak coraz więcej informacji wskazuje na to, że PO-PIS obejmą po jesiennych wyborach pełną władzę (parlament + prezydent). Tym samym spada ryzyko polityczne, chociaż jak zawsze nie do końca i zawsze będzie odrobina niepewności, czy aby do stworzenia koalicji nie będzie potrzebny ten "trzeci". Nadal na "topie" wydaje się być kwestia zawetowanej wczoraj przez prezydenta ustawy o zwrocie VAT w budownictwie. Dzisiaj LPR, SdPL, PSL i PiS wezwały do zorganizowania specjalnego posiedzenia Sejmu podczas, którego głosowany byłby wniosek nad odrzuceniem prezydenckiego weta - mowa tutaj o 29-30 sierpnia. Marszałek Włodzimierz Cimoszewicz poinformował, że podejmie decyzję w tej sprawie jeszcze dzisiaj. Tymczasem wielce prawdopodobne jest, że Sejm odrzuciłby prezydenckie veto, a to z kolei mogłoby mieć negatywne przełożenie na złotego. Z pozostałych danych: wczoraj o godz. 13:00 resort finansów podał, iż podczas dzisiejszego przetargu zamiany obligacji sprzedano papiery o łącznej wartości 1,65 mld zł. W zamian za instrumenty zapadające w tym i przyszłym roku zaoferowano te, których "żywotność" kończy się w latach 2010, 2011 i 2015 r. Z kolei o godz. 16:00 Narodowy Bank Polski poinformował, że inflacja netto (z wyłączeniem cen żywności i paliw) ukształtowała się w lipcu na poziomie 1,4 proc. r/r.

Technika pokazuje, że mimo rannego "falstartu" na 4,0430 w perspektywie kolejnych godzin można spodziewać się ataku EUR/PLN na oopry 4,04-4,05, które w perspektywie do końca tygodnia mogą zostać przełamane. Wtedy otworem staną okolice 4,06-4,07. Spada ryzyko powrotu na 4,00-4,01 w najbliższym czasie. Silnym wsparciem stają się okolice 4,0250-4,0280. Z kolei w przypadku USD/PLN coraz częściej są testowane okolice wsparć 3,2750. To w efekcie może doprowadzić do ich przełamania w perspektywie do końca tygodnia i spadku na 3,2650. Oporem cały czas pozostaje rejon 3,2950-3,30.

Rynek międzynarodowy

Środowa sesja przyniosła testowanie przez EUR/USD zakładanych na początku tygodnia poziomów 1,2280-1,23, które później w godzinach nocnych zostały przełamane. W efekcie dzisiaj rano ustanowione zostało maksimum na 1,2320.

Reklama
Reklama

Wczoraj wspólnej walucie pomogły przed południem dane jakie nadeszły ze strefy euro - dane o czerwcowych zamówieniach w przemyśle. Jak podał Eurostat figura wyniosła 3,1 proc. m/m i 4,9 proc. r/r, podczas kiedy ekonomiści (ankietowani przez AFX News) spodziewali się odpowiednio 2,1 proc. m/m i 1,3 proc. r/r. Do góry zrewidowano także dane za maj. Później dolara "dobiły" fatalne dane o lipcowych zamówieniach na dobra trwałego użytku w USA. Jak podano spadły one aż o 4,9 proc. (najwięcej od stycznia 2004 r.) i o 3,7 proc. z wyłączeniem samolotów. W efekcie kurs EUR/USD w przeciągu półtorej godziny wzrósł z 1,2210 do 1,2280. Nastrojów nie zdołały zmienić dane, które nadeszły o godz. 16:00 - amerykański Departament Handlu poinformował, że w lipcu sprzedaż nowych domów wzrosła aż o 6,5 proc. do 1,410 mln podczas kiedy oczekiwano figury na poziomie 1,333 mln. Podobnie było z nocnym przemówieniem szefa FED w Chicago, Michaela Moskowa, w którym przyznał on, że bank centralny jest zmuszony do dalszego podnoszenia stóp procentowych. Niewykluczone, że inwestorzy coraz częściej zaczynają z niepokojem patrzeć na szalejące ceny ropy naftowej na giełdach i ich możliwy negatywny wpływ na światową gospodarkę. Dzisiaj uwaga rynku skupi się głównie na zaplanowanej na godz. 10:00 publikacji danych z Niemiec - wskaźnik IFO za sierpień. Oczekuje się jego wzrostu do 95,2 pkt. z 95,0 pkt. w lipcu. Spora część inwestorów ma nadzieję na lepszą figurę biorąc pod uwagę ostatnie dane odnośnie indeksu ZEW. Nie można jednak wykluczyć, że jakkolwiek optymistyczny byśmy mieli odczyt to i tak może on być już w bieżących cenach EUR/USD. Podsumowując, kolejne silne opory zlokalizowane są w rejonie 1,2330-1,2350 i dzisiaj mogą pozostać niepokonane. Rynek eurodolara może wejść w stabilizację 1,2250(80)-1,2330(50).

Marek Rogalski

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama