Reklama

FOREX - DESK: Komentarz tygodniowy

Miniony tydzień na rynku walutowym był dosyć ciekawy. W zasadzie przez większość czasu byliśmy świadkami stosunkowo spokojnych wahań. Prawdziwy, jak się wydaje, przełom przyszedł jednak piątkowym popołudniem. Od dłuższego już czasu kluczowym dla dalszej koniunktury na rynku amerykańskiej waluty wydawał się kierunek wybicia z konsolidacji na eurodolarze w zakresie 1.19 - 1.22.

Publikacja: 04.11.2005 21:23

Wiele czynników, czy to fundamentalnych (chociażby presja rosnącego spreadu pomiędzy stopami procentowymi w Eurolandzie i USA - w minionym tygodniu FED podwyższył cenę dolara o 25pb, natomiast ECB pozostawił stopy bez zmian), czy to często przytaczanych na łamach naszych komentarzy czynników technicznych, wskazywało coraz większe prawdopodobieństwo kontynuacji trendu wzrostu wartości dolara w średnim terminie. Można zakładać, że dynamiczne umocnienie dolara, zainicjowane w piątkowe popołudnie nieco lepszym od prognoz raportem z amerykańskiego rynku pracy (rewizja za poprzedni miesiąc) ma obecnie spore szanse przełożyć się na zmianę sytuacji amerykańskiej waluty (przynajmniej na eurodolarze, ale zapewne odbije się to również na pozostałych parach dolarowych) nawet w długim terminie. Trwałe przełamanie poziomu 1.19 (linia szyi ponad 1,5-rocznej formacji RGR) teoretycznie wyznacza zasięg spadku przynajmniej do poziomu 1.00. Na piątkowe zachowanie amerykańskiej waluty na rynku międzynarodowym zareagował również złoty, który wyraźnie osłabił się względem większości walut. Jest to tym samym kontynuacja ostatnich sygnałów sprzedaży krajowej waluty i teraz uległy one jedynie potwierdzeniu. Wiele zatem zależy od zachowania się kursu eurodolara w najbliższych dniach, gdzie przekonamy się, czy kurs zdoła powrócić ponad 1.19, czy może poziom ten okaże się już teraz zbyt silnym oporem i realizacji ulegnie scenariusz dalszego umacniania amerykańskiej waluty. O technicznych aspektach nieco szerzej za chwilę, a teraz proponuję jeszcze rzucić okiem, jakie publikacje makroekonomiczne czekają nas w nadchodzących dniach. Najbliższe dni będą nieco mniej obfite w dane makro, niż poprzednie. Publikacje z rynku amerykańskiego mamy w zasadzie jedynie w poniedziałek, środę i czwartek. Zaczniemy od poniedziałkowych danych na temat kredytu konsumenckiego. Na środę zaplanowano niezbyt istotne (pod względem wpływu na rynek walutowy) dane dotyczące zapasów w hurtowniach za wrzesień, jak również tradycyjnie cotygodniowe dane na temat zmian zapasów paliw. Nieco ciekawiej zapowiada się czwartek, gdzie zapoznamy się z październikowym poziomem cen w imporcie i eksporcie i tygodniowymi danymi odnośnie nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Podany zostanie również bilans handlowy, indeks nastroju Michigan Sentiment oraz najważniejsza publikacja, czyli dane o deficycie budżetowym w październiku. Na rynku krajowym najbliższy tydzień będzie stał pod znakiem sporej ilości publikacji sprawozdań za III kwartał ze spółek, choć bardziej dotyczy to giełdy. W poniedziałek przeprowadzona zostanie również aukcja rocznych bonów skarbowych, a w środę obligacji 2-letnich. Spójrzmy teraz na sytuację techniczną na poszczególnych parach.

Rynek zagraniczny

EUR/USD

Miniony tydzień przez większość czasu nie zapowiadał żadnego przełomu. Od ponad miesiąca rynek tkwił w konsolidacji w zakresie mniej więcej 1.19 - 1.22. Okolice 1.19 to linia szyi ponad 1,5-rocznej formacji RGR, zatem można się było spodziewać, że trwałe zejście pod ten poziom zaowocuje już dynamiczną falą aprecjacji dolara. Rozstrzygnięcie pojawiło się w piątek. Poziom 1.19 został wyraźne przełamany i udało się podaży zepchnąć kurs w stronę 1.18. Można zakładać, że teraz okolice 1.19 będą już oporem. Najbliższego wsparcia spodziewać można się w okolicy 1.1760, czyli w okolicy dołka z kwietnia 2004r. Z jego okolic, bądź nieco wyżej, można oczekiwać próby osłabienia dolara w celu wykonania ruchu powrotnego do linii szyi RGR. Tutaj kluczowym okaże się właśnie zachowanie w obrębie 1.19. Jeśli pojawi się wyraźna podaż i kurs zawróci w dół, wówczas wybicie należałoby uznać za potwierdzone, a tym samym eurodolar winien rozpocząć nowy trend spadkowy o charakterze długoterminowym. Zasięg spadku, wynikający z formacji to około 1.00. Sytuacja zmieni się jednak, jeśli podczas ewentualnego ruchu powrotnego popyt ponownie nabierze sił i zdoła przekroczyć 1.19. Wówczas liczyć należałoby się z kontrą kupujących, a tym samym z wyznaczeniem pułapki sygnału sprzedaży. Póki co, pojawiły się wszelkie podstawy ku temu, by sądzić, że dolar ma przed sobą dość obiecujące perspektywy w nieco dłuższym terminie, natomiast najbliższe dni potwierdzą, bądź zanegują tę diagnozę.

USD/JPY

Reklama
Reklama

Nieco inaczej sytuacja przedstawia się na parze dolarjena. Tutaj zamiast analogicznej, jak na eurodolarze konsolidacji, mamy od około dwóch miesięcy do czynienia z dość trwałym trendem wzrostowym. Piątkowe umocnienie dolara jedynie go przyspieszyło. Krótkoterminowo w zasadzie większość oporów jest łamana bez najmniejszego problemu, zatem proponuję spojrzeć na sytuację w średnim terminie. Przebicie istotnej, podażowej bariery przy 115.00 (szczyt z kwietnia 2004r.) otworzyło drogę do umocnienia dolara w stronę 123.00, czyli okolic 161,8% wysokości trendu spadkowego kwiecień 2004 - styczeń 2005. Nieco niżej (122.50) można się również spodziewać nasilenia podaży w związku z obecnością wieloletniej linii trendu spadkowego. Aktualny trend wzrostowy, z którym mamy od kilku miesięcy do czynienia nie jest na razie zagrożony. Najbliższym wsparciem, którego przełamanie mogłoby zaniepokoić średnioterminowych posiadaczy długich pozycji w dolarze, jest strefa 115.00 - 116.00, czyli rejon przebitego szczytu z kwietnia 2004, jak również okolice zakresu konsolidacji, która wówczas po wybiciu miała miejsce. Można zakładać, że zejście cen pod ten poziom miałoby szansę zapoczątkować nieco głębszą korektę ostatniego wzrostu na tej parze. Póki wspomniany zakres się trzyma, przewagę nadal mają posiadacze amerykańskiej waluty.

EUR/JPY

Na eurojenie również od kilku tygodni mamy do czynienia z dość wyraźnym trendem wzrostowym. Para ta zachowuje się stosunkowo ciekawie, bowiem raz jest dodatnio skorelowana z dolarjenem, a raz z eurodolarem. Osłabienie eurodolara w końcówce tygodnia przełożyło się również na spadek wartości euro względem jena i tym samym kontynuacja ostatniego trendu wzrostowego stanęła już pod znakiem zapytania. Piątkowe popołudnie przyniosło test około miesięcznej linii trendu wzrostowego, która znajduje się przy cenie 139.40. Można zakładać, że jej przełamanie przełoży się już na pogłębienie spadku i rynek skieruje się w stronę kolejnego, najbliższego wsparcia, czyli 139.11/28. Jeśli spojrzymy na sytuację w średnim terminie, to byki mają się całkiem dobrze i widać tu nieco większe podobieństwo do zachowania dolarjena. Japońska waluta również od kilku miesięcy traci na wartości względem euro. Obecne, nieznaczne osłabienie wynika po części z poziomów, przy jakich kurs się znalazł, czyli strefie maksimów sprzed około roku. 140.70 - 141.57. Biorąc pod uwagę fakt dość dużej dynamiki ostatnich wzrostów, można się spodziewać, że przed ostatecznym atakiem na wspomniany zakres, rynek weźmie jeszcze nieco rozbieg i będziemy świadkami jakieś korekty. Aktualnie stosunkowo bezpiecznym poziomem, do którego korekta może zajść, aby nie zagrozić ostatnim wzrostom, to poziom sierpniowego szczytu, który wyznaczony jest przy cenie 138.18. Można przypuszczać, że zejście pod ten poziom zaowocuje już pogłębieniem korekty ostatniego wzrostu i wówczas jego szybka kontynuacja stanie pod nieco większym znakiem zapytania. Póki co, w średnim terminie przewagę nadal ma popyt.

GBP/USD

Na parze funta względem amerykańskiej waluty również posiadacze dolara mają przewagę. Od około 1,5 miesiąca mieliśmy tu do czynienia z konsolidacją, a więc sytuacja jest bardzo podobna do eurodolara. Jest jednak pewna różnica, bowiem piątkowe umocnienie dolara nie okazało się na tyle silne, aby przełamać poziom 1.74. Impulsem do zapoczątkowania fali spadkowej okazało się przełamanie ponad 2-tygodniowej linii trendu wzrostowego, która była również dolnym ograniczeniem wzrostowego kanału. Warto zauważyć, że niemal z marszu przełamany został poziom 1.7580/90, czyli rejon 61,8% zniesienia korekty z ostatnich tygodni. Można więc zakładać, że kurs skieruje się w stronę październikowego minimum, czyli 1.74. Jego przebicie sygnalizowałoby z kolei spadek w stronę 1.7075, czyli 161,8% wysokości wahań z ostatnich tygodni. Jeśli chodzi o sytuację w średnim terminie na tej parze, to posiadacze dolara nie są tu jeszcze w aż tak dobrej kondycji, jak na eurodolarze. Kurs nadal znajduje się nad poziomem minimów z lipca przy cenie 1.7273. Można zakładać, że dopiero ich przełamanie kończyłoby aktualną korektę i winniśmy być wówczas świadkami wyznaczenia kolejnej, silniejszej fali wzrostu wartości dolara. Za istotny uznałbym obecnie opór przy 1.79. Jego przekroczenie sugerowałoby przedłużenie ostatnich wahań i kontynuacja trendu aprecjacji amerykańskiej waluty musiałaby zostać nieco odłożona w czasie.

USD/CHF

Reklama
Reklama

Z dość ciekawą sytuacją techniczną mamy obecnie do czynienia na parze dolara do franka szwajcarskiego. Piątkowe umocnienie zatrzymało się, jak na razie, na poziomie rejonu maksimów z ostatnich miesięcy przy cenie 1.3080. Można założyć, że wyraźne przełamanie tego poziomu miałoby szansę doprowadzić do wyznaczenia dość dynamicznej fali wzrostowej. Celem w krótkim terminie stałby się wówczas poziom 1.36, czyli 161,8% wysokości ostatniej fali korekcyjnej lipiec - wrzesień. Ponad miesięczny horyzont, w którym rynek się obecnie jeszcze znajduje, jest od dołu ograniczony okolicami 1.2650. Można zatem założyć, że trwałe wybicie poza 1.2650 - 1.3080 przełoży się na wyznaczenie dalszego kierunku zmian cen w średnim terminie. Jeśli spojrzymy na średni termin, to posiadacze dolara w dalszym ciągu mają przewagę i dobre perspektywy. Warto bowiem zauważyć, że wahania, jakie od lipca obserwujemy, doprowadziły do pojawienia się formacji odwróconej RGR, a biorąc pod uwagę poprzedzający ją, dość wyraźny trend wzrostowy, jest to jej szczególny przypadek, gdyż stanowi ona formację kontynuacji (podobnie zresztą wygląda na eurodolarze). Pozostaje zatem nadal czekać na wybicie, przy czym większym prawdopodobieństwem w dalszym ciągu cechuje się wariant wybicia cen górą, czyli kontynuacji dotychczasowego trendu wzrostu wartości dolara.

Rynek krajowy

USD/PLN

Miniony tydzień, a dokładniej piątek, przyniósł na parze dolara do złotego już nieco bardziej wyraźne rozstrzygnięcia sytuacji technicznej. Wspominałem wielokrotnie, że właśnie na tej parze dynamiczne osłabienie złotego, zainicjowane w zeszłym tygodniu, nie przełożyło się na konkretne sygnały techniczne. Cały czas problemem był bowiem opór w strefie 3.28 - 3.33, który z czasem był coraz bardziej naruszany. Minione dni potwierdziły, że podaż najbardziej atakowała na poziomie 3.3150, czyli przy 61,8% zniesieniu ponad 3-miesięcznej fali spadkowej. Piątkowe wybicie ponad ten poziom przełożyło się na wyznaczenie już sygnału sprzedaży złotego. Przełamaniem wspomnianego oporu rynek otworzył sobie obecnie drogę przynajmniej do okolic, skąd poprzednia fala spadkowa została zapoczątkowana, czyli 3.44. Nieco wyżej podaży spodziewałbym się również w rejonie 3.4630, czyli 161,8% wysokości fali spadkowej z drugiej połowy sierpnia, która została zapoczątkowana właśnie z poziomu 3.33. Wariant wzrostowy jest również potwierdzony zachowaniem rynku w średnim terminie. Warto bowiem zauważyć, że wahania, z którymi od sierpnia mamy do czynienia, doprowadziły do ukształtowania formacji odwróconej RGR i piątkowe przełamanie wspomnianej strefy oporu, było tym samym przełamaniem linii szyi tej formacji. W obecnej sytuacji minimalnym zasięgiem wzrostu wydaje się więc lipcowy wierzchołek w okolicach 3.45, natomiast jego ewentualne przekroczenie winno się przełożyć na wzrost do 3.6650, czyli 161,8% wysokości fali spadkowej lipiec - wrzesień. Jak na razie, posiadacze dolara mają w miarę dobre perspektywy w krótkim terminie, a przełamanie 3.45 zmieni te perspektywy również w średnim terminie. Odnośnie ryzyka realizacji takiego scenariusza, to niepożądanym byłoby obecnie zejście pod poziom 3.3150, czyli poprzedni, kilkudniowy opór. Póki rynek trzyma się nad nim, większym prawdopodobieństwem cechuje się wariant aprecjacji dolara.

EUR/PLN

Interesująco przedstawiały się również w minionym tygodniu wahania na eurozłotym. Po zeszłotygodniowym wybiciu z formacji kanału spadkowego, byliśmy w ostatnich dniach świadkami ruchu korekcyjnego / powrotnego do przełamanego wsparcia. Podaży udało się zepchnąć kurs do poziomu 3.95, zatem rejon 3.93, gdzie zlokalizowane było górne ograniczenie niedawnej formacji, pozostał nietknięty. Piątkowe umocnienie dolara na rynku międzynarodowym przełożyło się na dynamiczne umocnienie amerykańskiej waluty względem złotego, a to z kolei przeceniło złotego względem pozostałych walut. W rezultacie tydzień kończymy dość wyraźnym odbiciem od 3.95 i skierowaniem się rynku w stronę 4.00. Obecnie krótkoterminowym oporem jest zeszłotygodniowy wierzchołek przy 4.0150. Można zakładać, że jego przełamanie byłoby tożsame z potwierdzeniem zakończenia korekty. Ostatecznym potwierdzeniem zmiany trendu w średnim terminie byłoby przełamanie 2-letniej linii trendu spadkowego, która obecnie zlokalizowana jest przy cenie 4.0550. W krótkim terminie wsparcie przesuwa się nieco wyżej, czyli do okolic 3.95, które zdołały w minionych dniach zatrzymać napór podaży. Przełamanie tego poziomu sugerowałoby ponowny wzrost zainteresowania ze strony kupujących krajową walutę. Na razie przewagę zdają się mieć posiadacze krótkich pozycji w złotym.

Reklama
Reklama

PLN BASKET

Ostatnie dni na koszyku również przyniosły korektę poprzedniej fali deprecjacji złotego. Tutaj kluczowym w krótkim terminie wsparciem było 3.62 i faktycznie spełniło ono swoje popytowe znaczenie. Nie udało się sprzedającym koszyk eurodolara sprowadzić cen poniżej tego poziomu i w efekcie korekta została w piątek zakończona pojawieniem się kolejnej, silnej fali wzrostowej. Doprowadziła ona niemal jednym ruchem do wskazywanego wielokrotnie poziomu oporu przy 3.69, czyli rejonu górnego ograniczenia sierpniowej konsolidacji. Skierowanie się cen w tę stronę sugerowało właśnie przełamanie 3.62, bowiem znajdował się tam poziom 61,8% zniesienia dynamicznej fali spadkowej, zapoczątkowanej pod koniec sierpnia.

Warto teraz zauważyć, że z kolei przy 3.69 znajduje się 61,8% zniesienie, ale nieco większej fali spadkowej,bo zapoczątkowanej w lipcu. Jeśli popyt zdoła wyprowadzić kurs wyraźnie ponad 3.69, rynek winien się skierować w stronę poziomu, z którego korygowana fala spadkowa została zapoczątkowana, czyli 3.80. Znajduje się tam również poziom docelowy, wynikający z 161,8% wysokości tej nieco mniejszej fali spadkowej, która została już skorygowana dojściem do 3.69. Odnośnie krótkoterminowych wsparć, to najbliższego spodziewałbym się przy 3.6620, natomiast nieco niżej popyt winien być widoczny w dobrze znanym rejonie 3.62. GBP/PLN

Z prawie książkowym ruchem powrotnym mieliśmy w minionych dniach do czynienia na parze funta względem złotego. Przypomnę, że zeszłotygodniowa fala deprecjacji złotego (m.in. problemy z koalicją itp.) doprowadziła do wybicia się cen z około półrocznego kanału spadkowego górą. Waga oporu, jak i dynamika jego przełamania sugerowały, że jest to już dość poważny sygnał zmiany trendu na tej parze. O ile przy tego typu wybiciach nie można od razu spodziewać się zmiany trendu na wzrostowy, o tyle taka sytuacja z pewnością informować może o przynajmniej zakończeniu trendu spadkowego. Otwartym pozostaje wówczas jedynie pytanie, czy przejdzie on od razu we wzrostowy, czy może będziemy świadkami jakieś dłuższej konsolidacji. Wracając już jednak do ostatnich dni, to korekcyjne umocnienie złotego zdołało dotrzeć do okolic niemalże dokładnie przełamanego wcześniej oporu, który zlokalizowany był w rejonie 5.80 - 5.81. Piątkowa przecena krajowej waluty widoczna była również względem funta, a tym samym ruch powrotny został już zakończony, bowiem ceny znalazły się już ponad zeszłotygodniowych wierzchołkiem. Oczywiście krótkoterminowo droga dla kupujących nie jest usłana różami, ale z pewnością podaż straciła już dość poważnie swoją przewagę. Opory w obecnej sytuacji zlokalizowane są w zasadzie na wszystkich, lokalnych szczytach, po których prowadzona była linia trendu spadkowego, bądź jak kto woli, górne ograniczenie spadkowego kanału. W aktualnej sytuacji skupić należałoby się bardziej na wsparciach, bowiem to ich przełamanie będzie sygnalizowało, że aktualny wzrost nie jest jeszcze na tyle silny, aby zapoczątkować korektę o nieco większych rozmiarach. Takim najbliższym wsparciem jest z pewnością wybroniona w ostatnich dniach strefa 5.80 - 5.81. Jest to poziom analogiczny pod względem wagi do 3.62 na koszyku, czy 3.95 na eurozłotym. Ich przełamanie miałoby sporą szansę przełożyć się na wyznaczenie silniejszej fali umocnienia krajowej waluty. Póki się one utrzymują, krótkoterminowy popyt ma w dalszym ciągu przewagę i oczekiwać należy, że taka sytuacja się utrzyma.

CHF/PLN

Reklama
Reklama

Z niemalże analogiczną, jak w przypadku poprzedniej pary, sytuacją mamy do czynienia na franku względem złotego. Chciałbym w tym miejscu położyć nacisk na "niemalże", bowiem jest tu pewna, dość istotna różnica. Otóż zeszłotygodniowe osłabienie złotego również doprowadziło tu do wybicia górą z analogicznego, półrocznego kanału spadkowego, natomiast ostatnie dni, gdzie obserwowaliśmy umacnianie się krajowej waluty, również interpretowane było jako jedynie ruch powrotny po wybiciu. Pewien problem pojawił się jednak w piątek. O ile w przypadku funta do złotego popyt zdołał już przełamać zeszłotygodniowe maksima, a tym samym doprowadzić do zakończenia całego, kilkudniowego ruchu powrotnego, o tyle w przypadku tej pary piątkowy wzrost zatrzymał się dokładnie na zeszłotygodniowym wierzchołku. Bardzo istotne będą zatem najbliższe dni, a w zasadzie już początek nowego tygodnia, bowiem przekonamy się, czy realna staje się tu formacja podwójnego szczytu, czy zeszłotygodniowe wierzchołki zostały przełamane i w efekcie pojawia się kolejna fala spadku wartości złotego. W przypadku cofnięcia się rynku, bardzo dużą wagę przykładałbym do poziomu ok. 2.56, bowiem jego przełamanie byłoby już krótkoterminowym sygnałem sprzedaży. Jest to poziom analogiczny do poziomów dołków wyznaczanych na poprzednich parach w ostatnich dniach. Cofnięcie się teraz rynku pod zakres 2.55 - 2.56 byłoby już sygnałem słabości ostatniego, wzrostowego odbicia i zamiast interpretować je jako zaczątek nowego trendu, bardziej przychylić należałoby się wówczas do określenia tego jako jedynie korekty, bądź pułapki sygnału sprzedaży złotego. Póki ceny trzymają się nad wskazanym zakresem, nadal większym prawdopodobieństwem cechuje się wariant aprecjacji szwajcarskiej waluty względem złotego. Wspomnianym, krótkoterminowym oporem jest oczywiście 2.5950, czyli zeszłotygodniowy wierzchołek. Jego przełamanie otwierałoby w krótkim terminie drogę do 2.6350, natomiast przełamanie tego oporu winno się w konsekwencji przełożyć na wzrost do ok. 3.7250, czyli 161,8% wysokości fali spadkowej, zapoczątkowanej pod koniec sierpnia. W tym rejonie znajduje się również początek / podstawa półrocznej formacji kanału. Zwykle po wybiciu się tego typu formacji rynek kieruje się właśnie do ich podstawy. Póki co, perspektywy szwajcarskiej waluty wydają się dobre.Tomasz Gessner

FOREX - DESK

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama