Nieco wyżej oporem będzie oczywiście zakres niedawnych minimów, czyli 1.1875 - 1.19. Można zakładać, że aktualna próba wzrostu jest tu jedynie ruchem powrotnym po przełamaniu linii szyi formacji RGR. Spore znaczenie będzie miało właśnie zachowanie się kursu przy cenie 1.19. Jeśli z tych okolic, bądź niższych, rynek zawróci i dolar zacznie się ponownie umacniać, to sugerowałoby to jedynie ruch powrotny, a tym samym jedynie kwestią czasu byłoby ponowne ustanowienie nowych minimów na tej parze. Jeśli jednak kupującym udałoby się wyprowadzić ceny zdecydowanie ponad 1.19, wówczas może to nieco bardziej ośmielić kolejny popyt, bowiem sugerowałoby to wówczas pojawienie się pułapki wybicia. Można zatem stwierdzić, że dopóki ceny znajdują się pod 1.19, dopóty podaż (posiadacze dolara) ma na tej parze zdecydowanie przewagę. Sygnałem jej utrzymania będzie przełamania wczorajszego dołka w okolicach 1.17.
USD/JPY
Osłabienie dolara widoczne jest również na dolarjenie. Wspomniałem tu jednak już wczoraj, że na tej parze coraz bardziej zmniejsza się popytowa presja, która jeszcze niedawno była bardzo wyraźna. Obecnie kurs porusza się w niewielkim, krótkoterminowym kanale spadkowym, którego zakres to 116.80 - 117.60. Można więc zakładać, że ewentualne wybicie się z niego górą miałoby szansę doprowadzić do ponownego zainteresowania się kupnem dolara i próby skierowania cen w stronę ostatnich maksimów przy 118.40. Biorąc pod uwagę dość silną falę wzrostową, która poprzedza aktualnie ukształtowany kanał spadkowy, można się tu doszukiwać formacji prowzrostowej flagi. Do dynamicznego wybicia z niej górą, a co za tym idzie kontynuacji trendu aprecjacji dolara, przydałby się jednak również impuls z pozostałych par, czyli np. zakończenie wspomnianego wcześniej ruchu powrotnego na eurodolarze. W przypadku wybicia się cen z kanału dołem, spodziewać należałoby się pogłębienia korekty do okolic kolejnego wsparcia, które zlokalizowane jest przy cenie 115.80 - 116.00.
EUR/JPY
Wyhamowanie spadków na eurodolarze przełożyło się również na ustabilizowanie ostatniej przeceny na eurojenie, który wyraźnie zwiększył korelację z eurodolarem w ostatnich dniach. Warto jednak zauważyć, że choć krótkoterminowo podaż zyskała tu przewagę, to jednak w średnim terminie aktualny spadek nadal uważać należy jedynie za ruch powrotny w stronę górnego ograniczenia kilkumiesięcznego kanału spadkowego, z którego doszło w październiku do wybicia. Jest ono obecnie zlokalizowane przy cenie 137.60 i można zakładać, że dopiero wyraźny spadek pod ten poziom (za filtr uznać można również cenę 137.00 - linia trendu wzrostowego) kazałby się spodziewać pogłębienia fali deprecjacji euro. Jeśli natomiast zakres wsparcia zdoła się wybronić, to nadal realnym byłoby skierowanie się cen w stronę ostatnich wierzchołków, czyli 141.15. Aktualnie spadek zatrzymał się na poziomie ok. 137.80, czyli 50% zniesieniu poprzedniej fali wzrostowej, zapoczątkowanej we wrześniu. Korekta nie jest zatem może zbyt płytka (za takową uważa się zatrzymanie na 38,2%), ale z drugiej strony nie przekreśla jeszcze możliwości popytu. W tym układzie dopiero spadek pod wspomniane 137.00 w zasadzie zakończyłby aktualną falę wzrostową (znajduje się tam również 61,8% zniesienie), a tym samym liczyć należałoby się ze spadkiem w stronę wrześniowego dołka przy 134.50.