Głównym powodem osłabienia się dolara były bez wątpienia bardzo złe wyniki ostatniej w dniu wczorajszym informacji makroekonomicznej. We wrześniu gwałtownie spadła wartość indeksu nastrojów Banku Rezerwy Federalnej w Filadelfii (Philadelphia Fed). Jego wstępna wartość wyniosła 2.2 pkt, co interpretuje się jako bardzo mały lub brak rozwoju w sektorze produkcji. Poprzednia wartość wynosiła 17,5 pkt. Analitycy spodziewali się spadku w okolice 13 pkt. Reakcja rynku nie była co prawda natychmiastowa, ale z pewnością wymowna. Kurs euro do dolara wzrósł i wykształcił ekstremum na poziomie 1,2309. Powróciliśmy zatem do charakterystycznego dla kilku ostatnich sesji rejonu figury 1,2300. O godzinie 9:00, czyli na początku polskiej sesji jedno euro wyceniano na 1,2290. Ostatni dzień przed weekendem wcale nie będzie oznaczał odpoczynku i zmniejszonej aktywności inwestorów. Gwarantem bardziej dynamicznych zachowań kursu jest zapowiedziana na dzisiaj na godzinę 15:00 informacja ze Stanów Zjednoczonych o wielkości zagranicznych przepływów kapitałowych w lipcu. Warto odnotować, że ostatnio odnotowano 71,2 mld USD. Jeśli do tej bardzo ważnej danej dodamy jeszcze bilans obrotów bieżących w II kwartale ze Stanów to z pewnością liczyć można na bardzo ciekawy przebieg dzisiejszej sesji. Analizując ewentualne zachowania inwestorów nie można zapomnieć również o wartości produkcji przemysłowej za lipiec oraz indeksie cen towarów i usług konsumpcyjnych z września, które napłyną ze Strefy Euro.
Sytuacja techniczna rynku eurodolara: obraz techniczny robi się bardzo ciekawy. Z jednej strony jeszcze niedawno mieliśmy bardzo niskie poziomy (poniżej figury 1,2200),a z drugiej strony czeka nas jeszcze dzisiaj kolejna seria bardzo ważnych danych statystyczno - ekonomicznych. Inwestorzy są zdezorientowani i to widać po zmianach kursu waluty europejskiej do zielonego. Nocne podbicie w rejon figury 1,2300 niedźwiedzie mogą zechcieć wykorzystać do otwierania krótkich pozycji, tym bardziej, że zysk będzie można najprawdopodobniej zrealizować jeszcze przed publikacją informacji zza oceanu. Byki w obecnej sytuacji będą najprawdopodobniej bardzo ostrożne i czekać będą na wyraźniejsze sygnały wskazujące na możliwość silniejszego odreagowania. Z punktu widzenia analizy technicznej obszarem do takiego sondowania rynku w dalszym ciągu pozostaje 1,2160 - 1,2170, choć nie można wykluczyć, że po nocnym osłabieniu dolara część długich pozycji otwieranych będzie już w rejonie 1,2230 - 1,2240. Nie mniej jednak wydaje się, że ostatnie słowo, co do dalszego kierunku eurodolara należy nadal do zapowiedzianych na dzisiaj i jutro danych makroekonomicznych.
RYNEK KRAJOWY
Bardzo dobra passa złotego trwa. Dzisiejsze otwarcie na większości krosów zbliżone było do wczorajszych najniższych poziomów, co wskazuje, że popyt na naszą walutę w dalszym ciągu znacznie przewyższa podaż. O godzinie 9:00 za jedno euro zapłacić trzeba było tylko 3,8850 złotego, a za jednego dolara 3,1620. Nocne osłabienie waluty amerykańskiej na świecie przełożyło się w uformowanie dołka na parze USD/PLN w rejonie 3,1550. Jak więc widać inwestorów nie opuszcza bardzo optymistyczne nastawienie do przyszłości naszej gospodarki, a co za tym idzie zainteresowanie naszą walutą. Na rynku złotego robi się coraz bardziej nerwowo, co szczególnie widać poprzez pryzmat notowań pary EUR/PLN, gdzie z jednej strony zbliżyliśmy się do historycznych dołków, a z drugiej niesłabnący popyt na złotego jest ciągle obecny. Najbliższa sesja będzie dla naszej waluty bardzo ważna, ponieważ spadki poniżej 3,8800 - 3,8700 oznaczać będą kolejną silną falę umocnienia złotego. Z ostatecznym jednak rozstrzygnięciem trzeba zaczekać do zamknięcia dzisiejszej sesji.(otwarcie nie zmieniło dotychczasowego obrazu).
Jarosław Klepacki