Najważniejszą wśród nich były dane o rekordowym deficycie handlowym, jaki odnotowano w październiku. Zgodnie z ogłoszonym komunikatem Departamentu Handlu wyniósł on wzrósł o 4,4 proc. do 68,9 mld USD. Ekonomiści prognozowali, że spadnie do 62,9 mld USD. Negatywny oddźwięk tej informacji starały się równoważyć doniesienia o mocniejszym, niż oczekiwano spadku cen importu w ubiegłym miesiącu. To przede wszystkim zasługa niższych notowań ropy naftowej. Wzrosły zapasy ropy naftowej i benzyny. Niestety, obniżyły się rezerwy paliw destylowanych, w tym - tak istotnego w okresie zimowym - oleju opałowego. W rezultacie niejednoznacznych danych statystyczno - ekonomicznych drugi atak na szczyt 1,2050 zakończył się niepowodzeniem, a poziomy ekstremalne posłużyły niedźwiedziom do umacniania swojej pozycji i otwierania kolejnych transakcji sprzedaży euro za dolary. Ostatecznie podczas godzin sesji azjatyckiej kurs eurodolara pogłębił spadki, a minimum odnotowane na początku dzisiejszych notowań wyniosło 1,1961. O godzinie 9:00 jedno euro zgodnie z kursem międzybankowym warte było 1,1995 dolara.
Czwartek z uwagi na prawdziwy deszcz istotnych danych makro ze Stanów Zjednoczonych najprawdopodobniej będzie kolejnym dniem wzmożonych działań inwestorów. Analizując rynek eurodolara w horyzoncie najbliższych godzin uwzględnić należy przede wszystkim wartość inflacji CPI, ilość nowozarejestrowanych bezrobotnych, indeks NY Empire State, dynamikę produkcji przemysłowej oraz indeks Fed z Filadelfii. Dane te z pewnością będą w stanie doprowadzić do silnych przetasowań wartości amerykańskiej waluty. Kluczową jednak informacją, która będzie mogła przyćmić wszystkie pozostałe jest zapowiedziana na godzinę 15:00 czasu polskiego wartość przepływu kapitałów do USA. Ostatni bardzo dobry odczyt tej danej wprowadza na rynek realne niebezpieczeństwo, że dzisiejszy komunikat nie będzie korzystny dla zwolenników dolara.
Sytuacja techniczna: przewaga byków na rynku eurodolara choć nie jest już tak zdecydowana jak w ciągu ostatnich kilku dni w dalszym ciągu jest jeszcze odczuwalna. Ostatnie kilkanaście godzin notowań w pełni potwierdziły wczorajsze założenia. Wskazany w ostatnim komentarzu rejon oporu 1,1970 - 1,1960 został dzisiaj wykorzystany do zamykania krótkich pozycji i realizacji zysku. Obecnie wskutek rosnącego popytu na euro kosztem zielonego powróciliśmy powyżej figury 1,2000. Analizując rynek w horyzoncie intra day brać pod uwagę trzeba kolejny atak na wczorajsze szczyty: 1,2040 - 1,2050. Pierwszą barierą dla zwolenników słabego dolara, której pokonanie potwierdzi prezentowany scenariusz jest 1,2020. Ostatecznie jednak pamiętać trzeba, że to zapowiedziane na dzisiaj publikacje makroekonomiczne będą kreowały zmiany wartości dolara względem waluty europejskiej.
RYNEK KRAJOWY
Na rynku złotego niewiele działo się w ciągu ostatnich kilkunastu godzin. Wczorajsze na pierwszy rzut oka istotne dane makroekonomiczne nie zdołały zburzyć równowagi popytu i podaży na nasza krajową walutę. O godzinie 9:30 jedno euro wyceniane było na 3,8301, a dolar na 3,1890. Dzisiejsze ewentualne zmiany na krajowym rynku walutowym z uwagi na brak ważniejszych danych z Polski determinowane będą przez nastroje na rynku światowym. Ze względu na słabą pozycję amerykańskiego dolara względem euro nie można wykluczyć kontynuacji spadków na tej parze i testu nowych minimów. Analiza techniczna rynku na parze USD/PLN podpowiada, że najbliższym celem dla rosnącego w siłę złotego jest rejon 3,1500 - 3,1600. W przypadku pary EUR/PLN prezentowana strategia zatrzymania spadków powoli znajduje potwierdzenie w faktach, co prawda nie doszło w ciągu ostatnich 24 godzin do ataku na strategiczny poziom psychologicznego oporu 3,8500, nie mniej jednak w dalszym ciągu wydaje się to bardzo prawdopodobne. Z punktu widzenia analizy technicznej poziom ten odczytać można jako wyznacznik kierunku po przełamaniu którego dość szybko moglibyśmy zobaczyć test 3,9100.