W przypadku krajowej waluty minione dni były jednak dość nerwowe. Wygląda jednak na to, że przynajmniej w krótkim terminie rynek złapał równowagę i przed ewentualną kontynuacją aprecjacji złotego przyjdzie nam jeszcze obserwować jakiś horyzont / konsolidację. W minionym tygodniu nie było żadnej, większej niespodzianki ze strony publikacji makroekonomicznych. Nawet Beżowa Księga nie wpłynęła szczególnie na rynek. Nadchodzące dni również nie będą obfitowały w jakieś szczególnie istotne dane. Najważniejszym dniem będzie prawdopodobnie wtorek, gdzie zapoznamy się z deficytem budżetowym w USA za sierpień. Oprócz tego podane zostaną również informacje odnośnie inflacji w cenach producentów oraz bilans handlu zagranicznego. W środę zapoznamy się ze sprzedażą detaliczną oraz dynamiką produkcji przemysłowej, a także wykorzystaniem potencjału produkcyjnego oraz cotygodniowymi danymi dotyczącymi zmiany zapasów paliw. W czwartek podane zostaną ponownie dane o inflacji, tylko tym razem będzie to inflacja CPI (w cenach konsumentów). Zapoznamy się również z wartością indeksu NY Empire State oraz Philadelphia FED Index, a także tradycyjnie cotygodniowymi danymi o ilości nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych. Na piątek przewidziano jedynie publikację indeksu nastroju Uniwersytetu Michigan oraz bilansu obrotów bieżących za II kwartał. Proponuję teraz przejść do sytuacji technicznej na poszczególnych parach.
Rynek zagraniczny
EUR/USD
Minione dni na rynku eurodolara przebiegają w bardzo podobny sposób, czyli pod znakiem stabilnej aprecjacji dolara. Na rynku nie widać żadnych, bardziej gwałtownych ruchów. Dolar odrabia tu straty z poprzedniego tygodnia. Aktualne umocnienie dolara traktować należy cały czas jako ruch w zakresie wzrostowego kanału, w którym ceny poruszają się od ponad dwóch miesięcy. Jego obecny zakres to 1.2250 - 1.2630. Najbliższego wsparcia doszukiwałbym się przy cenie 1.2350/60 (50% zniesienie poprzedniej fali wzrostowej) oraz niżej również w okolicach 1.2300/10, gdzie znajduje się zniesienie 61,8% jak również 38,2% całego wzrostu od lipca. Odnośnie najbliższych oporów, to warto zauważyć, że rynek utworzył w tym tygodniu coś na kształt lekko spadkowego kanału, a zatem podaży spodziewałbym się przy jego górnym ograniczeniu, czyli linii trendu spadkowego, znajdującej się przy 1.2490. Jej przekroczenie byłoby już zwiastunem końca aktualnej, korekcyjnej presji popytowej na amerykańską walutę. W średnim terminie nadal można mówić o realizacji scenariusza kształtowania 1,5-rocznej formacji RGR. Aktualny kanał wzrostowy można tu odbierać również jako formację flagi (wyraźny spadek marzec - lipiec), a zatem większym prawdopodobieństwem cechowałby się obecnie wariant wybicia z niego dołem i skierowania cen w stronę linii szyi RGR, czyli 1.19.
USD/JPY