Opublikowanie w środę w USA słabych danych dotyczących zamówień na dobra trwałe w lipcu br. przesądziło o dalszym przebiegu notowań - EUR/USD przebił opór na wysokości 1.225, aby w piątek osiągnąć najwięcej 1.2338. Obecnie (piątek, 15:00) EUR/USD jest notowany po 1.232 .
Obecny tydzień nie obfitował w ważne wydarzenia polityczne i makroekonomiczne. Największy wpływ na kurs EUR/USD miała publikacja w USA danych na temat zamówień na dobra trwałe (durable orders) za miesiąc lipiec br. Odnotowano w tym okresie spadek zamówień o -4.9%, a więc znacząco większy niż przewidywali to analitycy (-1.5%). W rezultacie inwestorzy zareagowali na tą wiadomość wyraźną deprecjacją dolara.
Mieszane sygnały docierają z amerykańskiego rynku nieruchomości. We wtorek pewne zaniepokojenie inwestorów wywołał wyraźny spadek sprzedaży domów w USA na rynku wtórnym. Opublikowanie następnego dnia lepszych od oczekiwań danych na temat sprzedaży nowych domów w miesiącu lipcu br. zatarło negatywne wrażenie wywarte poprzednim raportem. Wzmożona uwaga, z jaką inwestorzy na rynku walutowym i kapitałowym obserwują amerykański rynek nieruchomości, jest spowodowana narastającymi obawami co do spekulacyjnego charakteru wzrostu cen domów w USA w ostatnich latach.
Opublikowany w czwartek niemiecki indeks IFO mierzący nastroje przedsiębiorców w największej europejskiej gospodarce nieoczekiwanie pogorszył się w sierpniu, co sugeruje, iż niemieckie firmy oceniają swoją sytuację z nieco mniejszym optymizmem. Niemiecki wskaźnik nastrojów w gospodarce spadł nieznacznie, albowiem zaledwie z 96pkt. w lipcu do 94.6pkt. w sierpniu br. Kształtowanie się indeksu IFO na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy nadal jednak wskazuje na duże prawdopodobieństwo umiarkowanej poprawy koniunktury w najbliższym czasie. Z uwagi na niewielką rozbieżność tego wskaźnika względem oczekiwań nie miał on większego wpływu na kształtowanie się kursu EUR/USD.
Wzrastającą nerwowość wywołują coraz wyższe ceny ropy naftowej - cena październikowych kontrakty futures (light sweet crude) osiągnęła prawie 68$. Przykładem gospodarki mocno uzależnionej od ropy naftowej, która w chwili obecnej dyskontuje obawy związane z rekordowymi notowaniami tego surowca jest Indonezja. Indonezyjska rupia pomimo interwencji banku centralnego zanotowała (względem dolara amerykańskiego) 42-miesięczne minimum, a tamtejszy kryzys walutowy powiązany jest z mocnymi spadkami na rynku kapitałowym. Mniej "widocznym" - a jednocześnie równie ważnym dla gospodarki światowej - surowcem, który w ostatnich kilkunastu miesiącach zanotował jeszcze większy wzrost ceny, jest gaz ziemny. Rekordowe ceny surowców energetycznych spowalniają ogólnoświatowe tempo wzrostu gospodarczego oraz skutkują coraz większą desperacją w zabezpieczaniu ich źródła dostaw przez najdynamiczniej rozwijające się obecnie państwa - Chiny i Indie.