Dalsza część notowań może przynieść jednak spore zawirowania na rynku za sprawą publikacji szeregu bardzo istotnych danych makroekonomicznych w Stanach Zjednoczonych.
Poniedziałek przyniósł dalsze umocnienie amerykańskiej waluty na światowych rynkach. Podczas wczorajszej sesji azjatyckiej nastąpiło wyraźne przyspieszenie spadków na głównym rynku światowym, które zostały powstrzymane dopiero w okolicach poziomu 1.2270, a więc dolnego ograniczenia kanału wzrostowego, w którym kurs EURUSD porusza się od początku lipca.
Fundamentalna próba wytłumaczenia ostatnich wydarzeń na rynku jest dość karkołomna biorąc pod uwagę czynniki, które zasadniczo wpłynęły na wzrosty kursu EURUSD przed niespełna dwoma tygodniami. Trudno tłumaczyć poprawę sentymentu jedynie spadkiem cen ropy na światowych rynkach, które zresztą w pewnym stopniu wynikają właśnie z umocnienia amerykańskiej waluty. Z kolei pogłoski pojawiające się podczas ostatniej fali wyprzedaży dolara, mówiące o możliwości zakończenia cyklu podwyżek stóp procentowych przez Fed należało raczej potraktować jako pewną ciekawostkę pamiętając publikację wskaźników inflacji największej gospodarki świata w lipcu, kiedy zarówno indeksy cen producentów i konsumentów zanotowały wielomiesięczne rekordy swojej dynamiki, a ceny ropy wzrosły od tamtego czasu grubo ponad 10%. Jeszcze większą ciekawostką jest to, iż w czasie, kiedy w centrum uwagi stała kwestia negatywnego wpływu skutków huraganu na koniunkturę gospodarczą w USA (agencja S&P wspomniała nawet o możliwym spadku dynamiki PKB o 0.5% w kolejnym kwartale), co znacząco pogorszyło sentyment inwestorów wobec dolara, na rynkach akcji powiało sporym optymizmem i po sierpniowych spadkach indeksy za oceanem poszybowały mocno w górę.
Natomiast spojrzenie od strony techniki nie powinno nastręczać problemów nawet początkującym adeptom sztuki analizy wykresów. Kurs EURUSD po przetestowaniu górnego ograniczenia kanału, który przebiegał w rejonie 1.26 - 1.2630 modelowo powrócił do dolnej linii trendu wzrostowego, jaki można wyznaczyć od początku lipca. Prawdopodobnie o tym, czy czeka nas kontynuacja tego trendu zadecyduje przebieg dzisiejszych notowań. A dzień dzisiejszy przyniesie szereg arcyważnych danych z gospodarki amerykańskiej. W centrum uwagi pozostanie lipcowy bilans handlowy, który poznamy o godzinie 14:30. Średnia oczekiwania ekonomistów ankietowanych przez agencję Dow Jones mówią o wzroście deficytu do poziomu 60 mld USD. Z kolei o godzinie 20:00 naszego czasu Departament Skarbu opublikuje sprawozdanie o deficycie budżetowym w sierpniu, i biorąc pod uwagę problem podwójnego deficytu, z jakim boryka się amerykańska gospodarka niekorzystne dane mogą dolarowi bardzo zaszkodzić. Ponadto w dniu dzisiejszym poznamy wskaźnik inflacji w sierpniu liczony od strony producentów. Po znacznym wzroście indeksu PPI w lipcu, kiedy zanotowaliśmy półroczne maksimum prognozy mówią o dynamice cen na poziomie 0.8%.
Kurs EURUSD znajduje się przy dolnym ograniczeniu trendu spadkowego. Pokonanie wsparcia przy 1.2255 będzie sygnałem do dalszych spadków kursu w okolice 1.2150. Z kolei wzrosty natrafią na opór przy cenie 1.2340, natomiast pokonanie tego poziomu powinno pozwolić na wzrosty co najmniej w okolice poziomu 1.24.