3,1800. Zielony był najtańszy od połowy września br. Złoty podobnie jak inne waluty naszego regionu (w tym forint) rósł w siłę na fali napływu środków finansowych wycofywanych z aktywów denominowanych w dolarach. Ten ostatni proces związany był z oczekiwaniem inwestorów na to, że FED podczas swojego posiedzenia zmieni język komunikatu, a to będzie oznaczało rychły koniec serii podwyżek stóp procentowych w USA. W ślad za mocnym złotym rosły także ceny polskich obligacji. Spadek rentowności papierów był również wynikiem opublikowanych przez GUS danych o niższej niż oczekiwano inflacji.
W kolejnej części tygodnia złoty oddawał jednak wzięte wcześniej zyski. FED co prawda zmienił język komunikatu, ale tak jak oczekiwano podniósł też stopy procentowe o 25 pkt bazowych do poziomu 4,25 proc. Dodatkowo w czwartek na pierwszą podwyżkę od jesieni zeszłego roku zdecydował się także szwajcarski bank centralny. Jak nie patrzeć proces podwyżek stóp procentowych przez największe banki centralne świata zmniejsza atrakcyjność inwestowania w złotego. W piątek kurs EUR/PLN dotarł do 3,8755. Kurs USD/PLN wzrósł do 3,2360. Na osłabienie złotego wpłynął również fakt przeceny na rynku obligacji. Rentowności papierów wzrosły po kolejnych informacjach z Głównego Urzędu Statystycznego, tym razem o wyższych niż prognozowano płacach. Nerwowość na rynku w pewnym stopniu tłumaczyć można także mającym miejsce w dniach 14-16 grudnia szczytem w Brukseli, na którym ważyła się sprawa unijnego budżetu na lata 2007-2013.
Przedstawione w środę i w czwartek przez GUS dane makro pokazały sprzeczne sygnały, co do najbliższej decyzji Rady Polityki Pieniężnej. Pierwsze zwiększyły szansę na obniżkę stóp i to już w grudniu. Inflacja w listopadzie w ujęciu rocznym wyniosła tylko 1,0 proc., a w skali m/m ceny spadły o 0,2 proc. Na rynku oczekiwano odpowiednio 1,3 proc. i 0,1 proc. (ankieta PAP). Tak silny spadek inflacji z 1,6 proc. w październiku to z jednej strony wynik zniżki cen żywności spowodowanej zwiększeniem podaży w związku z zakazem jej eksportu do Rosji, a z drugiej spadku cen paliw. Przedstawione dzień później dane o płacach mocno studziły oczekiwania co do "cięcia" ze strony RPP. Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło w listopadzie, aż o 6,9 proc. r/r. po tym jak w październiku zwyżkowało o 6,4 proc. r/r. Na rynku oczekiwano wzrostu o 3,7 proc. r/r. Należy jednak pamiętać, że na tak wysokim wyniku w istotnym stopniu zaważyły wcześniejsze wypłaty "barbórkowe" w sektorze energetycznym.