Piątkowa sesja przyniosła nieznaczne osłabienie złotego. Kurs EUR/PLN wzrósł do 3,9250 zł, a USD/PLN do 3,26 zł. Później złoty odrobił część strat. Dzisiaj rano za jedno euro płacono 3,9150 zł, ale za dolara już 3,2740 zł.
Uwaga inwestorów cały czas jest zwrócona na wydarzenia napływające ze sfery polityki. Części z nich zaczynają puszczać nerwy, zwłaszcza, że coraz więcej wskazuje na to, iż nowy rząd może powstać dopiero za kilka tygodni. W rozmowach koalicyjnych pomiędzy PO, a PiS dosyć prawdopodobna jest przerwa - współkoalicjanci spierają się tylko o jej długość. Widać wyraźnie, że w fazie zaostrzającej się kampanii prezydenckiej i znajdywania różnic pomiędzy sobą, trudno jest rozmawiać o kompromisach, które przecież są fundamentami dobrego rządu. Pozytywne jest jednak to, iż zarówno Pis jak i PO nie zakładają innej koalicji niż pomiędzy sobą - w weekend potwierdził to kandydat na premiera ze strony PiS, Kazimierz Marcinkiewicz. Dodał także, iż ma nadzieję, że nowy rząd powstanie w konstytucyjnym terminie, czyli do końca października. Podczas kampanii prezydenckiej Lecha Kaczyńskiego, gdzie przyszły premier był obecny, padły także założenia przyszłego programu gospodarczego, które mogą stać się w przyszłości kością niezgody pomiędzy rządem, a Radą Polityki Pieniężnej. Zdaniem Marcinkiewicza stopy procentowe powinny być dalej redukowane, a polityka monetarna powinna być nakierowana na rozwój gospodarczy, a nie tylko walkę z inflacją. Jego zdaniem kurs złotego powinien także zapewniać opłacalność eksportu (jego zdaniem dobrym poziomem jest 4,1-4,3 za euro). Powtórzył także tezę o tzw. kotwicy budżetowej, czyli deficycie budżetowym na stałym poziomie 30 mld zł przez 4 lata. Dzisiaj rano dodał także, iż osobą odpowiedzialną za tworzenie budżetu będzie Cezary Mech, mimo, że operacja ta zostanie przeniesiona do kancelarii premiera.
Poza polityką w piątek rynek otrzymał także informacje odnośnie kształtu przyszłorocznej polityki pieniężnej - Narodowy Bank Polski opublikował jej założenia. Stwierdzono w nich, że wzrost PKB przyspieszy w przyszłym roku do 3-5 proc. bez większego wzrostu presji inflacyjnej. Przyznano jednak, iż pojawia się zagrożenie dla stabilizacji inflacji ze strony ropy naftowej. Być może między innymi dlatego NBP wyraźnie zaznaczył (chociaż w ramach kursu płynnego naszej waluty zawsze ma do tego prawo), iż może interweniować na rynku w przypadku, gdyby wahania na rynku walutowym były zbyt duże i utrudniały tym samym stabilizację inflacji. Nietrudno zgadnąć, że będą to wtedy działania mające na celu umocnienie złotego. Dodatkowo od przyszłego roku zrezygnowano także z używania nastawienia jako narzędzia w polityce pieniężnej. Zdaniem członka RPP, Stanisława Nieckarza przy niskiej inflacji jaka jest w Polsce jest to zbyteczne. Uwaga inwestorów zwrócona była także na węgierskiego fointa - ten jednak nie zdołał pokonać bariery 250-250,50 forintów za euro, co dobrze rokuje na ten tydzień (forint może się umocnić). Niemniej jednak problemy trapiące tamtejszych inwestorów (kwestia ogromnego deficytu budżetowego) szybko się nie rozwiążą.
Dzisiaj rynek nie otrzyma istotnych informacji z kraju. Technika pokazuje, iż nie widać zbytnio ryzyka osłabienia się złotego, a w perspektywie najbliższych tygodni możliwe jest jego kolejne umocnienie. Tym samym okolice 3,9250 za euro są bardzo korzystne do sprzedaży. Do bieżącego kupna - rejon 3,90. W przypadku dolara doszło do nieznacznego naruszenia oporu na 3,2730. Kolejny znajduje się w rejonie 3,28-3,2850. Nie wydaje się jednak, aby został on przetestowany. W perspektywie najbliższych dni spodziewamy się powrotu notowań dolara w okolice 3,2320.
Rynek międzynarodowy: