Środowa sesja przyniosła umocnienie się naszej waluty. Kurs EUR/PLN spadł w rejon 3,9150, a USD/PLN 3,2750 - to średnio dwa grosze niżej niż rano. Dzisiaj rano euro było droższe, a dolar tańszy - odpowiednio 3,9245, a za dolara 3,25.
Za mocnym złotym przemawiało wczoraj wiele informacji: opublikowane nowe sondaże polityczne, które okazały się lepsze dla Donalda Tuska, ocieplenie w rozmowach na linii PIS-PO, plotki o kolejnych dużych inwestycjach bezpośrednich w Polsce (Dell), a także korzystny przetarg 2-letnich obligacji o wartości 1,5 mld zł (popyt ponad dwukrotnie przewyższył podaż) i informacje Ministerstwa Finansów o 750 mln zł nadwyżce budżetowej we wrześniu. Poprawiła się także sytuacja na Węgrzech, gdzie forint odrabiał dzisiaj poniesione w ostatnich dniach straty.
Czwartek może przynieść chwilową konsolidację, którą jednak warto wykorzystać do kolejnej sprzedaży walut - w przypadku euro (3,9250-3,93), a dolara (3,2620). Wydaje się, iż kolejne dni mogą przynieść dalsze umocnienie się naszej waluty. Nie można wykluczyć powtórki z sytuacji jaka miała miejsce przed wyborami parlamentarnymi, kiedy to złoty dosyć wyraźnie umacniał się. Tym samym do końca tygodnia spodziewam się poziomów 3,8950 za euro i 3,23 za dolara.
Rynek międzynarodowy:
Środa przyniosła odbicie notowań EUR/USD, które wyraźnie przyspieszyło dzisiaj w godzinach nocnych. W efekcie notowania znalazły się rano w okolicach 1,2070 wobec 1,1960 wczoraj po południu. Bezpośrednio do umocnienia się euro przyczyniły się dwie kwestie: informacje o tym, że bank centralny Wenezueli będzie chciał zwiększyć udział europejskiej waluty w swoich rezerwach, a także wiadomości jakie nadeszły z Niemiec. Wczorajsze spotkanie chadeków i socjaldemokratów przyniosło przełom i zawiązanie tzw. wielkiej koalicji rządowej jest już przesądzone. Spekuluje się, iż jeszcze dzisiaj może być podane nazwisko nowego kanclerza i może być to osoba z tzw. drugiej linii, która tym samym będzie wynikiem kompromisu pomiędzy dwoma stronami.