Przyczyn tego stanu rzeczy nie należy doszukiwać się w sytuacji politycznej, która mimo tego, że w dalszym ciągu pozostaje niejasna nie wpływa już w dużym stopniu na notowania naszej waluty. Zyskujący na międzynarodowych rynkach dolar amerykański w dalszym ciągu powoduje wycofywanie kapitału z naszego regionu. Reakcja jest o tyle zaskakująca, że rynek papierów dłużnych praktycznie nie odczuwa tej sytuacji natomiast złotówka nieznacznie traci. USD/PLN znalazł się ponownie niedaleko szczytów z lipca bieżącego roku i bardzo prawdopodobny jest atak na ten poziom jeszcze w dniu dzisiejszym . EUR/PLN w dalszym ciągu oscyluje w pobliżu 4,00 złotych. Jutro Ministerstwo Finansów zaplanowało przetarg obligacji 10-letnich. Wstępną ofertę szacowano na 1-2,5 mld złotych jednak jutrzejsza aukcja będzie zawierała się w dolnej granicy tego przedziału. Popyt powinien bez problemów przekroczyć podaż, a uzyskane rentowności będą zapewne zbliżone do obecnych notowań z rynku wtórnego. Powrót naszej waluty do długoterminowej tendencji aprecjacyjnej wydaje się być kwestią czasu. Rynek powinien niebawem większą uwagę skupiać na sytuacji fundamentalnej naszej ekonomii.
Kolejne minimum w okolicach poziomu 1.1640 potwierdza tendencję spadkową wspólnej waluty względem dolara amerykańskiego. W obecnej chwili widzimy jak bardzo istotna była bariera 1.1875, która kilkukrotnie w ostatnich latach powstrzymywała dalsze spadki. Przewaga dolara wynika w głównej mierze z wyższego poziomu krótkoterminowej stopy procentowej niż w strefie euro jednak należy wskazać iż są to dwie różne gospodarki o bardzo odmiennej strukturze i kosztach funkcjonowania podmiotów gospodarczych. Biorąc pod uwagę te czynniki dalszy spadek EUR/USD jest jak najbardziej uzasadniony.