To jednak były tylko pozory, a iskrą która wznieciła prawdziwy pożar były na pozór małoznaczące informacje zza oceanu. Około godziny 16 opinia publiczna poznała jak zmieniła się wartość sprzedaży domów na rynku wtórnym w Stanach Zjednoczonych. Sama wartość spadła niewiele poniżej oczekiwań: 2,7 proc. wobec prognozy 1,1 proc, czyli bez większych niespodzianek. Gwoździem programu okazał się odsetek niesprzedanych, a oferowanych domów, który był najniższy od 20 lat. Inwestorzy bardzo szybko odczytali tą informację jako sygnał wyraźnego schłodzenia w amerykańskiej gospodarce i zaczęli się lawinowo pozbywać dolara. Wychodzenie z zajętych wcześniej pozycji oraz uruchamiające się automatycznie zlecenia stop loss w przeciągu kilku godzin wywindowały kurs w rejon nowego szczytu: figury 1,1900. Wzrost wyniósł zatem około 200 punktów! Pierwsze godziny sesji polskiej na rynku eurodolara przyniosły kontynuację zapoczątkowanej jeszcze podczas handlu azjatyckiego korekty technicznej. O godzinie 10:00 jedno euro wyceniane było na 1,1816 dolara.
Dzisiejsza sesja przyniesie odpowiedź na pierwsze pytania związane z zapowiedzianymi na ten tydzień danymi makroekonomicznymi ze Stanów Zjednoczonych. Inwestorzy poznają stan zamówienia na dobra trwałego użytku oraz indeks zaufania konsumentów podawany przez Conference Board. Szczególnie ciekawa może być publikacja pierwszego z wymienionych wskaźników, ponieważ to właśnie tam spodziewane są znaczne odchylenia od ostatnich wskazań.
Sytuacja techniczna: ponownie wróciliśmy do zdecydowanej przewagi byków nad niedźwiedziami, czego nie zbitym dowodem jest wczorajszy szczyt na poziomie figury 1,1900. O silne zwolenników słabego dolara świadczy dynamika i skala ostatniej fali wzrostowej. Patrząc na aktualny układ wskaźników nie można wykluczyć kontynuacji korekty, która w perspektywie najbliższych sesji okazać się może tylko preludium do następnej fali wzrostów. W horyzoncie intra day najbliższymi poziomami wsparcia są 1,1815 i 1,1770 natomiast pierwszy opór znajduje się obecnie w rejonie 1,1900 - 1,1920. Obecnie pytanie brzmi: nie, czy zajmować długie pozycje, ale w jakim miejscu to zrobić. Kluczem do odpowiedzi będą z pewnością informacje o stanie amerykańskiej gospodarki, które poznamy już w godzinach popołudniowych.
RYNEK KRAJOWY
Początek wtorkowej sesji nie przyniósł niespodzianek dla większości inwestorów. Na parze EUR/PLN pozostaliśmy w rejonie silnych technicznych wsparć rozpoczynających się od poziomu 3,8700, a kończących na poziomie 3,9000. W przypadku notowań dolara względem złotego doszło do pierwszego ataku wskazywanego rejonu, którego dolne ograniczenie wyznaczone zostało na 3,2700. O godzinie 10:30 jedno euro zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym kosztowało 3,8903, a dolar 3,2914 złotego. Wtorek to przede wszystkim publikacja GUS-u na temat wzrostu PKB w III kwartale oraz pierwszy dzień posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej. Do czasu rozstrzygnięcia tych dwóch kwestii oczekiwać można spłycenia rynku, elementów oczekiwania i bardziej nerwowej atmosfery, a to z kolei sprzyjać może zakończeniu widocznej od kilku dni tendencji umacniania się złotego. Zahamowanie spadków i powrót do wyższych rejonów widoczny może być szczególnie wyraźnie na parze EUR/PLN. Notowania USD/PLN pozostają bowiem w dalszym ciągu silnie skorelowane z tym, co dzieje się na rynku eurodolara. Możliwa kolejna fala osłabienia waluty amerykańskiej stać się może bezpośrednią przyczyną spadków poniżej bariery 3,2700.