Część z nich była mniej więcej zgodna z prognozami, natomiast część wyraźnie lepsza. Nie wszystkie rynki reagowały jednak optymizmem na lepsze od prognoz publikacje, bowiem zwykle w przypadku odczytu znacznie przewyższającego prognozy od razu pojawiał się argument zbyt szybkiego rozwoju gospodarki, a tym samym możliwości pojawienia się presji inflacyjnej, a tym samym wzrostu stóp procentowych. Skoro o stopach mowa, to potencjał wzrostu wartości dolara, związany z niektórymi publikacjami makro, był nieco gaszony decyzją (jak i jej wcześniejszym dyskontowaniem) ECB odnośnie wzrostu stopy procentowej o 25pb.
Ten tydzień był wyjątkowo bogaty w ilość publikacji, natomiast w zbliżających się dniach przyjdzie nam od istotnych danych nieco odpocząć. Jeśli chodzi o publikacje z rynku amerykańskiego, to na poniedziałek zaplanowano indeks ISM dla sektora usługowego. We wtorek zapoznamy się z wydajnością pracy w III kwartale, jak również z zamówieniami fabrycznymi. W środę podane zostaną informacje dotyczące tygodniowej zmiany zapasów paliw, kredytu konsumenckiego za październik, jak również Raport Challengera o planowanych zwolnieniach. Czwartek to już tradycyjnie cotygodniowe dane o ilości wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, natomiast na piątek przewidziano publikację indeksu nastroju Michigan Sentiment oraz zmiany zapasów w hurtowniach. Jak więc widać, danych za dużo nie ma i co więcej, nie mają one jakieś szczególnie dużej wagi, zatem nie należy się tu doszukiwać większego wpływu na poziom notowań na rynku walutowym. Proponuję tradycyjnie zerknąć teraz na sytuację techniczną na poszczególnych parach.
Rynek zagraniczny
EUR/USD
Miniony tydzień na rynku eurodolara nie wniósł większych zmian w technicznej sytuacji tej pary. Poniedziałkowy, dość dynamiczny wzrost doprowadził do testu poziomu 1.19. Co istotne, kurs odbił się i w końcówce tygodnia ponownie zmierzamy w kierunku październikowych minimów, czyli 1.1640. Ważne jest jednak to, że przy cenie 1.19 zlokalizowana jest linia szyi 2-letniej formacji RGR, a zatem zwrot z tego poziomu jedynie utwierdza w przekonaniu, że był to jedynie ruch powrotny. Jego potwierdzeniem byłoby teraz przełamanie ostatnich minimów przy 1.1640, a tym samym zakończenie niemalże miesięcznej konsolidacji (patrząc ze średnioterminowej perspektywy). Sytuacja na tej parze jest zatem w dalszym ciągu nierozstrzygnięta, bowiem kurs ostatecznie nie wybił się poza zakres 1.1640 - 1.19. Póki ceny oscylują w tym rejonie, większym prawdopodobieństwem cechuje się wariant kontynuacji dotychczasowego trendu wzrostu wartości dolara, a więc tym samym przełamania 1.1640 w dół i wyznaczenia kolejnej, silnej fali spadkowej. Dopiero udany powrót nad 1.19 miałby szansę realnie zagrozić realizacji tego scenariusza.