Katrina skupiła na sobie silnie uwagę międzynarodowych graczy, którzy od razu zaczęli spekulować co do skutków jakie tej skali kataklizm będzie miał dla dolara. W środę po opublikowaniu danych makroekonomicznych ze Stanów, rynek dolara zdecydowanie przejęły niedźwiedzie. Skorygowane dane o wzroście amerykańskiego PKB w drugim kwartale okazały się nieco słabsze niż oczekiwano, a opublikowany w środowe popołudnie indeks PMI, świadczący o kondycji przemysłu w tym regionie okazał się tragicznym wręcz rozczarowaniem, osiągając po raz pierwszy od ponad 2 lat wynik sugerujący recesję. Te dane okazały się silnym impulsem do wyprzedaży dolara na wszystkich rynkach. Kosztem niepowodzeń dolara rosło w siłę euro, nie zaszkodziła mu słabsza w sierpniu aktywność sektora wytwórczego w Eurolandzie, ani słabszy PMI dla Niemiec, a czwartkowe posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego obyło się bez niespodzianek - stopa procentowa w strefie euro pozostała na niezmienionym poziomie 2.00 %.

Kiepski PMI zapoczątkował natomiast całą falę niekorzystnych wieści zza oceanu: stopa oszczędności spadła tam do poziomu najniższego od kilkudziesięciu lat, liczba nowych podań o zasiłki dla bezrobotnych wzrosła, wydatki na inwestycje budowlane wbrew oczekiwaniom nie wzrosły. Spadł ważny indeks ISM aktywności przemysłowej wobec oczekiwanego wzrostu, a wzrósł natomiast wyraźnie subindeks cen płaconych ISM Price Paid - do 62,5 pkt. z 48,5 pkt., co wynika z poważnego zaniepokojenia Amerykanów drożejącą ropą. Departament Energii USA sięgnął już do strategicznych rezerw paliwowych kraju, w związku z utratą części mocy produkcyjnych w rejonie dotkniętym huraganem, jednak ropa wciąż pozostaje droga a ceny benzyny w Stanach rosną. Przybywa tym samym spekulacji, iż FED może wstrzymać się z kolejnymi podwyżkami stóp procentowych, co dodatkowo podkopuje siłę amerykańskiej waluty. Kurs EUR/USD ruszył więc raźno na północ zdobywając kolejne szczyty: 1.2350 w środę, 1.2450 na czwartkowym zamknięciu i przebijając 1.2500 na dzisiejszej sesji. Inwestorzy nie patrzą już na zniszczenia wywołane przez Katrinę przez pryzmat szansy na pobudzenie popytu, lecz bacznie obserwują jak i kiedy amerykańskie władze opanują kryzysową sytuację, która jak na razie - w połączeniu z kiepskimi danymi z gospodarki - budzi duże obawy. Dziś jeszcze rynek czekał na dane o liczbie nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym w USA, spodziewając się na fali ogólnego zniechęcenia, słabych danych. Liczby faktycznie okazały się gorsze od oczekiwanych, lecz 169 zamiast 190 tys. nie było szokiem na tyle dużym by spowodować silniejszy ruch na EUR/USD. Wszystko wskazuje na to, że kurs, który w ciągu 3 zaledwie dni zawędrował z 1.2190 na poziom ok. 1.2530, pozostanie na nim do zamknięcia dzisiejsze sesji.

Odważny skok EUR/USD w górę, którego świadkami byliśmy w ostatnich dniach, pociągnie za sobą niewątpliwie niewielką korektę początkiem następnego tygodnia, po takim wzroście musi bowiem nastąpić pewna realizacja zysków. Generalnie jednak patrząc na wykres kursu oraz na nastroje na rynku dolara, śmiało możemy się spodziewać kolejnych spadków wartości tej waluty.