Do pisania o rynku wracam po niemal dwutygodniowym "urlopie", w czasie
którego na giełdzie zrodziła się korekta w hossie, a mi rodziła się córka! W
obu przypadkach emocji nie brakowało. Patrząc w tym okresie nieco z dystansu
na giełdę nie mogłem się nadziwić, jak powszechnym zaskoczeniem okazały się
napięcia inflacyjne w USA (wzrost rentowności obligacji powodujący odpływ