Reklama

Komentarz poranny Palladia.pl

Codzienny Puls Rynku 23 listopada 2005 r., godz. 9:59 FED wprowadził zamieszanie na rynkach Rynek krajowy: Wtorek nie zapowiadał jeszcze burzy na rynkach, która rozpętała się dzisiaj rano. Wczoraj złoty był stabilny oscylując wokół 13,45 proc. odchylenia od parytetu - kurs EUR/PLN oscylował wokół 3,97, a USD/PLN 3,3850 uprzednio podchodząc pod 3,40.

Publikacja: 23.11.2005 09:11

Dzisiaj rano za jedno euro płacono już tylko 3,9550 zł, a za dolara 3,34 zł (godz. 9:19). Takie silne przesunięcie to wynik opublikowanych wczoraj zapisków z listopadowego posiedzenia amerykańskiego FED. Pojawienie się możliwości szybszego zakończenia cyklu podwyżek stóp procentowych sprawiło, że inwestorzy odwrócili się od dolara i ponownie zaczynają szukać okazji inwestycyjnych na rynkach emergin markets. To dlatego dzisiaj rano na wartości poza złotym zyskał także węgierski forint - EUR/HUF spadł z 254,00 do 252,60.

Rząd zadecydował wczoraj, że poprze unijny budżet na przyszły rok - taką informację przekaże dzisiaj osobiście premier Marcinkiewicz przewodniczącemu Komisji Europejskiej. Nadal dopracowywana jest kwestia rządowej autopoprawki do budżetu, która zdaniem obserwatorów powinna zostać dobrze przyjęta przez rynki. Tyle, że warto pamiętać o kilku istotnych kwestiach - rząd jest mniejszościowy i cały czas będzie musiał szukać poparcia i to głównie wśród dotychczasowych parlamentarnych koalicjantów - LPR i Samoobrony. Ci z kolei mogą wykorzystać ewentualne postawienie wniosku o odwołanie minister finansów Teresy Lubińskiej, które może złożyć SLD, do osiągnięcia własnych korzyści. Zresztą tak, czy inaczej, początek grudnia, kiedy to w Sejmie będzie rozpatrywana rządowa autopoprawka do budżetu, może być dosyć gorący. Warto chociażby przytoczyć dosyć ciekawe pomysły LPR i Samoobrony nt. rozwiązania problemu bezrobocia.

Wczoraj opublikowane zostały także dane makro. O godz. 16:00 Narodowy Bank Polski podał, że w październiku wskaźnik inflacji bazowej netto wyniósł 1,2 proc. r/r wobec oczekiwanych 1,3 proc. r/r. Ich wpływ nie koniecznie musi być istotny. Po pierwsze na rynku nie oczekuje się już cięcia stóp procentowych w listopadzie. Po drugie kluczowe będą przyszłotygodniowe dane o wzroście gospodarczym za III kwartał. Ważniejsza może być wypowiedź Leszka Balcerowicza. Powołując się na wyliczenia swoich analityków przyznał on wczoraj, że inflacja w przyszłym roku może dojść do środka celu RPP, czyli 2,5 proc. r/r. Jego zdaniem wpływ na to mają wyższe niż szacowano wcześniej ceny ropy. Później spodziewa się on stabilizacji inflacji w w/w okolicy.

Podsumowując, za dzisiejszy ruch w większym stopniu odpowiedzialny wydaje się FED, niż polskie fundamenty wobec których optymizm wydaje się być nieco przesadzony. Dzisiaj rynek zwracać będzie uwagę na dwie kwestie: przetarg zamiany obligacji i informacje napływające z Sejmu, gdzie ma chociażby być rozważana kwestia becikowego, czyli dodatkowych wydatków. Technika pokazuje, że silnym wsparciem na EUR/PLN są poziomy 3,9470-3,95. Naruszenie poziomu 3,96 jest jednak negatywne, gdyż sprawia, że rynkowi trudniej będzie się teraz podnieść na wyższe poziomy. Cel na poziomie 3,9850 w perspektywie najbliższych dni nadal jest aktualny. W przypadku USD/PLN silnym wsparciem są okolice 3,3290 i obecne 3,34. Tutaj podobnie jak w poprzednim przypadku, negatywnym faktem jest naruszenie poziomu 3,36, który stał się teraz oporem.

Rynek międzynarodowy:

Reklama
Reklama

Wtorek przyniósł sporo emocji na rynku eurodolara. Początkowo kurs spadł w okolice 1,1685, aby w kolejnych godzinach ustabilizować się nieco powyżej 1,17. Pomogły w tym informacje z Niemiec, gdzie doszło do oficjalnego zaprzysiężenia rządu kanclerz Angeli Merkel, a także kolejne wypowiedzi nt. podwyżek stóp procentowych w strefie euro. Zdaniem członka Europejskiego Banku Centralnego, Nouta Wellinka bank centralny powinien podnosić stopy małymi krokami, tak aby później ich szybko nie obniżać. Z kolei w wypowiedzi dla agencji Bloomberg premier Włoch, Silvio Berlusconi powiedział, że nie obawia się podwyżki stóp procentowych w strefie euro. Część inwestorów odebrała to jako sygnał, iż środowisko polityczne nie będzie sprzeciwiać się potencjalnym decyzjom banku centralnego.

Kluczowa okazała się jednak dopiero publikacja zapisków z listopadowego posiedzenia FED, które okazały się sporym zaskoczeniem dla rynku i wyraźnie osłabiły dolara. Stwierdzono, że niektórzy członkowie FED rozważali zmianę języka komunikatu, tak aby przygotować rynek na zakończenie cyklu podwyżek stóp procentowych. Pojawiła się także kwestia coraz uważniejszego analizowania danych makroekonomicznych. Co to oznacza? Niewykluczone, że bank centralny liczy się ze spowolnieniem gospodarki w przyszłym roku, a kwestia trzech 25 p.b. podwyżek w perspektywie do kwietnia 2006 r. zaczyna być ryzykowna. Nerwowość rynku próbował załagodzić członek FED z Richmond, Jeffrey Lacker, który przyznał, że nie zostało powiedziane, że cykl podwyżek dobiega do końca.

Dzisiaj uwaga rynku skupi się głównie na danych o nastrojach konsumenckich w USA. Jeżeli okażą się one gorsze od oczekiwań (80,5 pkt.) to może być bardzo zły sygnał dla dolara. Na razie jednak mamy do czynienia z niewielką korektą EUR/USD po wcześniejszej silnej zwyżce do 1,1860. Może być ona kontynuowana w okolice 1,1760-80, gdzie można spodziewać się ponownej aktywizacji popytu na wspólną walutę. Celem do końca tygodnia pozostają okolice figury 1,19.

Marek Rogalski

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama