Reklama

Komentarz poranny Palladia.pl

Codzienny Puls Rynku, 3 października, godz. 9:51 Korekta na EUR/USD coraz bliżej? Rynek krajowy:

Publikacja: 03.10.2005 10:18

Piątkowa sesja przyniosła nieznaczne osłabienie złotego. Kurs EUR/PLN wzrósł do 3,9250 zł, a USD/PLN do 3,26 zł. Później złoty odrobił część strat. Dzisiaj rano za jedno euro płacono 3,9150 zł, ale za dolara już 3,2740 zł.

Uwaga inwestorów cały czas jest zwrócona na wydarzenia napływające ze sfery polityki. Części z nich zaczynają puszczać nerwy, zwłaszcza, że coraz więcej wskazuje na to, iż nowy rząd może powstać dopiero za kilka tygodni. W rozmowach koalicyjnych pomiędzy PO, a PiS dosyć prawdopodobna jest przerwa - współkoalicjanci spierają się tylko o jej długość. Widać wyraźnie, że w fazie zaostrzającej się kampanii prezydenckiej i znajdywania różnic pomiędzy sobą, trudno jest rozmawiać o kompromisach, które przecież są fundamentami dobrego rządu. Pozytywne jest jednak to, iż zarówno Pis jak i PO nie zakładają innej koalicji niż pomiędzy sobą - w weekend potwierdził to kandydat na premiera ze strony PiS, Kazimierz Marcinkiewicz. Dodał także, iż ma nadzieję, że nowy rząd powstanie w konstytucyjnym terminie, czyli do końca października. Podczas kampanii prezydenckiej Lecha Kaczyńskiego, gdzie przyszły premier był obecny, padły także założenia przyszłego programu gospodarczego, które mogą stać się w przyszłości kością niezgody pomiędzy rządem, a Radą Polityki Pieniężnej. Zdaniem Marcinkiewicza stopy procentowe powinny być dalej redukowane, a polityka monetarna powinna być nakierowana na rozwój gospodarczy, a nie tylko walkę z inflacją. Jego zdaniem kurs złotego powinien także zapewniać opłacalność eksportu (jego zdaniem dobrym poziomem jest 4,1-4,3 za euro). Powtórzył także tezę o tzw. kotwicy budżetowej, czyli deficycie budżetowym na stałym poziomie 30 mld zł przez 4 lata. Dzisiaj rano dodał także, iż osobą odpowiedzialną za tworzenie budżetu będzie Cezary Mech, mimo, że operacja ta zostanie przeniesiona do kancelarii premiera.

Poza polityką w piątek rynek otrzymał także informacje odnośnie kształtu przyszłorocznej polityki pieniężnej - Narodowy Bank Polski opublikował jej założenia. Stwierdzono w nich, że wzrost PKB przyspieszy w przyszłym roku do 3-5 proc. bez większego wzrostu presji inflacyjnej. Przyznano jednak, iż pojawia się zagrożenie dla stabilizacji inflacji ze strony ropy naftowej. Być może między innymi dlatego NBP wyraźnie zaznaczył (chociaż w ramach kursu płynnego naszej waluty zawsze ma do tego prawo), iż może interweniować na rynku w przypadku, gdyby wahania na rynku walutowym były zbyt duże i utrudniały tym samym stabilizację inflacji. Nietrudno zgadnąć, że będą to wtedy działania mające na celu umocnienie złotego. Dodatkowo od przyszłego roku zrezygnowano także z używania nastawienia jako narzędzia w polityce pieniężnej. Zdaniem członka RPP, Stanisława Nieckarza przy niskiej inflacji jaka jest w Polsce jest to zbyteczne. Uwaga inwestorów zwrócona była także na węgierskiego fointa - ten jednak nie zdołał pokonać bariery 250-250,50 forintów za euro, co dobrze rokuje na ten tydzień (forint może się umocnić). Niemniej jednak problemy trapiące tamtejszych inwestorów (kwestia ogromnego deficytu budżetowego) szybko się nie rozwiążą.

Dzisiaj rynek nie otrzyma istotnych informacji z kraju. Technika pokazuje, iż nie widać zbytnio ryzyka osłabienia się złotego, a w perspektywie najbliższych tygodni możliwe jest jego kolejne umocnienie. Tym samym okolice 3,9250 za euro są bardzo korzystne do sprzedaży. Do bieżącego kupna - rejon 3,90. W przypadku dolara doszło do nieznacznego naruszenia oporu na 3,2730. Kolejny znajduje się w rejonie 3,28-3,2850. Nie wydaje się jednak, aby został on przetestowany. W perspektywie najbliższych dni spodziewamy się powrotu notowań dolara w okolice 3,2320.

Rynek międzynarodowy:

Reklama
Reklama

Piątek nie przyniósł rozstrzygnięcia na rynku EUR/USD. Konsolidacja 1,2000-1,2070 nadal trwała. Do wyraźnego umocnienia dolara doszło dopiero dzisiaj rano, do czego przyczyniły się informacje jakie napłynęły z Japonii - gorszy od oczekiwań indeks Tankan osłabił jena. W piątek rynek otrzymał dzisiaj garść danych makro. O godz. 11:00 nadeszły informacje z Eurostrefy. I tak jak podał Eurostat szacowana inflacja we wrześniu wyniosła 2,5 proc. r/r wobec 2,2 proc. r/r w sierpniu. Z kolei Komisja Europejska podała dane nt. wskaźników sentymentu gospodarczego. I tak główny wskaźnik wzrósł w sierpniu do 98,6 pkt. z 97,8 pkt. w sierpniu, wobec prognoz na poziomie 97,3. Indeks nastrojów w przemyśle wzrósł do "minus" 7 pkt. z "minus" 8 pkt., a indeks nastrojów konsumenckich utrzymał się na poziomie "minus" 15 pkt. Komisja Europejska oddzielnie opublikowała także indeks klimatu koniunktury w przemyśle we wrześniu, który wyniósł 0,07 z "minus" 0,08 w sierpniu. Później nadeszły dane z USA. Jak podano o godz. 14:30 w sierpniu wydatki konsumenckie spadły o 0,5 proc. m/m, a dochody konsumenckie zmniejszyły się o 0,1 proc. m/m. Na rynku prognozowano figury na poziomie odpowiednio -0,2 proc. i +0,3 proc. Dzisiaj opublikowano także miesięczny indeks PCE Core Deflator, który wzrósł o 0,2 proc. wobec oczekiwanych 0,1 proc. Inwestorzy dosyć szybko wytłumaczyli sobie gorsze sierpniowe dane o dochodach i wydatkach konsumenckich Amerykanów huraganem Katrina i obawami z tym związanymi. Z kolei nieznacznie wyższe wskaźniki PCE Core Deflator za sierpień sprawiły, iż skupiono się na tym, iż tendencja inflacyjna w gospodarce nadal się utrzymuje. Natomiast o godz. 15:47 opublikowano indeks nastrojów konsumenckich sporządzany przez Uniwersytet Michigan. Na koniec września spadł on do poziomu 76,9 pkt. z 89,1 pkt. na koniec sierpnia. Na rynku spodziewano się odczytu na poziomie 78-78,60 pkt. Później nadeszły też dane z Chicago. Jak podało Narodowe Stowarzyszenie Managerów Logistyki (NAPM) sporządzany przezeń indeks Chicago PMI obrazujący aktywność sektora wytwórczego wzrósł we wrześniu do poziomu 60,5 wobec 49,2 odnotowanych w sierpniu. Na rynku spodziewano się figury na poziomie 51-52.

Dzisiaj rynek otrzyma informacje o wskaźnikach kondycji przemysłu w strefie euro (PMI) i USA (ISM). W obu przypadkach figury mogą być lepsze od oczekiwań (w przypadku USA konsensus jest wprawdzie niższy, jednak warto pamiętać o rewelacyjnym odczycie Chicago PMI w piątek). Co zatem z kursem EUR/USD? Naszym zdaniem paradoksalnie obecnie jest dobry czas na wzrostową korektę EUR/USD. Dobrymi poziomami do kupna euro są okolice 1,1940-1,1950 dolara. Pierwszym oporem jest rejon 1,1970, a kolejnym 1,20. W perspektywie kolejnych dni możliwe są jeszcze wyższe poziomy.

Marek Rogalski

www.palladia.pl

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama