Reklama

Komentarz poranny Palladia.pl

Rynek krajowy W pierwszych godzinach środowej sesji złoty powiększył wzięte dzień wcześniej zyski. Kurs EUR/PLN spadł do 3,9840, a kurs USD/PLN zniżkował do 3,3850. Niektórzy wzmocnienie naszej waluty tłumaczyli wypowiedzią premiera Kazimierza Marcinkiewicza dla środowej Polityki, w której podkreślił, że w jego opinii Polska spełni kryteria konwergencji w 2009 r.

Publikacja: 10.11.2005 08:55

Teoria ta wydaje się jednak bardzo naciągana. Po pierwsze wypowiedź ta skłania bardziej do skrócenia pozycji w złotym niż do ich budowania. Po drugie bardziej prawdopodobne jest to, że podobnie jak dzień wcześniej inwestorzy realizowali zyski z ostatniego osłabienia złotego.

Zgodnie z naszymi oczekiwaniami do dalszej aprecjacji złotego nie doszło i na poziomach tych uaktywnili się - i to wyraźnie - kupujący walutę. Cena euro w środę wieczorem wzrosła do 4,0340. Cena dolara zwyżkowała do 3,4370. W czwartek rano kurs EUR/PLN powiększył wzrosty do 4,0455 (najwyżej od 31 sierpnia br.), cena USD/PLN do 3,4385 (najwyżej od 26 lipca br.). Powód niezmiennie ten sam - obawy inwestorów o to, że mniejszościowy rząd Marcinkiewicza jest popierany przez partie radykalne, a to źle wróży polskiej gospodarce.

O godz. 9:00 rozpoczęło się expose premiera. Po jego zakończeniu i po dwugodzinnej przerwie rozpocznie się debata, a głosowanie nad wotum zaufania dla nowego rządu zaplanowano na godz. 19:30. Prawdopodobieństwo porażki ekipy Marcinkiewicza jest minimalne. Pis oczywiście będzie za. Samoobrona, LPR i PSL ostateczną decyzję podejmą po jutrzejszym expose, ale trudno oczekiwać, żeby zagłosowały inaczej niż na TAK. PO i SLD będą głosowały przeciw.

Doradzamy otrzymanie otwartych wczoraj krótkich pozycji w złotym. Prawdopodobieństwo dalszej deprecjacji naszej waluty jest wysokie. Tym bardziej, że przed nami bardzo mało płynny piątek.

Rynek międzynarodowy

Reklama
Reklama

Podczas środowej sesji kurs EUR/USD ulegał nerwowym wahaniom w zakresie 1,1720 - 1,1790 i tym samym pozostawał nieznacznie powyżej najniższego do dwóch lat poziomu 1,1710, który ustanowił we wtorek. Podobnie jak we wtorek silny techniczny opór na 1,1800 wytrzymał, i tak jak się spodziewaliśmy wszystkie podejścia w jego okolice były wykorzystywane do sprzedaży wspólnej waluty. Pierwsze godziny czwartkowego handlu nie zmieniły zbytnio obrazu rynku. Wahania kursu zawęziły się do 30 pkt. 1,1750 - 1,1780.

Inwestorzy z niepokojem oczekują na publikowane po południu bardzo ważne dane z USA. Według prognoz ceny importu mają spaść, a deficyt handlowy ma być rekordowo wysoki - oba te czynniki nie świadczą za zakupami dolarów. Z drugiej jednak strony na korzyść amerykańskiej waluty przemawia rosnąca dysproporcja pomiędzy poziomem stóp procentowych w USA i Eurolandzie. Jak na razie nie zanosi się jednak na to, aby bank centralny USA, przy solidnie rozwijającej się gospodarce zaprzestał podwyżek. Trudno też uwierzyć, aby "skostniały" Europejski Bank Centralny jeszcze w tym roku zdecydował się na pierwszą od ponad dwóch lat zmianę i zacieśnienie polityki pieniężnej, pomimo ostatnich mniej lub bardziej ukrytych jastrzębich wypowiedzi Trichet?a, Mersch?a, czy też Weber?a.

Kurs EUR/USD nadal pozostaje w 90 pkt przedziale 1,1710 - 1,1800. W dalszym ciągu sądzimy, że bardziej prawdopodobne jest to, że wyjdzie on z niego dołem. Poziomy 1,1780-1,1800 nadal rekomendujemy do sprzedaży euro.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama