Czwartkowa sesja przyniosła wpierw osłabienie się złotego, a później jego umocnienie. Tym samym cały czas realizowany jest przedstawiony przed kilkoma dniami scenariusz. Dzisiaj rano za jedno euro płacono średnio 3,9290 zł, a za dolara już tylko 3,2270 zł.
Wczoraj rano niepewność na rynki wprowadziła wypowiedź kandydata na premiera, Kazimierza Marcinkiewicza, który poinformował, iż skład nowego rządu zostanie przedstawiony dopiero po II turze wyborów prezydenckich. Jego zdaniem obecna sytuacja w której rywalizacja pomiędzy obydwoma kandydatami (Donaldem Tuskiem i Lechem Kaczyńskim) staje się coraz bardziej wyraźna, nie sprzyja oficjalnym rozmowom na tematy personalne. To wszystko sprawia, że końcówka miesiąca może przynieść wiele niespodzianek. Pocieszające jest to, iż liderzy PiS cały czas twierdzą, iż koalicja inna niż z PO nie jest możliwa. Z drugiej jednak strony patrząc na przebieg kampanii prezydenckiej takie twierdzenie może wydać się nieco dziwne dla postronnego obserwatora - tym samym mowa tu raczej o koalicji z przymusu i głównym pytaniem jest teraz to jak będzie ona efektywna. Na razie jednak inwestorzy wydają się nie przejmować się zbytnio tą kwestią, a napływające ze świata polityki deklaracje i komunikaty traktują jako element gry przedwyborczej.
Pewien niepokój może budzić także sytuacja na warszawskiej giełdzie, choć tutaj chyba za wcześnie jest mówić o rozpoczęciu się bessy, gdyż do definitywnej zmiany trendu trzeba czasu. Nadal nerwowo jest na Węgrzech - wczoraj notowania forinta ponownie powróciły powyżej bariery 250 za euro. Obserwatorzy coraz częściej zaczynają także mówić o tym, iż opóźnienie w kwestii przyjęcia euro może dotyczyć już całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej.
Dzisiejsza sesja nie przyniesie żadnych istotnych informacji makro. Technika pokazuje, że można spodziewać się kolejnego umocnienia się złotego. Kurs EUR/PLN powinien kierować się w okolice 3,91 z ich przełamaniem w dół, a USD/PLN ma wsparcie już w okolicach 3,2230, chociaż nie można wykluczyć spadku w rejon 3,21. Biorąc pod uwagę zachowanie się EUR/USD możliwe jest jednak odbicie w kierunku 3,24. Tym samym dosyć możliwa jest powtórka z sytuacji jaka miała miejsce przed wyborami parlamentarnymi, zwłaszcza, że sondaże cały czas dają przewagę Donaldowi Tuskowi.
Rynek międzynarodowy: