Mocna aprecjacja dolara zanotowana od początku września br. skłania do twierdzenia, iż w nadchodzących tygodniach bardzo prawdopodobny jest powrót notowań do długoterminowego trendu spadkowego rozpoczętego na początku roku 2005, bądź przynajmniej przetestowanie tegorocznego minimum na poziomie 1.187.
Najważniejszym wydarzeniem politycznym jest osiągnięcie przez koalicję CDU/CSU oraz partię SDP porozumienia w kwestii utworzenia nowego rządu w Niemczech. Nowym kanclerzem ma zostać lider CDU - Angela Merkel. W zamian SDP uzyskała obsadę 8 z 14 foteli ministerialnych, w tym w tak kluczowych dla państwa resortach jak finanse, opieka zdrowotna czy stosunki zagraniczne. Oczekuje się, iż rząd zostanie ostatecznie sformowany w ciągu najbliższego miesiąca. Zdaniem obserwatorów daleko idący kompromis pomiędzy głównymi ugrupowaniami sprawi, iż większość z zadeklarowanych w programie dotychczasowej opozycji reform gospodarczych nie ujrzy światła dziennego bądź zostaną one mocno stonowane. Cena za uniknięcie politycznego pata może być zatem wysoka. Wbrew tym - mimo wszystko pozytywnym dla euro - doniesień dolar amerykański w tym tygodniu wyraźnie zyskał na wartości.
Pewien wpływ na umocnienie dolara miało opublikowane w tym tygodniu sprawozdanie z ostatniego posiedzenia Fed, które odbyło się 20 września. Rynek oczekiwał, że potwierdzi ono zdecydowanie antyinflacyjne stanowisko amerykańskiego banku centralnego i te oczekiwania potwierdziły się. Zawarte w dokumencie komentarze wyrażają przekonanie członków Fed, iż stopa funduszy federalnych w USA wciąż znajduje się poniżej poziomu, który gwarantowałby ograniczenie presji inflacyjnej i sugerują dalsze zaostrzanie polityki monetarnej.
Inwestorzy nie znaleźli natomiast żadnych istotnych informacji w środowym przemówieniu Alana Greenspana, którego tematem była elastyczność i odporność amerykańskiej gospodarki na istotne zaburzenia w skali makro (krach giełdowy, klęski żywiołowe, ataki terrorystyczne itd.). Przewodniczący FED potraktował temat bardzo teoretycznie i bardziej nawiązywał w swoim wystąpieniu do historii gospodarczej USA niż bieżącej sytuacji.
Bardzo ważny raport na temat sierpniowego salda na rachunku handlowym Stanów Zjednoczonych nie przyniósł żadnego rozstrzygnięcia i okazał się w zasadzie neutralny dla rynku. Zanotowano deficyt w wysokości 59mld$, a zatem zgodny z oczekiwaniami analityków. Także dane z piątku na temat sprzedaży detalicznej w USA oraz inflacji w (CPI) we wrześniu br. nie wywołały większej reakcji rynku, albowiem także nie odbiegały znacząco od oczekiwań. Zanotowany poziom core CPI (+0.1%), czyli wskaźnika CPI nie uwzględniającego cen energii i żywności, nadal nie potwierdza wzrastającej presji inflacyjnej, na którą członkowie FED zwracali w ostatnich wypowiedziach wzmożoną uwagę.