Brak ważniejszych danych makroekonomicznych wpłynął na bardzo spokojny przebieg sesji. Kurs do końca notowań systematycznie osuwał się, w rezultacie czego doszło do wykształcenia się minimum dnia na poziomie 1,2010. Zyskującemu względem waluty europejskiej dolarowi nie przeszkadzały ani rosnące ceny ropy naftowej na świecie (Baryłka lekkiej ropy WTI w dostawach na listopad zdrożała w USA na NYMEX w handlu elektronicznym w poniedziałek o 1,46 USD, czyli 2,3 proc., do 64,09 USD), ani dane o spadku indeksu NY Empire State ze Stanów Zjednoczonych. Indeks ten, obrazujący perspektywy biznesu w najbliższych 6-ciu miesiącach spadł do 12,1 pkt z 17 pkt w okresie poprzednim. Rynek natomiast oczekiwał wzrostu do 20 punktów. O godzinie 15:00 jedno euro kosztowało 1,2030 dolara.
Sytuacja techniczna eurodolara: nocny szczyt na poziomie 1,2120 i dzisiejsze umocnienie waluty amerykańskiej świadczą o braku jednoznacznego sentymentu na rynku. Wskaźniki techniczne sugerują obecnie, że widoczna w ciągu dzisiejszej sesji zdecydowana przewaga podaży nad popytem na zielonego powinna słabnąć. Uczestnicy rynku, szczególnie ci zainteresowani kupnem euro za dolary na otwieranie długich pozycji zdecydować się mogą w rejonie wsparcia 1,1990 - 1,2000. Pierwszym oporem, a jednoczenie targetem dla takich pozycji byłby poziom 1,2065. Przejście przez któryś z tych charakterystycznych miejsc oznaczałoby albo kolejny test wsparcia 1,1900 - 1,1915 albo drugi atak na ekstremum 1,2120. W związku z powyższym bardzo ważne jest jutrzejsze otwarcie.
RYNEK KRAJOWY
Poniedziałek upłynął pod znakiem odrabiającego straty złotego. Na większości krosów z udziałem naszej waluty doszło do spadków kursu średnio o 2 - 3 grosze. Na parze EUR/PLN po otwarciu w rejonie 3,9149 kurs utworzył minimum na poziomie 3,8900. Zakres zmian wartości dolara do złotego był bardzo zbliżony. O godzinie 9:00 dolara wyceniano na 3,2384, a w kilka godzin później na 3,2266 złotego. Sygnałem do odreagowania zeszłotygodniowych spadków na krajowym rynku walutowym była techniczna korekta na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Pod koniec dzisiejszej sesji WIG20 i WIG zyskały około 1 procenta, co z punktu widzenia ostatnich dwóch tygodni jest całkiem niezłym wynikiem. Przypomnieć tutaj wypada, że obecnie wartość WIG20 wynosi 2340 punktów, a szczyt z tego roku miał wartość 2573. Można zatem spokojnie przyjąć, że korekta, o której tak szeroko rozpisywała się ostatnio prasa ma już miejsce. Zarówno na WGPW jak na rynku złotego w dalszym ciągu widać jest element wyczekiwania. Oba rynki bacznie analizując informacje sondażowe oraz wiadomości z Wiejskiej czekają na II turę wyborów prezydenckich. Dobrym tego potwierdzeniem są informacje makroekonomiczne, które pomimo tego, że są ważnym wskaźnikiem stanu gospodarki przechodzą rynek bez echa. Jedną z takich danych był podany w dzisiejszym komunikacie przez Ministerstwo Finansów stan deficytu budżetowego po wrześniu 2005 roku, który wyniósł 17 mld 784,6 mln zł, czyli 50,8 proc. planowanej na cały rok kwoty 35 mld zł. Ministerstwo obniżyło również dzisiaj prognozę wzrostu PKB w III kw. 2005 roku do 3,4% r/r wobec wcześniej oczekiwanych 3,7% i wobec 2,8% odnotowanych w II kw. br., zaś w całym roku oczekuje wzrostu gospodarczego nieco powyżej 3,0% wobec 5,4% w 2004 roku.
Dzisiejsze zachowania wartości złotego zdają się potwierdzać, że z technicznego punktu widzenia pozostajemy w szerokiej konsolidacji zarówno na parze EUR/PLN jak i USD/PLN. Nieskuteczne przełamanie poziomów wsparć, które wynoszą odpowiednio 3,8950 i 3,2250 ma szansę wprowadzić na rynek kolejną falę osłabienia złotego.