O godz. 9:24 za jedno euro płacono 3,9190 zł, a za dolara 3,19 zł.
Rynek cały czas żyje przedwyborczymi sondażami, chociaż wydaje się, iż fakt blisko 40 proc. poparcia dla Platformy Obywatelskiej zaczyna być pomału dyskontowany. Bez większego echa przeszła wczorajsza informacja resortu finansów, iż w najbliższą środę zaoferuje 20-letnie obligacje za 1 mld zł, co jest dolną wartością wcześniejszego przedziału 1-2 mld zł. Mimo tego wydaje się, iż nie powinno być problemów z jej sprzedażą. O godz. 16:00 Narodowy Bank Polski podał, że w lipcu na rachunku obrotów bieżących odnotowano 302 mln EUR deficytu wobec oczekiwanych "minus" 7 mln EUR. To jednak w dużej mierze wynik transferów pochodzących z wypłacanych inwestorom zagranicznym dywidend (335 mln EUR). Czerwcowych danych nie zrewidowano. Ujemne było także saldo obrotów handlowych (355 mln EUR). Eksport wzrósł o blisko 15 proc. r/r, a import o 11 proc. r/r.
Technika pokazała, że tak jak zakładałem wczorajszy wyskok do góry na EUR/PLN i USD/PLN stanowił okazję do sprzedaży walut po korzystnych cenach. W najbliższym czasie powinniśmy obserwować umocnienie się złotego do poziomu 3,90 za euro i 3,15-3,16 za dolara.
Rynek międzynarodowy:
Poniedziałkowa sesja przyniosła testowanie okolic 1,2280 na EUR/USD. Później został on nieznacznie naruszony (1,2269) niemniej jednak można założyć, że znajdująca się tam średnioterminowa linia trendu wzrostowego została utrzymana. Zwłaszcza, że dzisiaj rano (9:32) za jedno euro płacono 1,2289 dolara.