Na złotym panowała wczoraj flauta, a notowania poszczególnych par: USD/PLN i EUR/PLN, nie zmieniały się znacząco. O godz. 16:06 za jedno euro płacono 3,8970 zł, a za dolara 3,2560 zł. Podobnie zachowywał się dzisiaj węgierski forint - chociaż tutaj pod koniec sesji zaobserwowaliśmy osłabienie tej waluty. Dzisiaj rano złoty zaczął tracić. O godz. 9:21 za jedno euro płacono 3,9080 zł, a za dolara 3,2450 zł. To pokłosie najnowszego sondażu Polskiej Grupy Badawczej, według której Lech Kaczyński może liczyć na 50,2 proc. poparcia. Dodatkowo pozostałe sondaże innych instytucji także pokazywały spadek poparcia dla kandydata PO. Tymczasem rynek wydaje się być nieprzygotowany na objęcie pełni władzy przez przedstawicieli PIS. Z drugiej strony lepiej jeżeli taki sondaż pokazuje się dzisiaj, niż jakby w poniedziałek miało nastąpić zupełne zaskoczenie.
O tym, że polityka będzie mieć w najbliższym czasie duże znaczenie pokazało wczorajsze zachowanie się rynku. Na inwestorach nie zrobiły większego znaczenia ani informacje o ostrzeżeniach Komisji Europejskiej wobec Węgier (za zbyt wysoki deficyt budżetowy), ani informacje o tym, iż najprawdopodobniej 28-29 października poznamy skład nowego rządu. Publicznie poinformowali o tym dzisiaj Kazimierz Marcinkiewicz z PIS i Jan Rokita z PO. Głównym pytaniem będzie jednak to jaki będzie kształt nowego gabinetu i czy czasami nie okaże się, że nie będzie on skłonny do przeprowadzania koniecznych reform finansów publicznych.
Od kilku dni piszę, że istnieje ryzyko wzrostu notowań EUR/PLN w rejon 3,94 zł, a USD/PLN 3,28-3,30 zł. Wsparciami są odpowiednio 3,8950 zł dla euro i 3,23 zł za dolara. Wiele wskazuje na to, że czeka nas gorący poniedziałek. Niemniej jednak nie wydaje się, aby miał to być początek większego osłabienia się złotego i sytuację tą można będzie wykorzystać do korzystnej sprzedaży walut.
Rynek międzynarodowy:
Kurs EUR/USD obronił wczoraj wsparcie na 1,1950 co dało tym samym podstawę do ruchu w okolice 1,2050, które to poziomy zanotowane zostały dzisiaj rano. Zachowanie się rynku pokazuje, iż fakt ewentualnych dalszych podwyżek stóp procentowych przez FED został już zdyskontowany przez inwestorów, gdyż kolejne pro-dolarowe informacje nie robią na nich już wrażenia.