Dzisiaj rano za jedno euro płacono już tylko 3,9550 zł, a za dolara 3,34 zł (godz. 9:19). Takie silne przesunięcie to wynik opublikowanych wczoraj zapisków z listopadowego posiedzenia amerykańskiego FED. Pojawienie się możliwości szybszego zakończenia cyklu podwyżek stóp procentowych sprawiło, że inwestorzy odwrócili się od dolara i ponownie zaczynają szukać okazji inwestycyjnych na rynkach emergin markets. To dlatego dzisiaj rano na wartości poza złotym zyskał także węgierski forint - EUR/HUF spadł z 254,00 do 252,60.
Rząd zadecydował wczoraj, że poprze unijny budżet na przyszły rok - taką informację przekaże dzisiaj osobiście premier Marcinkiewicz przewodniczącemu Komisji Europejskiej. Nadal dopracowywana jest kwestia rządowej autopoprawki do budżetu, która zdaniem obserwatorów powinna zostać dobrze przyjęta przez rynki. Tyle, że warto pamiętać o kilku istotnych kwestiach - rząd jest mniejszościowy i cały czas będzie musiał szukać poparcia i to głównie wśród dotychczasowych parlamentarnych koalicjantów - LPR i Samoobrony. Ci z kolei mogą wykorzystać ewentualne postawienie wniosku o odwołanie minister finansów Teresy Lubińskiej, które może złożyć SLD, do osiągnięcia własnych korzyści. Zresztą tak, czy inaczej, początek grudnia, kiedy to w Sejmie będzie rozpatrywana rządowa autopoprawka do budżetu, może być dosyć gorący. Warto chociażby przytoczyć dosyć ciekawe pomysły LPR i Samoobrony nt. rozwiązania problemu bezrobocia.
Wczoraj opublikowane zostały także dane makro. O godz. 16:00 Narodowy Bank Polski podał, że w październiku wskaźnik inflacji bazowej netto wyniósł 1,2 proc. r/r wobec oczekiwanych 1,3 proc. r/r. Ich wpływ nie koniecznie musi być istotny. Po pierwsze na rynku nie oczekuje się już cięcia stóp procentowych w listopadzie. Po drugie kluczowe będą przyszłotygodniowe dane o wzroście gospodarczym za III kwartał. Ważniejsza może być wypowiedź Leszka Balcerowicza. Powołując się na wyliczenia swoich analityków przyznał on wczoraj, że inflacja w przyszłym roku może dojść do środka celu RPP, czyli 2,5 proc. r/r. Jego zdaniem wpływ na to mają wyższe niż szacowano wcześniej ceny ropy. Później spodziewa się on stabilizacji inflacji w w/w okolicy.
Podsumowując, za dzisiejszy ruch w większym stopniu odpowiedzialny wydaje się FED, niż polskie fundamenty wobec których optymizm wydaje się być nieco przesadzony. Dzisiaj rynek zwracać będzie uwagę na dwie kwestie: przetarg zamiany obligacji i informacje napływające z Sejmu, gdzie ma chociażby być rozważana kwestia becikowego, czyli dodatkowych wydatków. Technika pokazuje, że silnym wsparciem na EUR/PLN są poziomy 3,9470-3,95. Naruszenie poziomu 3,96 jest jednak negatywne, gdyż sprawia, że rynkowi trudniej będzie się teraz podnieść na wyższe poziomy. Cel na poziomie 3,9850 w perspektywie najbliższych dni nadal jest aktualny. W przypadku USD/PLN silnym wsparciem są okolice 3,3290 i obecne 3,34. Tutaj podobnie jak w poprzednim przypadku, negatywnym faktem jest naruszenie poziomu 3,36, który stał się teraz oporem.
Rynek międzynarodowy: