Na rynku ropy w dalszym ciągu dominuje nieznacznie popyt podnosząc systematycznie ceny. Na czwartkowej sesji cena baryłki oscylowała w przedziale pomiędzy 67 - 68 dolarów. Na początku tygodnia ta sama baryłka była tańsza o około 3 - 4 dolary. O godzinie 9:00 jedno euro wyceniane było na 1,2021 dolara.
W piątek rynek zapozna się z indeksem cen towarów i usług konsumpcyjnych we wrześniu z Eurostrefy. Informacja ta jest o tyle istotna, że są to dane wstępne i teoretycznie skłonić mogą inwestorów do bardziej zdecydowanych działań. Teoretycznie, ponieważ już od dłuższego czasu informacje o stanie europejskiej gospodarki przechodziły przez rynek bez jakiegokolwiek echa. O godzinie 11:00 opublikowany zostanie dodatkowo z Eurolandu indeks nastroju konsumentów. Ze Stanów Zjednoczonych pod koniec polskiej sesji do opinii publicznej podane zostaną wiadomości o indeksie nastrojów konsumentów Uniwersytetu w Michigan we wrześniu oraz indeks Chicago PMI. Informacje te w przypadków znacznych odchyleń od prognoz stać się mogą przysłowiową iskrą do rozwinięcia silniejszego ruchu na rynku eurodolara.
Sytuacja techniczna na rynku eurodolara: początek piątkowej sesji potwierdził, że niedźwiedzie tak łatwo nie zrezygnują i najprawdopodobniej jeszcze dzisiaj podejmą kolejną próbę przetestowania wskazywanego już wielokrotnie psychologicznego wsparcia 1,2000. Biorąc pod uwagę obecny układ wskaźników nie można wykluczyć próby pogłębienia widocznych od początku dzisiejszej sesji spadków. Utrzymująca się jednak od 26 września konsolidacja staje się z dnia na dzień coraz silniejszym fundamentem pod przyszłe działania byków. Kluczowe bariery z punktu widzenia zwolenników silniejszego dolara znajdują się w dalszym ciągu w rejonie figury 1,2000 oraz na poziomie 1,1980. Trwałego ich naruszenia na dzień dzisiejszy nie można jeszcze wykluczyć. Bez pomocy czynników z zewnątrz (np. danych mako) wydaje się to jednak mało realne.
RYNEK KRAJOWY
Początek piątkowej sesji z krótkotrwałym, ale widocznym osłabieniem złotego pokazał, że pomimo wyczekiwania i z pozoru spokojnego rynku inwestorzy robią się coraz bardziej nerwowi. O godzinie 9:40 za jedno euro trzeba było zapłacić 3,9050, a za jednego dolara 3,2500 złotego. Poranne ekstrema na tych obu parach wyniosły odpowiednio: 3,9180 i 3,2565. Najważniejsze dla przyszłości złotego w dalszym ciągu pozostaje rozstrzygniecie kwestii politycznej. Jak do tej pory rozmowy koalicyjne PO i PiS nie przebiegają tak pomyślnie jak na początku zakładali to liderzy partii. Pamiętajmy, że wyczekiwanie i niepewność to pierwszy krok do wycofywania się kapitału, a to z kolei zawsze prowadzi do osłabienia głównego nośnika wartości jakim jest złoty. Biorąc pod uwagę poranne wzrosty na głównych krosach oczekiwać można, że dzisiejsza sesja przyniesie większą zmienność z testem ostatnich szczytów włącznie.