Reklama

Zdecydowany powrót byków na rynek eurodolara

Wzrosty, czy spadki, czyli czym żyją rynki. RYNEK MIĘDZYNARODOWY Druga część wczorajszej sesji oraz godziny handlu azjatyckiego na rynku eurodolara potwierdziły strategiczne znaczenie rejonu figury 1,1700. Pomimo kilku ataków na ten poziom niedźwiedziom nie udało się go nawet naruszyć. Minimum odnotowane zostało dokładnie na poziomie 1,1700.

Publikacja: 08.12.2005 09:07

Informacją, która z pewnością sprzyjała wczoraj zwolennikom waluty amerykańskiej był nieoczekiwanie dobry stan zapasów paliw w Stanach Zjednoczonych. W rezultacie doszło do korekty ostatnich wzrostów cen na rynku ropy naftowej, gdzie na zamknięciu sesji na NYMEX cena baryłki ze styczniowych kontraktów spadła o 73 centy i wynosiła 59,21 USD. Optymizm do zielonego nieco opadł, kiedy inwestorzy zapoznali się z opublikowanymi w środę pisemnymi odpowiedziami Greenspana na pytania zadane mu podczas posiedzenia Połączonej Komisji Gospodarczej Kongresu, które odbyło się 3 listopada. Szef Rezerwy Federalnej ustosunkował się tam do wypłaszczenia krzywej dochodowości, jaka ma miejsce w USA od czerwca 2004 roku, kiedy to stopy krótkoterminowe zaczęły rosnąć wraz ze wzrostem stóp procentowych. Wywołało to zaniepokojenie, bo sytuację taką notowano przed czterema ostatnimi recesjami w USA. Alan Greenspan próbując najprawdopodobniej uspokoić inwestorów wskazał, że wypłaszczenie krzywej dochodowości nie zawsze jest jednoznacznym dowodem przyszłego spowolnienia gospodarczego. Greenspan zwrócił uwagę, że podobna sytuacja miała także miejsce w latach 1992-1994, tuż przed wejściem gospodarki amerykańskiej w okres najdłuższego powojennego wzrostu. Bijące jednak rekordy historyczne metale szlachetne ze złotem na czele nie wskazują, aby inwestorzy przestali się martwić stanem amerykańskiej gospodarki, wręcz przeciwnie. Kurs złota z kontraktów lutowych zawędrował w środę w Nowym Jorku powyżej 520 USD za uncję i zbliżył się do poziomu z początku 1983 roku! O godzinie 9:00 jedno euro wyceniane było na 1,1747 dolara. Jak więc widać tylko rynek walutowy pozostaje jeszcze zaskakująco spokojny, ale tak jak pisałem już kilkakrotnie wcześniej jest to najprawdopodobniej cisza przed burzą.

Analizując rynek pod kątem możliwych zachowań inwestorów nie można zapomnieć o zapowiedzianych na dzisiaj danych makroekonomicznych. Najważniejsze są: ilości nowozarejestrowanych bezrobotnych ze Stanów Zjednoczonych oraz produkcja przemysłowa za październik z Niemiec (dane wstępne).

Sytuacja techniczna: notowania od dłuższego już czasu wykazują ograniczoną zmienność, nie mniej jednak cały czas podtrzymany jest scenariusz średniookresowej przewagi popytu nad podażą. Utrzymanie się kursu powyżej figury 1,1700 w ciągu ostatnich kilkunastu godzin potwierdza wcześniejsze wskazania o istotności tego rejonu i jednocześnie pokazuje, że na rynku nie ma wyraźnej przewagi niedźwiedzi. Korekta ostatniej fali wzrostowej już się zakończyła, a potwierdzeniem tego jest zdecydowany atak byków na pierwszy opór 1,1780. Przejście przez ten poziom otworzy drogę na ostatni szczyt 1,1820,a to z kolei będzie bardzo dobrym sygnałem do wzrostów w rejon 1,2050.

RYNEK KRAJOWY

Początek środowej sesji na krajowym rynku walutowym zgodnie z wcześniejszymi założeniami pokazał kontynuację odreagowania ostatnich spadków na większości krosów z udziałem złotego. Na parze EUR/PPLN pokonany został w godzinach porannych poziom 3,8500 odczytywany przez wielu jako wyznacznik kierunku. Jedyną parą, gdzie zaobserwować można było spadki i umocnienie złotego był USD/PLN. Powrót poniżej ważnego poziomu 3,2750 determinowany był tam przez tracącego na świecie dolara. Dzisiejszy dzień z uwagi na brak ważniejszych informacji sprzyjać powinien zapoczątkowanym w godzinach porannych tendencjom.

Reklama
Reklama

Sytuacja techniczna na rynku złotego: obraz na parze EUR/PLN nie daje złudzeń, że dopiero skuteczna obrona poziomów 3,8500 - 3,8550 determinować może rozwiniecie silniejszej fali wzrostowej. Jak na razie mówić można o formacji podwójnego dna, która dopóki nie zostanie zanegowana daje wyraźny sygnał do osłabienia się złotego względem euro. Wczorajsze zatrzymanie spadków i dzisiejszy pierwszy udany atak na poziom 3,8500 są pierwszymi czynnikami zdającymi się potwierdzać osłabienie złotego względem euro w najbliższym czasie. Na parze USD/PLN po wczorajszej krótkotrwałej korekcie technicznej i górce w rejonie 3,2750 - 3,2800 presja na rozwinięcie kolejnej fali spadkowej powinna być coraz bardziej wyraźna. Potwierdzenie spadków będzie przejście przez ostatni dołek 3,2470.

Jarosław Klepacki

Euro Consulting & Management Sp. z o.o.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama