Zupełnie inaczej przedstawiała się sytuacja w przypadku krajowej waluty. Tutaj ostatnie dni zdominowane były oczywiście wydarzeniami ze świata polityki. Tydzień zaczęliśmy osłabieniem krajowej waluty ze względu na niedzielny wynik wyborów prezydenckich. O ile można było wówczas mówić o w miarę wyważonym przełknięciu tej gorzkiej pigułki przez rynek finansowy, o tyle kolejne dni, wraz z docierającymi informacjami o braku porozumienia PO i PiS w sprawie utworzenia koalicji, mocno rynek rozczarowały i zaczął się masowy odpływ kapitału zagranicznego z naszego rynku. Traciła giełda oraz złoty. Na tym drugim, na niektórych parach pojawiły się już nawet techniczne sygnały sprzedaży o charakterze średnioterminowym. Najbliższe dni z pewnością zweryfikują ich trafność i przekonamy się, czy złoty nadal będzie się osłabiał, czy może aktualne, dość niskie jego poziomy zostaną wykorzystane jako okazja do kupna i w efekcie kursy szybko wrócą do poprzednich poziomów. Tydzień zdominowany był zatem problemami politycznymi. Bez echa (i słusznie) przeszła decyzja RPP o pozostawieniu ceny pieniądza, jak również nastawienia w polityce monetarnej, na niezmienionym poziomie. Aktualna, mało klarowna sytuacja polityczna z pewnością nie służy obecnie podejmowaniu jakichkolwiek działań w tym zakresie i był to jeden z głównych czynników, które miały na nią wpływ. Zbliżające się dni są dość obfite w ilość publikacji makroekonomicznych ze Stanów Zjednoczonych. W poniedziałek zapoznamy się z przychodami i wydatkami Amerykanów we wrześniu oraz październikowym indeksem Chicago PMI. We wtorek podane zostaną wydatki na konstrukcje budowlane, indeks ISM dla sektora produkcyjnego oraz, najważniejsza, decyzja FED w sprawie poziomu stóp procentowych. Oczekuje się ich wzrostu o kolejnych 25 punktów bazowych, a więc będzie to kolejny bodziec aprecjacyjny dla amerykańskiej waluty (m.in. przyciąganie kapitału poprzez wyższą rentowność obligacji). W środę zapoznamy się z Raportem Challengera, dotyczącym planowanych zwolnień oraz tradycyjnie z cotygodniowymi danymi odnośnie zmian zapasów paliw. Na czwartek zaplanowano publikację danych odnośnie ilości noworejestrowanych bezrobotnych (dane tygodniowe) oraz wydajność pracy w III kwartale, a także indeks ISM, ale tym razem dla sektora usługowego. Tydzień uwieńczony zostanie publikacją jednego z najważniejszych raportów, czyli raportem z amerykańskiego rynku pracy, zawierającym m.in. stopę bezrobocia, a także jeszcze ważniejsze dane dotyczące zmiany zatrudnienia w sektorach pozarolniczych. W kontekście tych danych inwestorzy zwrócą również w tym tygodniu nieco większą uwagę na publikowane dzień wcześniej dane o ilości wniosków o zasiłki dla bezrobotnych. Jak więc widać, pod względem informacji spływających na rynek w najbliższych dniach zapowiada się sporo atrakcji. Proponuję przyjrzeć się teraz sytuacji technicznej na poszczególnych parach (sugerowałbym zwrócić szczególną uwagę na wspomniane crossy złotowe).
Rynek zagraniczny
EUR/USD
Miniony tydzień na rynku eurodolara należał do stosunkowo ciekawych, a co najważniejsze, zmiennych. Niestety sytuacja w średnim terminie nie uległa na tej parze poważniejszym zmianom, czyli kurs nadal tkwi w zakresie 1.19 - 1.22. Miniony tydzień nie poszerzył tej rozpiętości, chociaż w zasadzie wahania odbywały się niemal w jej całym rejonie. Można zatem zakładać, że dopiero wybicie poza wskazany zakres przełoży się na wyznaczenie trwalszego kierunku zmian cen. Wyjście ponad 1.22 sygnalizowałoby w mojej ocenie możliwość testu rejonu 1.2300/20, gdzie obecnie zlokalizowane jest 61,8% zniesienie fali spadkowej, zapoczątkowanej we wrześniu. Podażowe znaczenie tego rejonu wzmocnione jest znajdującą się tam również kilkumiesięczną linią trendu spadkowego. Z kolei trwałe przekroczenie ograniczenia dolnego winno zakończyć aktualną korektę/konsolidację i przełożyć się na wyznaczenie kolejnej, silnej fali aprecjacji dolara.USD/JPY
Nieco inna sytuacja ma miejsce na parze dolara względem jena japońskiego. Tutaj nadal widoczny jest zdecydowany trend wzrostowy. Co prawda od około dwóch tygodni mamy do czynienia z jego nieznacznym spowolnieniem, to jednak warto zauważyć, że nie został wygenerowany nawet najszybszy sygnał sprzedaży w postaci przełamania około miesięcznej linii trendu wzrostowego. Obecnie zlokalizowana jest ona na poziomie 115.00 i jej przekroczenie będzie zwiastunem chwilowego wyczerpania się potencjału popytu. Póki ceny trzymają się nad jej poziomem zakładać należy kontynuację aprecjacji amerykańskiej waluty. Oporem w krótkim terminie jest strefa maksimów z ostatnich dni, które zlokalizowane są w zakresie 116.00/20. Wyjście wyżej winno się przełożyć na wyznaczenie kolejnej fali wzrostowej. Wskazuje na to również sytuacja średnioterminowa, gdzie aktualna konsolidacja, jaka od dwóch tygodni jest tu widoczna, przypomina swoją wymową prowzrostową flagę.