Reklama

FOREX - DESK: Komentarz tygodniowy

Minione dni były stosunkowo ważne dla sytuacji na międzynarodowym rynku walutowym. Kluczowym wydarzeniem było przełamanie na eurodolarze wsparcia przy cenie 1.19. Co istotne, rynek nie zdołał się cofnąć nad ten poziom, co w tym układzie stanowi niejako potwierdzenie wagi sygnału kupna amerykańskiej waluty w długim terminie.

Publikacja: 14.11.2005 06:27

Układ sił został zatem zmieniony i należy się spodziewać w dłuższym terminie na większości par dolarowych, jak i pośrednio powiązanych z dolarem, aprecjacyjnego oddziaływania amerykańskiej waluty. Znalazło to również swoje przełożenie w relacji dolara do złotego, gdzie odnotowaliśmy dość znaczące wzrosty. Można obecnie zakładać, że spora ilość niewiadomych odnośnie sytuacji politycznej na krajowym rynku została już rozwiana. Rząd Kazimierza Marcinkiewicza uzyskał wotum zaufania, a zatem groźba przedterminowych wyborów została odsunięta. Warto jednak podkreślić, że osłabienia krajowej waluty w ostatnim czasie nie należy bezpośrednio wiązać z sytuacją na naszej scenie politycznej. Była ona jedynie chwilowym impulsem, który pomógł wygenerować techniczne sygnały sprzedaży złotego. Obecnie krajowa waluta nie ma zbyt dobrych perspektyw w krótkim, jak i średnim terminie. Jest to rezultatem zarówno wygenerowanych i podtrzymanych sygnałów jej sprzedaży, jak również efekt drożejącego na rynku międzynarodowym dolara (m.in. wspomniane przełamanie 1.19 na eurodolarze), czy chociażby kwestia polityki monetarnej, czyli malejącego spreadu pomiędzy oprocentowaniem dolara i złotego (z uwzględnieniem premii za ryzyko).

Minione dni nie były zbyt ciekawe pod względem publikacji makroekonomicznych. Nieco bardziej interesująco pod tym względem powinien się przedstawiać najbliższy tydzień. Pierwsze dane z rynku amerykańskiego zostaną zaprezentowane we wtorek, a będą to inflacja PPI, indeks NY Empire State oraz sprzedaż detaliczna. W środę zapoznamy się również z inflacją, ale tym razem w cenach konsumentów (CCI), jak również z poziomem zapasów w firmach, przepływami kapitału do USA (istotne zwłaszcza w kontekście wspomnianej polityki monetarnej) oraz tygodniowymi zmianami zapasów paliw. Na czwartek zaplanowano publikację danych z rynku nieruchomości, czyli liczbę zezwoleń na budowy nowych domów oraz faktycznie rozpoczętych inwestycji budowlanych. Opublikowana zostanie również cotygodniowa ilość wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, wykorzystanie potencjału produkcyjnego oraz indeks Philadelphia FED. Na piątek zaplanowano jedynie publikację indeksu wskaźników wyprzedzających LEI. Sporo ciekawych danych mamy również w kalendarzu z rynku krajowego na najbliższy tydzień. Zapoznamy się z inflacją CPI za październik, wrześniowym bilansem płatniczym, poziomem przeciętnego wynagrodzenia oraz wskaźnikami cen produkcji sprzedanej i budowlano - montażowej oraz dynamiką produkcji przemysłowej i budowlano - montażowej. Najbliższe dni będą więc stosunkowo ciekawe pod względem publikacji. Proponuję teraz przyjrzeć się sytuacji technicznej na poszczególnych parach.

Rynek zagraniczny

EUR/USD

Miniony tydzień na parze eurodolara przyniósł bardzo ważne, długoterminowe sygnały. Mowa oczywiście o przełamaniu wsparcia przy 1.19, gdzie znajdowała się linia szyi ponad półrocznej formacji RGR. Samo zejście pod ten poziom dokonało się jeszcze w ubiegły piątek w godzinach popołudniowych. Istotne były jednak właśnie minione dni, bowiem czekaliśmy na potwierdzenie, bądź zanegowanie wybicia. Ponieważ rynek nie cofnął się ponownie nad 1.19 (pułapka) sygnał kupna dolara o charakterze długoterminowym można uważać za obowiązujący. Piątkowe popołudnie upływa już pod znakiem wahań w rejonie 1.17, a zatem stosunkowo daleko od wspomnianej linii szyi. Co więcej, w ciągu ostatnich dni nie było widać nawet chęci do wykonania ruchu powrotnego w stronę linii szyi. Jedyne, na co było stać popyt to chwilowe wstrzymanie przeceny i kilkudniowa konsolidacja w zakresie ok. 1.17 - 1.18, która nota bene doprowadziła do ukształtowania prospadkowej formacji trójkąta symetrycznego (wybicie dołem w nocy z czwartku na piątek). Jak na razie posiadacze dolara mogą się zatem czuć dość dobrze ze swoimi pozycjami. Istotną strefą oporu jest teraz w krótkim terminie zakres właśnie konsolidacji z ostatnich dni w rejonie 1.17 - 1.18, natomiast wyżej podaży spodziewałbym się w okolicach 1.187Jak na razie to podaż ma na tej parze przewagę, natomiast z zasięgu długoterminowej formacji RGR wynika obecnie spadek w stronę 1.00 - 1.02. Przy założeniu kontynuacji umacniania dolara, w krótkim terminie wsparcia spodziewałbym się w okolicach 1.1570, czyli 261,8% wysokości horyzontu z ostatnich dni.

Reklama
Reklama

USD/JPY

Posiadacze dolara mają się również w miarę dobrze w relacji do jena japońskiego. Trend wzrostowy jest tu kontynuowany, jednakże mankamentem wydają się krótkoterminowe problemy z nadążaniem za eurodolarem. W średnim terminie trend wzrostowy oczywiście ma się bardzo dobrze i nie widać specjalnie zagrożeń. Przełamany został poziom 113.50, czyli 61,8% zniesienie fali spadkowej, zapoczątkowanej z wierzchołka z 2003r., a zatem można się obecnie spodziewać skorygowania cen do poziomu, skąd spadek został zapoczątkowany, czyli 120.70. Krótkoterminowo przewagę także mam popyt. Ceny cały czas utrzymują się blisko szczytów i nie widać nawet chęci do wyznaczenia jakieś głębszej korekty aktualnego trendu wzrostowego. Najbliższego wsparcia spodziewałbym się przy cenie 116.84, natomiast nieco niżej popyt winien być również widoczny na poziomie 116.10 oraz 115.00. Jak na razie, nadal większym prawdopodobieństwem cechuje się kontynuacja wzrostu w krótkim terminie, natomiast dopiero zejście pod któreś ze wsparć kazałoby zmienić to podejście.

EUR/JPY

Ciekawie przedstawia się aktualna sytuacja na parze eurojena. Tutaj również w średnim terminie widoczna jest presja spadku wartości japońskiej waluty. Ostatnie tygodnie przyniosły jednak jej poważne umocnienie (w ślad za spadającym euro do dolara). Warto jednak zauważyć, że rynek nie zdołał jak na razie przełamać okolic 137.50, gdzie zlokalizowane jest górne ograniczenie ponad rocznego kanału spadkowego, z którego ceny wyszły w październiku górą. Aktualne zatrzymanie korekty na jego ograniczeniu sugeruje zatem, że mamy do czynienia jedynie z ruchem powrotnym, który stanowi potwierdzenie ostatniego wybicia. Co więcej, zatrzymanie się w obecnym rejonie dokonało się również na poziomie kilkumiesięcznej linii trendu wzrostowego. W krótkim terminie rynek testował wsparcie dwukrotnie i piątkowe popołudnie przynosi ponownie presję wzrostu wartości euro. Warto zauważyć, że ukształtowana została tu kilkudniowa formacji podwójnego dna z linią szyi przy cenie 138.75. Można więc zakładać, że wyjście wyżej stanowiłoby już sygnał zakończenia aktualnej korekty i liczyć należałoby się z możliwością wzrostu w stronę zeszłotygodniowych maksimów, czyli 141.15. Z kolei ich przełamanie kazałoby się spodziewać zakończenia całego ruchu powrotnego w średnim terminie i trend wzrostowy byłby wówczas kontynuowany. Wsparciem w krótkim terminie są oczywiście ostatni dołki, czyli rejon 137.50. Wyraźne zejście niżej przekreślałoby już w dużej mierze ostatnie dokonania popytu i liczyć należałoby się ze znacznym pogłębieniem korekty aktualnego trendu aprecjacji euro w średnim terminie. Jak na razie nadal jest realna szansa na powrót w stronę listopadowych maksimów.

GBP/USD

Minione dni również charakteryzowały się umocnieniem dolara względem funta. Udało się tu podaży przełamać październikowe minima przy 1.74. Siła spadków nie okazała się jednak na tyle duża, aby wybić rynek pod minima z lipca, które wyznaczone zostały na poziomie 1.7273. Pozytywny dla posiadaczy amerykańskiej waluty może się jednak okazać fakt, że jak na razie nie widać specjalnie chęci do wyznaczenia jakieś korekty ostatniej fali spadkowej i ceny w zasadzie trzymają się niedaleko minimów. Korekta z ostatnich dni przybrała jedynie formą lekko wzrostowego kanału sugerującego flagę. Niestety rynek podczas piątkowych notowań niespecjalnie reaguje na naruszenia jego dolnego ograniczenia, zatem trzeba się liczyć z tym, że prospadkowa flaga może zostać załamana i nie doczekamy się zbyt szybko kolejnej, silniejszej fali aprecjacji amerykańskiej waluty. Póki jednak ceny trzymają się stosunkowo niedaleko od minimów, nadal bardziej prawdopodobnym wydaje się wariant umacniania dolara. Najbliższych oporów doszukiwałbym się przy cenie 1.7513 oraz 1.7613. Można zakładać, że ich sforsowanie przekładałoby się na zapoczątkowanie jakieś głębszej korekty ostatniej fali spadkowej. Sytuacja posiadaczy dolara jest również w miarę dobra w perspektywie średnioterminowej i dopiero wybicie się ponad poziom 1.79 miałoby szanse zmniejszyć ich przewagę.

Reklama
Reklama

USD/CHF

Presja popytowa na dolarze amerykańskim widoczna jest także względem szwajcarskiej waluty. W krótkim terminie sytuacja techniczna jest z grubsza podobna do pozostałych par, czyli również mamy do czynienia z krótkoterminowym, kilkudniowym horyzontem w górnej części ostatniego wzrostu wartości dolara. Mniej więcej analogicznie do eurodolara, również tutaj ukształtowany został trójkąt symetryczny, tyle tylko, że ceny jak na razie oscylują w okolicach jego górnego ograniczenia i do wybicia jeszcze nie doszło. Nie zmienia to jednak faktu, że formacja ma taką samą wymowę, jaką miała w przypadku eurodolara, czyli prodolarową (w tym wypadku za bardziej prawdopodobny uznać należałoby wariant wybicia górą). Obecnie zakres wspomnianego trójkąta to 1.3050 - 1.3150. Abstrahując jednak na chwilę od sytuacji krótkoterminowej należy zauważyć, że aktualnie kurs doszedł do bardzo istotnych poziomów ze średnio i długoterminowego punktu widzenia. W rejonie 1.3080 - 1.3230 znajdują się bowiem wierzchołki z kwietnia 2004 oraz lipca tego roku. Co więcej, zlokalizowany jest tam również poziom ostatniego, 61,8% zniesienia całego trendu spadkowego sierpień 2003 - grudzień 2004. Jeśli udałoby się wyraźnie wybić ponad wskazany rejon, to otwarta zostałaby tym samym droga do poziomu, skąd wspomniany trend spadkowy został zapoczątkowany, czyli 1.4270. Po drodze zostałyby do pokonania poziomy docelowe, wynikające z 161,8% wysokości poprzednich korekt, czyli okolice 1.36 oraz 1.38. Wybicie się ponad wskazany zakres byłoby mniej więcej porównywalne pod względem wagi do przełamania 1.19 na eurodolarze. Jak na razie sytuacja posiadaczy dolara jest zatem nadal korzystna, natomiast najbliższym, krótkoterminowym sygnałem zapowiadającym osłabienie, byłoby zejście pod poziom 1.3050.

Rynek krajowy

USD/PLN

Minione dni na krajowym rynku walutowym można uznać za stosunkowo istotne. W trakcie tygodnia pojawiło się tu bowiem dość wyraźne umocnienie złotego. Otwartym pozostało tym samym pytanie, czy jest to jedynie niewielka korekta po ostatnim wybiciu, czy może próba ponownego skierowania się cen w rejon, w jakim oscylowały one jeszcze w ubiegłym tygodniu, czyli poniżej 3.3150. Jak się jednak okazało, umocnienie złotego było jedynie ruchem powrotnym i druga część tygodnia przyniosła już ponownie umocnienie dolara względem krajowej waluty. W piątek udało się przełamać poziom 3.4350, jednakże niewiele wyżej widać oddziaływanie podaży w zakresie oporu 3.44 - 3.46, czyli rejonu lipcowych maksimów. Można zakładać, że dopiero ich trwałe przełamanie będzie sygnałem zmian o charakterze średnioterminowym. Zdecydowane wyjście wyżej winno się w konsekwencji przełożyć na umocnienie dolara do poziomu 3.6650, czyli 161,8% wysokości poprzedniej fali spadkowej lipiec - wrzesień. Istotnym w krótkim terminie wsparciem pozostaje nadal cena 3.3150, która niedawno była ważnym oporem. Zejście pod ten poziom załamywałoby już pozytywną wymowę rynku, jaką popyt zdołał sobie w ostatnich dniach wypracować. Najbliższym wsparciem jest cena 3.38 i jego przełamanie otwierałoby drogę w stronę wspomnianego 3.3150. Póki co, posiadacze dolara w dalszym ciągu utrzymują przewagę.

EUR/PLN

Reklama
Reklama

Złoty osłabił się w minionym tygodniu również względem euro, jednakże tutaj skala deprecjacji krajowej waluty jest już nieco mniejsza i rynek ma wyraźnie kłopot z dalszym, dynamicznym wzrostem. Jeśli spojrzymy jednak na wykres dzienny, sprawa staje się jasna. W okolicach 4.04 - 4.05 przebiega właśnie 2-letnia linia trendu spadkowego. Można więc zakładać, że ważą się aktualnie losy rynku w długim terminie. Warto podkreślić, że jest ona oparta o 3 wierzchołki, zatem jej wiarygodność jest już nieco większa. Jeśli udałoby się ją kupującym przełamać, można by wówczas mówić o zmianie trendu na nieco szerszą skalę i winniśmy być wówczas świadkami zdecydowanie mocniejszego ruchu, umacniającego euro. W krótkim terminie nadal posiadacze europejskiej waluty mają przewagę, natomiast istotnym wsparciem jest cena 3.95. Można zakładać, że zejście pod ten poziom w sporej mierze zaprzepaściłoby ostatnie dokonania kupujących, a tym samym można by mówić o pułapce sygnału sprzedaży. Póki zatem wspomniane wsparcie się trzyma, posiadacze euro nadal mają przewagę.

PLN BASKET

Umocnienie dolara oraz euro względem krajowej waluty w ostatnich dniach znalazło oczywiście również swoje odzwierciedlenie w zachowaniu koszyka do złotego. Ten konsekwentnie wspina się na coraz wyższe poziomy, potwierdzając tym samym krótkoterminową przewagę popytu. Tydzień kończymy w okolicach 3.74, czyli rejonie 261,8% wysokości niedawnej korekty (ruch powrotny do 3.62). Kluczowym poziomem oporu nadal pozostaje rejon 3.8135, czyli okolice majowego wierzchołka. Dopiero jego wyraźne sforsowanie otwierałoby dobre perspektywy w średnim terminie dla posiadaczy krótkich pozycji w złotym. Warto jednak zwrócić uwagę, że dość prawdopodobny wydaje się przynajmniej test okolic 3.80 - 3.8135, bowiem przekroczone zostało ostatnie, 61,8% zniesienie poprzedniego spadku zlokalizowane przy 3.69. Pierwszymi sygnałami, które miałyby prawo zaniepokoić inwestorów grających na spadek wartości złotego, byłoby obecnie przełamanie poziomu 3.66 - 3.68. Bardzo niepożądaną byłaby również porażka przy cenie 3.62. Jak na razie, popyt zdaje się radzić sobie całkiem nieźle, zatem dopóki pierwsze ze wskazanych wsparć nie zostanie przełamane, dopóty w dalszym ciągu większym prawdopodobieństwem cechował się będzie wariant kontynuacji aprecjacji koszyka.

GBP/PLN

Ostatnia presja spadku wartości krajowej waluty jest również dość dobrze widoczna na parze funta względem złotego. Tutaj z trendem wzrostowym mamy w sumie do czynienia od mniej więcej połowy października i jak na razie, popyt zdaje się nie dawać za wygraną. Najbardziej istotnym w średnim terminie sygnałem było wybicie się z półrocznego kanału spadkowego górą. Od tego momentu trend spadkowy można było już uznać za zakończony. Co więcej, wybicie zostało idealnie potwierdzone wykonaniem ruchu powrotnego. Obecnie ceny pną się zatem coraz wyżej i piątkowe godziny handlu przyniosły już atak na okolice poziomu 6.00. Warto jednak zauważyć, że cały ten ostatni wzrost wartości funta przyjął kształt klina zwyżkującego, a zatem liczyć należałoby się z możliwością wybicia z niego dołem. Aktualnie zakres jego ograniczeń to 5.91 - 6.00. Można zatem zakładać, że póki ceny trzymają się w zakresie wspomnianej formacji, przewagę na tej parze mają nadal posiadacze długich pozycji. Ostatnie wybicie ze spadkowego kanału sugeruje obecnie możliwość skierowania się cen do jego podstawy, czyli w tym układzie do okolic 6.17.

Reklama
Reklama

CHF/PLN

Mniej więcej analogiczna sytuacja ma obecnie miejsce na parze franka względem złotego. Ceny w średnim terminie również opuściły analogiczny, półroczny kanał spadkowy górą, ale cały wzrost, jaki od kilku tygodni obserwujemy, ukształtował klin zwyżkujący, który może w tym układzie zapowiadać jedynie korektę poprzedniego spadku. Aktualne ograniczenia wspomnianej formacji to 2.60 - 2.6250.

Miejsca na dalsze oscylacje robi się tu zatem coraz mniej, a to z kolei sugeruje, że niebawem powinniśmy się już doczekać rozstrzygnięcia. Końcówka tygodnia przyniosła już atak na górne ograniczenie formacji i cały czas widoczna jest dość wyraźna presja kupujących. Najlepszym dla posiadaczy długich pozycji rozwiązaniem byłoby teraz opuszczenie tego klina górą, bowiem o ile jest to formacja sugerująca wybicie dołem (gdy poprzedza ją trend spadkowy), to w przypadku wybicia z niej górą wzrost winien ulec jeszcze większemu przyspieszeniu, a cała, negatywna wymowa formacji zostaje dość wyraźnie zmniejszona. Odnośnie analogi do poprzedniej pary, to oczywiście również w przypadku franka docelowo spodziewać można się skierowania kursu w stronę podstawy półrocznego kanału, z którego niedawno ceny się wybiły, czyli do okolic 2.7350. Ruch w ten rejon byłby realny w przypadku przełamania poziomu 2.6350 (sierpniowy wierzchołek). W okolicach 2.7250 znajduje się bowiem 161,8% wysokości poprzedniej fali spadkowej, właśnie zapoczątkowanej z sierpniowego maksimum. Negatywnym dla posiadaczy długich pozycji impulsem byłoby przełamanie dolnego ograniczenia wspomnianego klina. Kolejnych wsparć spodziewać należałoby się na poziomach poprzednich, lokalnych minimów, o które podstawa klina została oparta, czyli przy 2.58 oraz 2.5550 - 2.56. Póki co, przewagę nadal ma popyt i zakładać należy jej utrzymanie.

Tomasz Gessner

FOREX - DESK

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama